Jak zostałem przestępcą

W Nowej Zelandii wiele osób używa strzelb, aby chronić winnice przed ptakami lub zabiera karabin na jesienną wędrówkę po wzgórzach w poszukiwaniu jeleni. Okazuje się, że tragiczne wydarzenia z 15 marca 2019 w Christchurch skutkowały zamianą wielu z nich w przestępców. W poniższym artykule Paul Taggart zwraca uwagę na to jak bardzo nowozelandzcy politycy tworzący chore prawo są w błędzie.

Moje przejście od zwykłego faceta w średnim wieku do zrzędliwego staruszka było dość nagłe. Było pośrednio spowodowane tragicznymi wydarzeniami w Christchurch.

Wydarzenia tamtego dnia były całkowicie przerażające. W konsekwencji wszystko co w ich wyniku zrobił rząd nie podlegało otwartej krytyce z obawy, że będzie to źle odebrane przez osoby pogrążone w żałobie.

Notowania premier Jacindy Ardern po jej pierwszym wystąpieniu po strzelaninie wzrosły skokowo i przez kilka tygodni miałem wrażenie, że Nowa Zelandia jest rządzona przez mesjasza [historia pokazała nie raz, że obywatele stają po stronie prezydenta czy premiera w obliczu pojawiającego się nagle zagrożenia — przyp. tłum]. Ponieważ jednak takie wydarzenia stanowią podatny grunt dla osób gotowych wdrażać przeróżne programy, to oportuniści szybko zabrali się do pracy.

Po atakach z 11 września, najgorszym wydarzeniu terrorystycznym tego wieku, Stany Zjednoczone podjęły działania na wielu kierunkach, łącznie z kontrowersyjną inwazją na Irak.

Winston Churchill powiedział kiedyś, że ci, którzy nie uczą się z historii są skazani na jej powtarzanie. Jacinda Ardern pracowała wcześniej jako doradca ds. polityki u boku Tony’ego Blaira, który z kolei popierał działania George’a W. Busha w Iraku. Powinna więc wiedzieć, że zanim podejmie się rygorystyczne działania należy najpierw ochłonąć.

Ale po 15 marca nasza premier zrobiła dokładnie to, co zrobił prezydent Bush — zaatakowała cel, który w ogóle nie był związany z wcześniejszymi wydarzeniami.

I to właśnie uruchomiło moją transformację w zrzędliwego staruszka. Od nastoletnich lat jestem licencjonowanym posiadaczem broni palnej; najpierw w Wielkiej Brytanii, a następnie w Nowej Zelandii, po tym jak wyemigrowałem tutaj w wieku lat 20. Nie jestem szczególnie aktywnym strzelcem i nigdy nie miałem samopowtarzalnej broni typu wojskowego (MSSA).

Ponieważ jestem zdrowy na umyśle i nigdy nie biłem żony, to policja nie miała powodu żeby odmówić mi pozwolenia na broń. Zawsze uważałem, że mojej licencji strzeleckiej nic nie zagraża.

Moja kartoteka karna jest czystsza od kartoteki szefa policji Mike’a Busha, który to komisarz został kiedyś skazany za jazdę po pijanemu. Pijani kierowcy z wyrokiem w Nowej Zelandii nie dostaną nigdy wizy wjazdowej do Kanady, a mimo to mamy komisarza policji z wyrokiem. To daje do myślenia. Co więcej, na szczycie administracji zasiada również Willy Haumaha, który był oskarżony o poniżanie i deprecjonowanie kobiet.

Tak więc dwaj mężczyźni, którzy swoimi działaniami udowodnili, że kiepsko sobie radzą w społeczeństwie, prawdopodobnie doradzali premierowi i wspólnie zatwierdzali nowe przepisy prawne. Dzięki nim po 40 latach z legalnego posiadacza broni palnej z licencją w dwóch krajach nagle stałem się przestępcą. Jedynym powodem dla którego to się stało był subiektywny osąd polityków wszystkich parlamentarnych opcji, którzy jednogłośnie stwierdzili, że broń typu MSSA jest zła, powinna zostać skonfiskowana i zniszczona, bo tego typu broni palnej użyli przestępcy w strzelaninach w Christchurch. Zwykle nie biorę udziału w debacie o tego rodzaju broni, ponieważ mam mieszane uczucia co do MSSA. Jednak w środowisku polityków szybko zrodził się pomysł całkowitego zakazu broni podobnej do wojskowej. Opracowano stosowne zmiany w przepisach przy okazji przemycając kilka innych zmian. Nie jest nawet jasne kto je zaproponował.

Dodatkowe klauzule i poprawki oznaczają, że Bogu ducha winna kowbojska broń palna wyprodukowana przez Winchestera i pochodząca z lat osiemdziesiątych XIX wieku, strzelby z których polowano na kaczki i mój karabin na polowanie na jelenia, stały się nielegalne.

Mój Browning ma magazynek, który mieści cztery naboje. Karabin ten ma ogranicznik, który zapobiega włożeniu do niego magazynka o dużej pojemności. Jest przeznaczony do polowania na jelenie i od dziesięcioleci cieszy się popularnością wśród osób tak samo jak ja leworęcznych, które przez wiele lat miały ograniczony wybór jeśli chodzi o broń typu bolt-action [broń nieautomatyczna z zamkiem suwliwym stosowana dziś m.in. łowiectwie — przyp. tłum].

Tak wiec muszę oddać swój karabin, ponieważ zmiana prawa została pośpiesznie wprowadzona w życie, jeszcze zanim zwykli ludzie zdołali się z nią zapoznać, skomentować ją lub zakwestionować jej całkowitą głupotę. Muszę oddać swój stary karabin na złom, bo inaczej grozi mi siedem lat za kratkami.

Wkurzają mnie też pijarowi spin-doktorzy, którzy zajmują się tematem broni. Przykładowo, kiedy policja mówi o broni, którą ma skonfiskować, to nazywa ją „bronią szturmową” — co kojarzy się z bronią wojskową, nawet jeśli chodzi o zwykłe karabiny sportowe lub strzelby. Kiedy jednak skradziono z posterunku policji w Palmerston North jedenaście sztuk broni, to te same karabiny nazywano wtedy po prostu „bronią palną”. To drugie brzmi oczywiście łagodniej.

Przerażają mnie sposoby, których łapali się politycy, by w zastraszającym tempie przepchnąć zmiany w prawie, jadąc na fali publicznego niezadowolenia po strzelaninie. Niektóre z tych sposobów były bardziej przerażające niż inne.

Judith Collins sięgnęła dna, kiedy zaatakowała podkomisarza komisji kwalifikacyjnej w związku ze jego wyrokiem, który dostał kiedyś za granicą. Nie miało to nic wspólnego ze sprawą, która właśnie się toczyła. Co więcej, bitwa została już wygrana, komisja kwalifikacyjna była tylko szaradą. Postanowiono już na szczytach władzy, że prawo zostanie uchwalone, więc występ pani premier przed kamerami był tylko bezwstydną autopromocją.

Prawdopodobnie punktem zwrotnym mojej transformacji w zrzędliwego staruszka było wysłuchanie ministra policji Stuarta Nasha, który z radością powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że ci, którzy nie zastosowali się do nowego prawa, zostaną uwięzieni na siedem lat. Jakże głupi jest ten Nash.

Wiemy dobrze, że nawet prawdziwi przestępcy często nie trafiają do więzienia, nawet wtedy, gdy prawo jest surowe i gdy popełnią poważne przestępstwo.

Irytujące było również słuchanie jak gadał o tym, że posiadanie broni palnej jest przywilejem, a nie prawem naturalnym. Myli się w swoim twierdzeniu, ale nawet gdyby miał rację — co daje mu prawo do odebrania mi tych przywilejów po 40 latach bezpiecznego obchodzenia się z bronią?

Jednocześnie minister sprawiedliwości Andrew Little nawołuje do otwarcia więzień i wypuszczenia na wolność trzydziestu procent groźnych przestępców. Ale ludzie tacy jak ja — z „przeszłością kryminalną” czystszą niż przeszłość komisarza policji — mają teraz trafić za kratki i spędzić tam kolejne siedem lat na karmieniu świń i słuchaniu strażników siorbiących Slushies w więzieniu Christchurch Men’s Prison. I jeszcze ten ich pomysł z wykupem broni palnej — to będzie ogromny koszt bez najmniejszego wpływu na bezpieczeństwo publiczne.

Są obszary, w których te pieniądze bez wątpienia uratowałaby życie — już lepiej przekazać je do NFZ. Moja żona zmarła na raka piersi. Jako wdowca bardzo mnie boli, gdy widzę jak kobiety zmuszone są sprzedawać swoje domy rodzinne, aby wyjechać za granicę na leczenie farmakologiczne niedostępne w Nowej Zelandii.

Wystarczyłoby, żeby pani premier Ardern pstryknęła palcami, a znalazłyby się pieniądze na pomoc dzieciom, rodzicom i dziadkom tych, którzy byli w meczetach w czasie strzelaniny. Rząd może zapewnić im domy, świadczenia i opiekę zdrowotną, nie zastanawiając się nad kosztami, które nie mają większego znaczenia w skali kraju. Premier mogłaby pomóc kobietom w Nowej Zelandii, które umierają, bo zabrakło im kilku tysięcy dolarów na najnowocześniejsze leki przeciwnowotworowe. Jednak zamyka na to oczy.

Jestem więc nieszczęśliwy. Jestem zrzędliwy wobec rządu i rozczarowany opozycją, która zapomniała, że jej zadaniem jest sprzeciw, a przynajmniej zadawanie dobrych pytań. Jestem zasmucony także policją, która wykorzystała tragedię do osiągnięcia celu, którego nie udało się jej osiągnąć w legalny sposób w bardziej spokojnych czasach.

Opracowanie na podstawie Joining the Criminal Class


Na całym świecie trwa krucjata przeciwko uczciwym, spokojnym obywatelom, których jedynym przewinieniem jest to, że posiadają broń. Rządy, które w skrajnych przypadkach same potrafią wymordować miliony ludzi, podejmują głupie decyzje pod wpływem etatystycznych ideologii. Nic więc dziwnego, że broń jest dziś pod ostrzałem — w rękach praworządnych obywateli działa bowiem hamująco na skrajnie nieodpowiedzialne działania rządów. Broń w rękach zwykłych obywateli jest solą w oku polityków. Często wszystkich opcji. Co widać na przykładzie Nowej Zelandii.

Zawsze będę popierał rząd, który dba o swoich obywateli. Jednak rząd, który sprzeniewierzy się suwerenowi nigdy nie powinien mieć poparcia większości.

Morderca z Christchurch pochwalający komunistyczne reżimy wyraźnie powiedział po ataku, że w wyniku jego działań zostaną ograniczone prawa praworządnych posiadaczy broni. Rząd Nowej Zelandii zachowuje się jakby z tym mordercą współpracował. Co więcej, okazuje się, że w tym nienormalnym świecie ten przestępca ma szansę na uniewinnienie.

Czy osoba o lewicowych poglądach może być posiadaczem broni?

Na grupie „Broń Palna – Forum” pojawił się ciekawy wątek związany z pytaniem czy osoba o lewicowych poglądach może być posiadaczem broni (w sensie czy to się nie kłóci). Czy koniecznie musi wierzyć w Boga, czy koniecznie musi być prawicowcem, utożsamiać się z „Bóg Honor Ojczyzna”, itd. Nie pamietam całości pytań, a wątek został usunięty przez moderatorów. Uważam jednak, że temat zasługuje na uwagę i chociaż krótki komentarz.

W wolnym świecie nawet lewak może posiadać broń. Komuniści uwielbiali broń — bez niej niemożliwa by była rewolucja. Göring był zapalonym myśliwym. Mieli broń, ale odmawiali prawa do jej posiadania innym. Do dzisiaj nic się w tej kwestii nie zmieniło.

„Obywatele, zdawajcie broń!”

Dobrym przykładem z czasów nam współczesnych jest Dan Baum, autor książki Wolność i spluwa, który sam siebie określa lewakiem. Jednak przykład Bauma jest odosobniony w tym sensie, że to zawsze ideologie etatystyczne (kolektywistyczne, a zatem komunizm i jego brat bliźniak faszyzm) stały za zaborem broni obywatelom. Co zawsze kończyło się masowymi mordami. Dlatego zwyczajowo posiadacze broni, czyli ludzie, którzy w większości uważają, że mają prawo do samoobrony, również przed przemocą ze strony państwa/rządu, nie lubią lewaków.

Ten podział jest bardzo wyraźny w USA, gdzie lewica (Demokraci) domaga się zwiększenia „gun control” (i nie ma wątpliwości, że ich celem jest jej całkowity zabór), a ich opozycja (Republikanie) broni prawa do broni zapisanego w Drugiej Poprawce. Jest to też walka pomiędzy rządem wszechmogącym (komunizm/faszyzm) a obywatelami, gdzie stawką jest indywidualna wolność. Należy pamietać, że dzisiejszy podział na lewicę i prawicę jest wynikiem manipulacji i rozpowszechnił się po ataku Hitlera na swojego dotychczasowego sojusznika Stalina.

Wiele osób wciąż nie rozumie czym się różni broń na pozwolenie od prawa do broni (i co za tym idzie powszechnego dostępu). Jest to moim zdaniem wynikiem lat indoktrynacji przez lewicę (także tej, która rządzi w Hollywood). Pozwolenie jest nadawane i odbierane przez rząd, natomiast prawo jest niezbywalne (jak prawo do życia i jego obrony). To, że nasze pozwolenia wiszą na cienkiej nitce pokazuje niedawna sprawa strzelca sportowego z Wielkiej Brytanii, któremu odebrano pozwolenie, ponieważ zasugerował w social media po atakach we Francji, że broń może służyć do samoobrony.

„Ale to nie był prawdziwy komunizm”…

Grupa o broni palnej i związanych z nią tematach, bez politycznej cenzury: Broń Palna 👍🏻

Broń szturmowa (assault-style) w rękach cywili to temat zastępczy

Tak zwana „broń szturmowa” czy „broń typu wojskowego” („assault-style”) w rękach cywili to sztucznie wykreowany problem. Reglamentacja dostępu do broni palnej w żaden sposób nie zmniejszyła nigdzie przemocy na tle kryminalnym. Dlatego zakazanie samopowtarzalnej broni palnej krótkiej lub długiej nic nie zmieni. Obawy o niezgodne z prawem wykorzystanie broni przez cywili są całkowicie bezzasadne.

Zdjęcie autorstwa Davida R. Marina, Straż Przybrzeżna USA https://www.flickr.com/photos/coastguardnews/15084505761/

W swoim artykule dotyczącym kontroli dostępu do broni Blake Brown utrzymuje, że dostęp do karabinów typu „szturmowego” powinien zostać w Kanadzie ograniczony. Powołuje się przy tym na opinię policji. Federalny minister ds. ograniczania przestępczości w Kanadzie Bill Blair przeprowadził nawet ogólnokrajowe konsultacje, aby sprawdzić co Kanadyjczycy sądzą o zakazie stosowania tego typu broni. Moim zdaniem podgrzewanie atmosfery wokół tzw. broni „szturmowej” odwraca uwagę od poważniejszych problemów przed którymi stoi Kanada. Ale po kolei.

Czym właściwie są karabiny typu „wojskowego” i dlaczegóż to Kanadyjczycy powinni się ich bać? Brown w różny sposób określa karabiny pisząc o nich jako o broni „szturmowej”, „broni w stylu wojskowym” lub „broni samopowtarzalnej”. W rzeczywistości nie wszystkie te terminy odnoszą się do tego samego typu broni. Ich swobodne zamienne stosowanie wprowadza zamieszanie i niepotrzebny niepokój z punktu widzenia jej legalnego posiadania przez cywilów.

Karabiny szturmowe to broń wojskowa, która może strzelać w pełni automatycznie. Strzela tak długo jak długo trzyma się wciśnięty spust. Jednak cywilom już dawno zakazano posiadania takiej broni. Nie korzysta z niej również policja. Nie używają jej zwykle nawet gangi i przestępcy. Broni automatycznej użyto zaledwie w 2 z 266 zabójstw z użyciem broni palnej w 2017 r w Kanadzie. Nawet te dwa przypadki mogły zostać błędnie sklasyfikowane, ponieważ trudno jest po samym wyglądzie poznać czy dana broń może strzelać ogniem ciągłym. Modele na ogień ciągły i przerywany są bliźniaczo podobne.

Natomiast karabiny samopowtarzalne wymagają każdorazowo naciśnięcia spustu w celu oddania strzału. Miliony Kanadyjczyków posiada legalnie w domach taką broń palną. Większość sił policyjnych w Kanadzie jest wyposażona właśnie w karabiny samopowtarzalne. Można je kupić posiadając odpowiednie pozwolenie wydawane po szczegółowej weryfikacji nabywcy. Lobbyści zwalczający broń palną nazywają je błędnie bronią szturmową. [Można się domyślać, że robią to świadomie dla siania strachu w tej części społeczeństwa, która z bronią nie jest zaznajomiona — przyp. tłum.]. Policja w Kanadzie nazywa je karabinkami patrolowymi. Minister Bill Blair od niedawna zaprzestał używania określenia „broń szturmowa”, przyznając, że jest ono mylące.

Broń palna, jak każde inne narzędzie, może być użyte niewłaściwie. Statystycznie jest jest jednak bardzo rzadko używana do popełniania przestępstw z użyciem przemocy — według StatsCan przypadki takie stanowią poniżej 1 procenta. Nie usłyszycie o tym w wiadomościach, ale broń palna odgrywa istotną rolę w kanadyjskim społeczeństwie. Ponad dwa miliony kanadyjskich cywili – mężczyzn i kobiet – posiada i używa broni palnej każdego dnia w sposób bezpieczny i odpowiedzialny. Myśliwi używają broni palnej do zdobywania zdrowej żywności na rodzinny stół. Wiele rodzin uprawia strzelectwo sportowe. Rolnicy wykorzystują ją do ochrony zwierząt gospodarskich przed drapieżnikami i upraw przed zniszczeniem. W wielu domach broń palna ma za zadanie odstraszać przestępców. Kanadyjscy sportowcy olimpijscy używają samopowtarzalnej broni palnej. W 1984 roku Linda Thom zdobyła olimpijskie złoto startując w konkurencji z samopowtarzalnym pistoletem.

Kanada ma surowe przepisy dotyczące broni palnej. Aby posiadać broń trzeba przejść rygorystyczną weryfikację, zarówno starając się o pozwolenie na broń, jak i podczas jej odnawiania co pięć lat. W ramach programu ciągłego sprawdzania uprawnień policyjne komputery każdej nocy szukają wszelkich skarg lub nakazów wydanych przeciwko licencjonowanym posiadaczom broni palnej. Pistolety (i niektóra samopowtarzalna broń długa) podlegają ścisłej rejestracji. Mogą być transportowane do określonych miejsc (np. do sklepów z bronią i strzelnic) tylko w stanie rozładowanym, z założoną blokadą języka spustowego i w zamkniętym pojemniku.

Kanadyjski system kontroli broni kosztuje podatników ponad 2 miliardy dolarów, pomimo, że nie ma żadnych przekonujących dowodów na to, że stosowanie represji wobec praworządnych obywateli wpływa na zmniejszenie ilości popełnianych w całym społeczeństwie przestępstw.

Nie jest wiadome, jakie korzyści kraj może uzyskać z dalszego majstrowania urzędników i polityków przy obowiązujących przepisach dotyczących broni palnej, czy to w ustawie C-71, czy to poprzez wprowadzenie zakazu posiadania pistoletów i samopowtarzalnej broni długiej. W lutym 1995r. rząd kanadyjski zakazał ponad połowy ówcześnie legalnej broni palnej (zob. sekcja 2.2.1.7, strona 12 niniejszego dokumentu). Jednak wprowadzenie zakazu w żaden sposób nie zmniejszyło liczby zabójstw z użyciem broni palnej. Przestępcy ciągle chętnie wybierają pistolety jako narzędzie do osiągnięcia celu, a liczba powodowanych przez nich zabójstw z użyciem broni krótkiej rośnie.

W 1994 roku pod rządami Billa Clintona, ówczesnego prezydenta USA, Stany Zjednoczone zakazały „broni szturmowej”. Dziesięć lat później National Academies w swoim badaniu nie znalazło przekonujących dowodów na to, że zakaz miał jakkolwiek korzystny wpływ. Również w innej pracy na temat przepisów dotyczących broni palnej nie ma żadnych przykładów skuteczności wprowadzania tego typu zakazów.

Obawy o „broń palną typu szturmowego” są więc przesadzone. W Stanach Zjednoczonych mniej niż 1 procent zgonów spowodowanych użyciem broni palnej jest związana z masowymi strzelaninami, co daje 20 do 35 ofiar na 12.000 ofiar morderstw rocznie. W Kanadzie masowe morderstwa powodują od 2 do 3 ofiar na 600 ofiar rocznie, a broń palna to nie jedyne narzędzie do popełniania masowych mordów. Praktycznie żadna masowa strzelanina nie została popełniona przez legalnego posiadacza broni palnej.

Przestępcy i terroryści używają coraz częściej samochodów osobowych i furgonetek. Zamachowcy wykorzystali furgonetki w atakach w Londynie i w Europie, a także w Kanadzie. Największe masowe morderstwo w Kanadzie polegało na podpaleniu. Jednak pełne szumu medialne relacje o sporadycznych morderstwach z użyciem broni palnej wywołują wśród widzów niepokój poprzez podkreślanie w nich użycia tzw. „broni szturmowej”. To prawda, że masowe morderstwa są okropne, ale sensacyjne relacje prezentowane w wiadomościach wypaczają obraz całej przestępczości. Skupianie się na groźnie wyglądającej broni palnej „assault-style” odwraca uwagę od poważnych problemów społecznych i gospodarczych. Jest tematem zastępczym, który odwraca uwagę od porażek kanadyjskiej policji związanych z przemocą ze strony gangów, praniem brudnych pieniędzy w kasynach i na rynkach nieruchomości oraz zagrożeń związanych z chińskimi atakami cybernetycznymi. Siły policyjne i żandarmeria RCMP słabo sobie radzą w tych obszarach. Na pewno wprowadzenie tematu zastępczego jakim jest trąbienie o „assault-style rifle” i zwiększanie biurokracji w kwestii dostępu do broni dla praworządnych obywateli nie jest najlepszą strategią zwiększania bezpieczeństwa publicznego.

Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że obawy związane ze tą strasznie wyglądającą bronią palną są bezpodstawne. Kanada stoi w obliczu innych, rzeczywistych problemów, które są zasadniczo ważniejsze. Dlaczego nie skierować energii biurokratów na walkę z gangami? Można by zacząć od tego, że brutalni przestępcy będą surowiej karani. Można też zrobić o wiele więcej, aby chronić naszą młodzież przed rekrutacją w szeregi przestępców.


Opracowanie na podstawie ‘Assault-style’ firearms aren’t the problem

Twoja licencja strzelecka jest ważna tak długo, jak długo rząd uzna to za stosowne

Callum Long-Collins, pasjonat strzelectwa i propagator sportów strzeleckich w Wielkiej Brytanii poinformował, że stracił licencje na broń z powodu obaw policji dotyczących publikowanych przez niego „treści ekstremistycznych” w mediach społecznościowych.

Ten 28 latek prowadzi na YouTube kanał English Shooting, w którym porusza sprawy związane z legalnym posiadaniem broni palnej i promuje sportowe strzelectwo dynamiczne. Sport ten polega na przemieszczaniu się po torach przeszkód i strzelaniu do papierowych i metalowych celów. W sporcie tym, strzelcy zrzeszeni w lokalnych i międzynarodowych organizacjach takich jak IPSC (International Practical Shooting Confederation) czy IDPA (International Defensive Pistol Association), współzawodniczą używając m.in. broni wojskowej dopuszczonej na rynek cywilny.

Jedno z nagrań, które Long-Collins zamieścił po zamachach terrorystycznych na Bataklanie w listopadzie 2015 r., nosiło tytuł „Ataki Paryskie: Czas na samoobronę”. Film ten jest już niedostępny na YouTube.

W wywiadzie dla BBC w 2016 roku Youtuber powiedział: ” Brytyjczykowi legalnie posiadającemu broń palną nie wolno wypowiadać się na tematy związane z jej potencjalnym wykorzystaniem w samoobronie”.

Zwrócił się do ponad 17.000 subskrybentów swojego kanału na YouTube mówiąc:

„Powiedziano mi, że w odczuciu policji, komentarze umieszczane przez innych użytkowników pod moimi nagraniami promują postawy niezgodne z przepisami dotyczącymi legalnego posiadania broni palnej w Wielkiej Brytanii, a prowadzony przeze mnie kanał stanowi forum ekstremizmu.”

Po cofnięciu mu licencji na pistolet i strzelbę w 2016 roku Long-Collins przegrał odwołanie się od tej decyzji administracyjnej przed sądem w Portsmouth. Policja poinformowała go, że raczej nie ma szans na ponowne uzyskanie licencji w przyszłości.

Long-Collins nie jest jedynym brytyjskim aktywistą, który opowiada się za powszechnym dostępem do broni. Dwaj inni z którymi współpracuje są zrzeszeni w Partii Libertariańskiej. Jeden z nich powiedział: „Miłośnicy broni palnej napotykają na arbitralne i drakońskie restrykcje”. Drugi z nich określił wprowadzone w Nowej Zelandii po masakrze w Christchurch restrykcje jako atak na „przestrzegających prawa strzelców”. Porównał dzisiejszą sytuację do tej, która miała miejsce po masakrze w Dunblane w Wielkiej Brytanii w 1996 roku.

Wprawdzie kanał YouTube Long-Collinsa nie jest polityczny, ale autor przyznaje, że niektóre jego nagrania mogą być uznane za kontrowersyjne. Powiedział, że policja najpierw poddała weryfikacji jego licencje sportowe z powodu „fałszywego oskarżenia o napaść”, a potem zaczęła interesować się jego wypowiedziami w mediach społecznościowych.

„Kluczowe był nagranie, które opublikowałem po atakach w Paryżu. Wyraziłem w nim opinię, że Francuzi powinni móc się jakoś bronić, ponieważ takie ataki często się powtarzają.” Twierdzi, że chciał w ten sposób „rozpocząć publiczną dyskusję”.

Tony Hill, szef wydziału policji w Hampshire wydającego licencje na posiadanie broni stwierdził, że pozwolenie na broń zostało Long-Collinsowi odebrane, „ponieważ istniały realne obawy, że bezpieczeństwo publiczne może być zagrożone”.


Wpis ten opracowany na postawie „Gun licences stripped from shooting activist over YouTube comments” dedykuję tym wszystkim, którzy nie rozumieją czym się różni dostęp do broni na pozwolenie, od prawa do broni. Niedawno pisałem o tym, że to rządy, a nie przestrzegający prawa obywatele są przyczyną największych w historii masakr. Jedynym narodem w Europie, który zawsze był mądry przed szkodą są Szwajcarzy. Szwajcarscy strzelcy sportowi, myśliwi i inni praworządni obywatele sprzeciwiają się jednogłośnie narzucanej im na głowę pętli. W Polsce taka zgodna postawa społeczna jest nie do pomyślenia z powodu zbyt długiej indoktrynacji ze strony lewicowych rządów.

19 maja Szwajcaria zagłosuje w sprawie wdrożenia kontroli broni palnej narzucanej przez UE

19 maja Szwajcarzy zdecydują w referendum czy ich pokojowo nastawiony kraj przyjmie regulacje zawarte w europejskiej dyrektywie o broni palnej. Nie jest to pierwszy raz, gdy dumni naród szwajcarski głosuje na rzecz ochrony kultury posiadania broni palnej. W 2011 roku szwajcarski elektorat odrzucił restrykcje, który położyłyby kres tradycji posiadania broni palnej w domu i obciążyły przestrzegających prawa obywateli tworzących milicję nowymi wymogami na poziomie federalnym dotyczącymi jej zakupu i rejestracji.

Już w kilka dni po ataku terrorystycznym 13 listopada 2015 r. w Paryżu w teatrze Bataclan Unia Europejska zaproponowała wprowadzenie zmian do europejskiej dyrektywy o broni palnej. European Firearms Directive określa minimalny poziom regulacji dotyczących broni palnej jaki państwa członkowskie UE muszą wprowadzić w życie.

Znowelizowana i zatwierdzona w maju 2017 r. dyrektywa zwiększa restrykcje w zakresie rejestracji i licencjonowania broni palnej. Wprowadzono zakaz dostępu do posiadanej do tej pory legalnie następujących kategorii samopowtarzalnej broni palnej:

Każdy z poniższych rodzajów samopowtarzalnej broni palnej centralnego zapłonu:

a) krótka broń palna, pozwalająca na wystrzeliwanie ponad 21 nabojów bez przeładowania, jeżeli:

(i) mechanizm ładujący o pojemności przekraczającej 20 nabojów stanowi część tej broni palnej; lub

(ii) odłączalny mechanizm ładujący o pojemności przekraczającej 20 nabojów jest do niej wprowadzony;

b) długa broń palna, pozwalająca na wystrzeliwanie ponad 11 nabojów bez przeładowania, jeżeli:

(i) mechanizm ładujący o pojemności przekraczającej 10 nabojów stanowi część tej broni palnej; lub

(ii) odłączalny mechanizm ładujący o pojemności przekraczającej 10 nabojów jest do niej wprowadzony.

Państwa członkowskie UE miały 15 miesięcy na dostosowanie prawa krajowego do większości przepisów europejskiej dyrektywy o broni palnej i 30 miesięcy na dostosowanie się do przepisów dotyczących rejestracji.

Neutralna Szwajcaria nie jest członkiem UE. Jednak kraj ten jest członkiem strefy Schengen – koalicji państw europejskich, które zniosły kontrole graniczne pomiędzy swoimi narodami. Jako członek strefy Schengen, Szwajcarzy są zobowiązani do przestrzegania wytycznych UE dotyczących broni palnej. W trakcie skomplikowanego procesu legislacyjnego, Szwajcarzy zdołali uzyskać niewielkie ustępstwa ze strony UE, umożliwiając sobie zachowanie długoletniej tradycji zezwalania członkom milicji na zatrzymywanie broni po zakończeniu służby wojskowej.

W grudniu 2017 r. szwajcarskie stowarzyszenie na rzecz broni palnej ProTell jasno stwierdziło, że jeśli zajdzie taka potrzeba sprzeciwi się w drodze referendum próbie dostosowania szwajcarskich przepisów do europejskiej dyrektywy. W dniu 28 września 2018 r. obie izby szwajcarskiego Zgromadzenia Federalnego (parlamentu) głosowały nad zmianą krajowych przepisów dotyczących broni palnej w celu dostosowania ich do regulacji UE.

Po tym jak Zgromadzenie Federalne poddało się żądaniom Brukseli, szwajcarscy działacze na rzecz prawa do broni spełnili swoje obietnice. W dniu 17 stycznia społeczny komitet referendalny zebrał niezbędne podpisy w celu poddania sprawy pod powszechne głosowanie w dniu 19 maja. Wyborcy zostaną zapytani, czy popierają („Ja”) poddanie się Parlamentowi UE, czy też nie chcą („Nein”), aby kraj ich przyjął unijne wymogi dotyczące kontroli broni.

Karin Steiner, strzelec sportowy IPSC

Komisja referendalna opracowała kampanię „Nein„, mającą na celu propagowanie pro-strzeleckiego stanowiska w referendum. Kampania „Nein” zyskała szerokie poparcie, w tym poparcie wielu klubów i organizacji sportowych związanych z łucznictwem i strzelectwem, stowarzyszenia ProTell, największej partii politycznej w Zgromadzeniu Federalnym, Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), oraz organizacji pro-obronnych. Materiały kampanii przedstawiają szwajcarskich strzelców oraz przekonują, że próba dostosowania szwajcarskiego prawa do europejskiej dyrektywy o broni palnej jest zła, złowieszcza dla wolności, bezużyteczna, niebezpieczna i antyszwajcarska.

Kampania referendalna pokazuje, że jest wiele osób w Szwajcarii, które posiadają dogłębną wiedzę na temat istotnej roli, jaką uzbrojona ludność odgrywa w państwie prawa. Na stronie internetowej komisji referendalnej opublikowano notatkę z posiedzenia członka Zgromadzenia Federalnego, Wernera Salzmanna, który powiedział:

Istnieją trzy mechanizmy ochronne, które okazały się skuteczne w historii w zapobieganiu arbitralności państwa i łamaniu praw człowieka: podział władzy, prawo do wolności słowa i prawo do prywatnego posiadania broni.

Wszystkie trzy z tych mechanizmów ochronnych były zawsze obecne w Szwajcarii. Ograniczający rządzących podział władzy jest w Szwajcarii wzmocniony przez prawo do referendum i możliwość zgłaszania inicjatyw obywatelskich. Nie ma czegoś takiego jak cenzura „mowy nienawiści” w Niemczech. A każdy praworządny obywatel, który jest zdrowy na umyśle, mógł zawsze kupić w Szwajcarii tyle sztuk broni i amunicji, ile tylko chciał.

Broszury informacyjne komisji referendalnej wskazują na kilka konkretnych problemów związanych z europejską dyrektywą o broni palnej. Przepisy unijne zamieniłyby prawo do posiadania powszechnie używanej samopowtarzalnej broni palnej w przywilej. Ograniczyłby posiadanie cywilnych wersji broni wojskowej SIG SG 510 i SIG SG 550, które stanowią 80 procent karabinów używanych w sporcie strzeleckim. Osoby hobbystycznie zajmujący się strzelectwem mogłyby zostać rozbrojone, ponieważ nie byłyby w stanie udowodnić konieczności posiadania samopowtarzalnej broni palnej zgodnie z wymaganiami nowego prawa unijnego.

Kampania podkreśla, że nowelizacja europejskiej dyrektywy z 2017 r. to dopiero początek działań UE w zakresie kontroli broni palnej. Artykuł 17 dyrektywy stanowi, że co pięć lat Komisja Europejska musi „przedkładać Parlamentowi Europejskiemu i Radzie sprawozdanie dotyczące stosowania dyrektywy [w sprawie europejskiej broni palnej], w tym praktyczną weryfikację sprawności jej zapisów, w razie potrzeby wraz z wnioskami legislacyjnymi…”.


Źródło: Swiss to Vote on Implementation of EU Gun Controls

Aktualizacja 2019-05-19: Szwajcarzy ulegli dyktatowi UE. Nawet jeśli ten pierwszy krok ma marginalne znaczenie, to rozpoczyna podróż w kompletnie złą stronę.

Finlandia – implementacja Dyrektywy UE w sposób podkreślający specjalne znacznie obrony terytorialnej i strzelectwa sportowego

19 marca 2019 fiński parlament przyjął rządową propozycję zmiany ustawy o broni palnej (Firearms Act) i ustawy o obronie terytorialnej (Voluntary National Defence). Zmiany te związane są z dostosowaniem fińskiego prawa do wymagań stawianych przez Dyrektywę o Broni Palnej Unii Europejskiej (EU Firearms Directive).

„Zmiany te zapewnią bezpieczeństwo obywateli, a jednocześnie umożliwią kontynuowanie treningu strzeleckiego, kolekcjonowanie broni palnej i funkcjonowanie obrony terytorialnej. Dostosowanie Dyrektywy UE do fińskiego prawodawstwa wymagało ogromnej pracy, ale udało się zdefiniować działalność organizacji pro-obronnych jako podstawę do odstępstwa w zakresie nabywania i używania broni. Działalność tych organizacji zostanie trwale umocowana w nowych ramach prawnych zgodne ze standardami europejskimi, jednocześnie zapewniając im specjalne traktowanie, tak jak zawsze miało to miejsce w Finlandii” – powiedział minister spraw wewnętrznych Kai Mykkänen.

Zmieniono definicje kategorii broni palnej i przepisy dotyczące pozwoleń na broń w celu zapewnienia zgodności z Dyrektywą. Celem zmian było zapobieżenie przedostaniu się szczególnie niebezpiecznej broni palnej i jej części składowych w niepowołane ręce bez stwarzania trudności w rekreacyjnym wykorzystaniu broni palnej oraz dla działania organizacji pro-obronnych. Organizacje te wyróżniają Finlandię na tle innych krajów europejskich.

Zmiany wprowadzane przez Dyrektywę UE w sprawie broni palnej są związane z aktami terrorystycznymi mającymi miejsce w Europie w ostatnich latach. Ich sprawcy wykorzystywali różne rodzaje broni, w tym samopowtarzalną broń palną. W wyniku dostosowania prawa do wymagań dyrektywy niektóre rodzaje broni palnej, takie jak broń samopowtarzalna, zostały klasyfikowane jako broń kategorii A, co oznacza, że są one zakazane. Innymi słowy, niektóre rodzaje broni, które wcześniej były klasyfikowane jako broń kategorii B i dostępne pod warunkiem uzyskania zezwolenia, zostały obecnie przeniesione do kategorii A.

Broń palna kategorii A dozwolona w szkoleniach strzeleckich

Państwa członkowskie UE mogą podjąć decyzję o udzieleniu zezwolenia na nabycie i posiadanie zakazanej dyrektywą broni, na przykład do celów obrony terytorialnej oraz dla muzeów, kolekcjonerów i strzelców sportowych. Opcja ta została wykorzystana w fińskim prawie.

Fińskie Krajowe Stowarzyszenie Szkoleń Obronnych (National Defence Training Association of Finland) może otrzymać licencje na niektóre rodzaje broni sklasyfikowane w kategorii A w dyrektywie, jeżeli będzie ona wykorzystywana w szkoleniach strzeleckich służących zapewnieniu gotowości wojskowej. Również organizacje pro-obronne i sportowe mogą nabywać broń kategorii A na potrzeby treningu strzeleckiego.

Co więcej, członkowie organizacji pro-obronnych mogą otrzymać indywidualne licencje na broń kategorii A jako broni niezbędnej do praktykowania strzelectwa. Natomiast strzelcy sportowi mogą otrzymać licencję na samopowtarzalną broń długą i krótką wyposażoną w magazynki o dużej pojemności. Nie będzie można jednak udzielać specjalnych zezwoleń na inną broń bardzo niebezpieczną, taką jak materiały wybuchowe lub zmodyfikowana broń samoczynna.

Szczególne wyjątki dla magazynków o dużej pojemności

Magazynki o dużej pojemności (zwane w Dyrektywie „loading devices” 🤣), stosowane w broni samopowtarzalnej, będą podlegały obowiązkowi uzyskania zezwolenia. Skutki tej zmiany zostaną zminimalizowane poprzez fakt, że pozwolenie nie będzie miało zastosowania do magazynków, które zostały wyprodukowane dla jakiegokolwiek modelu broni automatycznej, która została wyprodukowana po raz pierwszy przed 1946 r. i której nie można przekształcić w broń automatyczną. Takie „urządzenia załadowcze” będą traktowane jako pamiątki. Należą do nich magazynki do broni takiej jak”karabin maszynowy Suomi KP/-31″, „lekki karabin maszynowy Emma” i „lekki karabin maszynowy Lahti-Saloranta”.

Potrzeba uzyskania zezwolenia nie ma również zastosowania do magazynków, które stały się niezdatne do użytku lub których pojemność została trwale ograniczona. Dalsze przepisy dotyczące trwałego uniemożliwienia działania „urządzeń załadowczych” lub ich związanych z nimi ograniczeń zostaną ustanowione w rozporządzeniu przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych z chwilą wejścia w życie ustawy.

Dyrektywa UE w sprawie broni palnej weszła w życie w dniu 13 czerwca 2017 r. Prezydent Finlandii zatwierdzi niebawem związane z nią zmiany w prawie krajowym, które mają wejść w życie jak najszybciej.

Źródło: Amendments to the Firearms Act officially confirm the special status of reservist activities

Szeryf o prawie do broni: Szybciej dam się wsadzić do więzienia niż zdradzę Drugą Poprawkę

Szeryf Steve Reams: Kiedy 22 lata temu rozpocząłem swoją karierę jako stróż prawa, przysiągłem, że będę bronił Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz Konstytucji i praw stanu Kolorado. Jako zastępca młodego szeryfa uważałem, że to właśnie złożona przysięga dała mi prawo do egzekwowania prawa.

Wygląda dziś na to, że bardzo się myliłem.

Szeryf Steve Reams, biuro szeryfa Weld County

Przez lata miałem szczęście pracować dla i z szacownymi ludźmi, którzy pomogli mi zrozumieć, że egzekwowanie prawa polega na zapewnieniu bezpieczeństwa publicznego, ale w granicach określonym przez obie Konstytucje. W ciągu wielu lat pracy w Weld County Sheriff’s Office, uczestnicząc w tysiącach interwencji, przekonałem się, że nie każdy problem można rozwiązać egzekwując prawo lub tworząc kolejne przepisy.

Większość funkcjonariuszy organów ścigania, bez względu na ich przekonania polityczne, rozumie wagę złożonej przysięgi i swój udział w ochronie obywateli. Funkcjonariusze organów ścigania to nie tylko ślepi egzekutorzy prawa, ale przede wszystkim ludzie rozwiązujący problemy. Miałem szczęście powtórzyć złożoną przysięgę, gdy wybrano mnie na szeryfa w 2015 roku i ponownie na początku 2019 roku.

Obecnie ustawodawca stanu Kolorado uchwalił ustawę o „czerwonej fladze” (Colorado House Bill 19-1177), która została wysłana do Gubernatora Jareda Polisa do podpisu. Ustawa umożliwia specjalny tryb postępowania z „podejrzanymi” osobami, które zostaną uznane za zagrożenie dla siebie samych lub innych osób, i które będą w posiadaniu broni palnej lub będą mogły potencjalnie wejść w jej posiadanie.

Każdy członek rodziny, partner, były członek rodziny, były domownik, współlokator lub funkcjonariusz może złożyć skargę na taką „podejrzaną” osobę. Zgodnie z prawem zaproponowanym przez stan Kolorado, każdy może zadzwonić w tej sprawie na policję. Nie musi nawet mieszkać w tym stanie. Nie odbywa się żadne przesłuchanie. Wszystko co ma przed sobą sędzia podejmujący decyzję o konfiskacie broni, to czyjeś oświadczenie o obawach.

Podobnie jak w filmie z Tomem Cruisem „Raport mniejszości”, wszystko co władza musi zrobić, to wytypować potencjalnego winnego. W filmie sekcja „PreCrime” zapobiegająca przestępstwom przynajmniej miała wsparcie parapsychików.

Projekt ustawy o „czerwonej fladze” natychmiast wywołał ogromne oburzenie, ponieważ jest to oczywisty atak na prawa obywateli zagwarantowane w Drugiej Poprawce. Atak ten został przeprowadzony pod pozorem zmian w prawie dotyczących zdrowia psychicznego. Narusza w sposób oczywisty nie tylko Drugą Poprawkę, ale również Czwartą, Piątą i Czternastą.

Zmiana w prawie została przedstawiona społeczeństwu jako nowe przepisy o zdrowiu psychicznym, która dają organom ścigania narzędzie do pomocy ludziom w potrzebie. Jednak uważna lektura tekstu ustawy prowadzi do wniosku, że jest ona niekonstytucyjna, a zatem nie powinna być wdrażana. Projekt ustawy pozwala na wydanie nakazu konfiskaty broni palnej po przedstawieniu sędziemu przez funkcjonariuszy dowodów na to, że posiadanie broni palnej przez daną osobę stanowi ryzyko dla niej samej lub innych osób. Jeżeli sędzia wyrazi taką zgodę, to funkcjonariusze otrzymują nakaz rewizji i odebrania takiej osobie broni palnej.

Najgroźniejsze w tej ustawie jest to, że taka osoba nie byłaby informowana o rozpoczęciu postępowania, nie byłaby w stanie bronić się przed zarzutami podczas przesłuchania przed sędzią i nie wiedziałyby, że organy ścigania otrzymały nakaz odebrania jej broni aż do momentu pojawienia się u nich funkcjonariusza.

Jako w mieszkańcu stanu Kolorado prawo to budzi we mnie wiele obaw. Ale mam jeszcze większe obawy co do niego jako szeryf, pomimo, że to ja będę z niego korzystał i wykonywał wynikające z niego nakazy sądowe. Wiele zapisów ustawy o „czerwonej fladze”jest niezgodne z konstytucją i jej egzekwowanie wymagałoby od mnie złamania złożonej przysięgi – czego robić nie chcę.

Zwolennicy prawa argumentują, że to nie do mnie należy ustalanie, czy ustawa jest konstytucyjna; po prostu moim zadaniem jest jej egzekwowanie. Takie stwierdzenie to niedźwiedzia przysługa względem pracowników organów ścigania, którzy poważnie traktują złożone przez siebie przysięgi. Podważa ono znaczenie Konstytucji Stanów Zjednoczonych i amerykańskiej Karty Praw.

Zająłem więc w tej sprawie publicznie stanowisko oznajmiając, że nie wprowadzę w życie zapisów ustawy niezgodnej z konstytucją i wolę raczej zostać ukarany, a nawet wtrącony do więzienia, niż się do nich zastosować. Moje oświadczenie traktuję bardzo poważnie, ponieważ chcę bronić obywateli mojego hrabstwa przed bezprawną i zbyt daleko posuniętą ingerencją ze strony władz stanu Kolorado.

Wygląda na to, że dla wielu ludzi dotrzymywanie przysięgi jest sprawą ważną — moje wypowiedzi przeciwko ustawie zostały zauważone przez media i stało się o mnie głośno również zagranicą. Uważam to za ironię, że wiadomość o zwykłym człowieku, który po prostu dochowuje wierności złożonej przysiędze zdobyła międzynarodowy rozgłos. Tak wiele mamy przecież problemów spowodowanych przez to, że wybierani przez nas politycy nie dochowują złożonych przez siebie przysiąg.

Wielu dzielnych mężczyzn i kobiet przysięgało, walczyło o nasz kraj i poświęcało się, aby nasz naród stał się i trwał wielki. Dzięki solidnym podstawom na których powstał nasz kraj — Konstytucji i Karcie Praw — mamy możliwość rządzić się w sposób sprawiedliwy, wyważony i szanujący wszystkich.

Nadal będę bronił swojego stanowiska i zaryzykuję możliwość uwięzienia mnie za nieegzekwowanie ustawy „czerwonej flagi”, dochowując w ten sposób wierności przysiędze złożonej obywatelom mojego hrabstwa Weld County. Mam nadzieję, że inni funkcjonariusze postąpią podobnie.


Źródła:
Sheriff on gun law: I’ll go to jail to protect the Constitution (dostęp 2019-04-06)
John Lott On ‘Folly’ Of So-Called Red Flag Laws (dostęp 2019-04-07)


W Polsce w roku 2018 nieznani urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA do dzisiaj nie odpowiedziało skutecznie ona moją prośbę o dostęp do informacji kto za tym projektem stał) próbowali w sposób podobny jak wyżej opisany wprowadzić po cichu zmiany w prawie o broni. Polskie Ministerstwo w ogóle nie przejmuje się opinią obywateli czy policji — widocznie uważa, że ukrycie tematu tak by prawda za szybko nie wyszła na jaw i nie podchwyciły jej media, nie jest sprzeczne z zasadami demokracji. Na szczęście Minister pod wpływem reakcji środowiska strzeleckiego wycofał się ze zmian w ustawie, „której nie było”.

Jestem bardzo ciekaw czy nasi policjanci staną murem za Polakami posiadającymi legalnie broń, czy też rozbroją nas bez żadnych oporów, gdyby przyszło co do czego.

Już w maju Szwajcaria może zostać rozbrojona przez UE

Nie sposób nie zauważyć, że zarówno w Europie jak i Ameryce, występują pewne podobieństwa co do sposobu forsowania zmian w sferze kontroli dostępu do broni. Politycy z państw w których dostęp do broni palnej dla praworządnych właścicieli jest mocno ograniczony chcą, aby inne państwa poszły w ich ślady. Rządy państw europejskich, które uważają, że rygorystyczne restrykcje dotyczące broni palnej są sposobem na przeciwdziałanie przemocy, chcą wymusić swój sposób myślenia na innych krajach. Krajem który już w niedługo zostanie poddany takiej próbie jest Szwajcaria.

W maju Szwajcarzy będą głosować nad tym czy ich kraj zachowa pewną autonomię, która jak wiemy od zawsze się w ich przypadku sprawdzała, czy też poddać się kaprysom Unii Europejskiej. Ten mały kraj wprawdzie do UE nie należy, ale podlega jej naciskom z uwagi na przynależność do strefy Schengen.

Wszystko sprowadza się w zasadzie do tego, jak bardzo cenne jest szwajcarskie miejsce w układzie z Schengen, traktacie, który ułatwia swobodny przepływ osób przez granice. UE najwyraźniej uważa, że skoro Szwajcaria nie chce dzielić się z Unią informacjami na temat posiadaczy broni, to Szwajcarom należy odebrać możliwość skorzystania z ułatwień traktatu w zakresie wiz i podróży międzynarodowych. Tak więc UE kładzie na szali członkostwo Szwajcarii w strefie Schengen próbując nakłonić w ten sposób Szwajcarów do rezygnacji z części ich praw w zakresie broni. Korzyści z przynależności do strefy Schengen są oczywiste, więc można się obawiać czy Szwajcarzy zagłosują za rezygnacją z części swoich wolności dotyczących broni.

Samo referendum jest jednak zwycięstwem szwajcarskich właścicieli broni. Szwajcarski rząd zgodził się na pewne zmiany w temacie kontroli broni we wrześniu zeszłego roku, ale środowisko strzeleckie zareagowało zbierając więcej niż trzeba podpisów, aby poddać te zmiany pod referendum z udziałem całego społeczeństwa.

Miejmy nadzieję, że wyborcy potraktują to głosowanie jako szansę na obronę swojej suwerenności i wolności w zakresie posiadani broni palnej. Polityków, którzy stoją za wymuszaniem na Szwajcarach zmian nie obchodzą bowiem fakty. Takie jak ten, że legalni właściciele broni palnej w Szwajcarii nie byli w ostatnich latach w żaden sposób powiązani z atakami terrorystycznymi. Atakami, które dały pretekst biurokratom z UE do wprowadzenia zmian w przepisach o kontroli broni. Można się założyć, że nikt z forsujących te zmiany nie wziął w ogóle pod uwagę faktu, że Szwajcaria mająca jeden z NAJWYŻSZYCH wskaźników posiadania broni w Europie jest krajem spokojnym, o NISKIM wskaźniku przestępczości.

Żadna z takich kwestii nie ma znaczenia dla towarzyszy z Brukseli. Zwolennicy zwiększania kontroli nad dostępem do legalnej broni w Europie, podobnie jak ich amerykańscy koledzy, mają szczególne podejście do broni palnej. Nie zostawiają miejsca na jakąś debatę. Jeśli ośmielisz się z nimi nie zgodzić, to twoje zdanie będzie po prostu pominięte.

To właśnie mentalność ludzi chcących rozbroić praworządnych obywateli jest tym czego należy się obawiać najbardziej. Są to w zasadzie osoby, które myślą, że to właśnie ich podejście jest tym jedynym sposobem na rozwiązanie problemów świata. Generalnie odrzucają samą ideę prawa do zbrojnej samoobrony. Ignorują fakt, że obywatel może zapobiec przestępstwu. Nie interesuje ich, że świadomość napotkania zbrojnego oporu w każdym domu może podziałać jak zimny prysznic na gorące głowy bandziorów. Sam fakt, że w danym domu może przebywać ktoś uzbrojony może przecież spowodować rezygnację bandytów z popełnienia przestępstwa. Wszystko co tacy politycy proponują, to działania mające na celu „rozwiązanie” problemu z przestępstwem, które już się wydarzyło. Ponieważ w żaden sposób nie mogą cofnąć czasu i zapobiec wystąpieniu czegoś złego, to próbują pokazać swoim wyborcom, że „robią coś” – nawet jeśli to „coś” nie zapobiegnie w żaden sposób przestępstwu.

Świat powinien dostrzec fakt, że uzbrojeni praworządni obywatele i ich broń są zjawiskiem pozytywnym. Polityczni przywódcy muszą zdać sobie sprawę, że większą korzyść mogą przynieść społeczeństwu ich działania w obszarach związanych z ogólnie pojętą socjalizacją w celu ograniczenia występowania przemocy, niż atakowanie praworządnych mieszkańców kraju, którego historia jest żywym dowodem na pozytywny wpływ posiadania broni na bezpieczeństwo społeczeństwa.

W maju szwajcarscy wyborcy będą mieli szansę na skuteczną ochronę swoich wolności. Czas pokaże czy nie ugną się pod presją lewicowych polityków Unii Europejskiej. Życzmy Szwajcarom powodzenia mając nadzieję, że zdołają zachować swoją legendarną już wolność i neutralność.


Źródło: Switzerland Might No Longer Remain Neutral—On Guns

Aktualizacja 2019-05-19: Szwajcarzy ulegli dyktatowi UE. Nawet jeśli ten pierwszy krok ma marginalne znaczenie, to rozpoczyna podróż w kompletnie złą stronę.

Mit, że australijskie przepisy dotyczące broni zmniejszyły liczbę zabójstw

Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż sugerują nam mass-media i politycy.

W następstwie strzelaniny z 15 marca w Nowej Zelandii, zwolennicy nowych restrykcji w Nowej Zelandii wskazują na Australię jako na „dowód”, że jeśli rząd wprowadzi restrykcyjną ustawę taką jak Australijska Narodowa Umowa o Broni Palnej, to nagle zmniejszy się liczba zabójstw.

Na dowód tej hipotezy wskazują fakt, że liczba zabójstw zmniejszyła się w Australii po 1996 roku, kiedy to wprowadzono tego typu zmiany w prawie.

Istnieją co najmniej dwa problemy z takim podejściem. Po pierwsze, liczba zabójstw malała w Europie Zachodniej, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych od początku lat 90. Fakt, że ta sama tendencja miała miejsce w Australii, nie świadczy o wpływie wprowadzonych zmian na cokolwiek. Po drugie, zabójstwa w Australii zdarzały się tak rzadko jeszcze przed przyjęciem przepisów z 1996 r., że z lekkich ruchów w górę lub w dół nie można wyciągać żadnych wniosków.

Zniżkujący trend

Jak zauważył prawnik Michael Tonry:

Obecnie panuje powszechna zgoda, przynajmniej co do rozwiniętych krajów anglojęzycznych i Europy Zachodniej, że wzorce zabójstw zmieniają się praktycznie równolegle od lat 50. Okresy spadków są trochę przesunięte względem siebie, ale wspólny wzorzec jest oczywisty. Wskaźniki zabójstw wzrastały znacznie w latach 60-tych, osiągnęły najwyższy poziom mniej więcej na początku lat 90-tych i od tego czasu znacznie spadły.

Tak właśnie było w Stanach Zjednoczonych. Liczba zabójstw spadała przez 51 lat, aby w 2014 r. osiągnąć poziom niespotykany od 1963 r. Było to zgodne z ogólną tendencją: szczytowe wartości na początku lat dziewięćdziesiątych, a następnie gwałtowny spadek. Nie możemy jednak wskazać żadnych nowych krajowych środków kontroli broni, które spowodowały taki spadek. Co więcej, w tym okresie znacznie wzrosła liczba broni będącej w posiadaniu przez społeczeństwo.

Wskaźnik zabójstw w USA (x per 100.000; źródło: FBI)

W Australii sytuacja rozwijała się według tego samego schematu, chociaż nie gromadzono tam danych o zabójstwach na poziomie krajowym przed początkiem lat 90-tych:

Źródło: Znormalizowane wskaźniki zabójstw na 100 000 mieszkańców, cztery kraje anglojęzyczne, w różnych latach do 2012 roku. Zobacz „Why Crime Rates are Falling Through the Western World” Michaela Tonry’ego.

Jednym z powodów, dla których gromadzenie danych o zabójstwach w Australii jest relatywnie nowym zjawiskiem jest fakt, że przestępstwa te są tam tak bardzo rzadkie. Ich agregowanie na poziomie krajowym nie było po prostu dla nikogo kwestią priorytetową.

Australia jest słabo zaludnionym krajem z zaledwie kilkoma milionami ludzi więcej niż stan Floryda. W czasie, gdy poziom zabójstw osiągnął maksimum na początku lat 90-tych XX wieku, liczba zabójstw w Australii wyniosła około 300. Oznacza to, że w najgorszym roku pod względem ilości przestępstw liczba zabójstw wzrosła tylko o 20-30. Co spowodowało jednak widoczne wahania ogólnego poziomu zabójstw.

Prowadzi nas to do innego problemu związanego z wykorzystaniem danych dotyczących zabójstw po 1996 r. jako ostatecznego dowodu czegokolwiek. Liczby te są zbyt małe, abyśmy mogli wyciągnąć z jakieś pewne wnioski. Jak napisał analityk danych Leah Libresco w 2017 roku w The Washington Post:

„Zbadałem zaostrzenie przepisów dotyczących broni w Wielkiej Brytanii i Australii, i doszedłem do wniosku, że nie dają one podstaw do twierdzenia jaka powinna być w tej sprawie polityka amerykańska. Żaden naród nie doświadczył spadku liczby strzelanin lub innych przestępstw związanych z bronią, które można by przypisać programom odkupu broni i wprowadzonym zakazom. W Australii masowe strzelaniny były zbyt rzadkie, aby ich brak po wprowadzeniu programu odkupu broni była wyraźnym dowodem postępu. Zarówno w Australii, jak i w Wielkiej Brytanii, restrykcje dotyczące broni miały niejednoznaczny wpływ na inne przestępstwa związane z bronią lub liczbę związanych z tym zgonów….”

Nie przeszkadza to wielu dziennikarzom z mainstreamu w twierdzeniu, że spadek liczby zabójstw można z całą pewnością przypisać wprowadzonym ograniczeniom w zakresie dostępu do broni.

Dziennikarze nie spieszą się też aby zauważyć, że często poluzowanie przepisów przez władzę przynosi pozytywny skutek . Na przykład w latach 90-tych wiele stanów zliberalizowało w znacznym stopniu przepisy dotyczące broni, pozwalając na noszenie broni w ukryciu i ograniczając kontrolę do minimum. Oczywiście, że taki The New York Times nie powiedział wtedy: „Liczba zabójstw w Ameryce spadła po poluzowaniu przepisów dotyczących broni”.

Nie twierdzę oczywiście, że zmiany w prawie dotyczącym broni same w sobie bezsprzecznie „dowodzą”, że wprowadzenie prawa do noszenia broni w ukryciu zmniejsza liczbę zabójstw. Ale gdyby spojrzeć na tą sprawę według tych samych standardów, które stosuje większość dziennikarzy głównego nurtu, to powinni oni na tego typu czynniki uczciwie zwrócić uwagę.

W obliczu braku dowodów na to, że zmiana prawa wprowadzona w Australii w 1996 r. zmieniła trend i był on inny niż w USA i Kanadzie, zwolennicy restrykcji zmieniają zwykle strategię. Wskazują, że wskaźniki zabójstw w Australii są niższe niż w USA. Problem z tą strategią polega oczywiście na tym, że wskaźniki zabójstw w Australii nie były porównywalne ze wskaźnikami w USA ani przed, ani po 1996 roku. Przyczyny różnic we wskaźnikach pomiędzy tymi dwoma krajami wyraźnie istniały jeszcze przed wprowadzeniem w obu krajach dodatkowych regulacji dotyczących broni. (Należy również zwrócić uwagę, że kilka stanów USA, z których niektóre mają bardzo łagodne przepisy dotyczące broni, ma bardzo niskie wskaźniki zabójstw porównywalne z australijskimi).

Podejmowano liczne próby wyjaśnienia tej sytuacji i na wiele sposobów uzasadniano politykę kontroli broni. Sprowadzało się to do niekończących się prób wykorzystania analizy regresji w celu znalezienia korelacji między polityką dotyczącą broni a wskaźnikami zabójstw. Często są one interesujące, ale ich wartość opiera się wyłącznie na znalezieniu właściwych ram teoretycznych, za pomocą których można zidentyfikować najważniejsze czynniki.

Osoby zajmujące się polityką społeczną, które nie mają dobrych podstaw w kwestiach związanych z przestępczością, zazwyczaj wskazują na wprowadzenie zakazów prawnych jako kluczowy czynnik wpływający na wskaźniki zabójstw. Jest to zupełnie odmienne podejście to prezentowanego przez te osoby, które zajmują się badaniem długoterminowych trendów.

Znany badacz kryminalistyczny Eric Monkonnen w swoim eseju „Zabójstwa: Wyjaśnienie wyjątkowości Ameryki”, zidentyfikował cztery czynniki, które jego zdaniem najprawdopodobniej wyjaśniają wyższe wskaźniki zabójstw w Stanach Zjednoczonych: mobilność ludności, zdecentralizowane egzekwowanie prawa, podziały rasowe spowodowane niewolnictwem oraz ogólnie większa tolerancja dla zabójstw.

Monkonnen podsumowuje: „Założenie, że brak broni w Stanach Zjednoczonych doprowadziłby do parytetu z Europą, jest błędem. Przez ostatnie dwa stulecia, nawet bez broni, amerykańskie wskaźniki byłyby prawdopodobnie jeszcze wyższe„.

Wnioski Monkonnena niekoniecznie czynią go leseferystą w kwestii kontroli broni. Ilustrują one jednak uznanie przez Monkonnena faktu, że czynniki powodujące różnice w odsetku zabójstw pomiędzy dwoma bardzo różnymi społeczeństwami wykraczają daleko poza związek z jednym lub dwoma aktami prawnymi. A jeśli prawo o kontroli broni ma być postrzegane jako przyczyna spadku liczby zabójstw, musi być jasno określone co miało miejsce „przed i po zmianie” prawa w danej jurysdykcji, w której zmiany te przyjęto. Porównania do innych krajów nie mają tu żadnego sensu.

Wskaźniki samobójstw są w Australii znów na poziomie sprzed 1996 r.

W obliczu faktu, że liczba zabójstw nie zmieniła się jednak bardzo po 1996 r., niektórzy zwolennicy australijskiego ustawodawstwa dotyczącego kontroli broni próbowali ratować swoją tezę twierdząc, że dodatkową korzyścią zmiany prawa był spadek liczby samobójstw. Jest to powszechnie spotykana strategia zwolenników kontroli broni, którzy często twierdzą, że kontrola broni jest środkiem zapobiegania samobójstwom.

Oczywiście nie jest trudno znaleźć nagłówki prasowe mówiące o tym, że „liczba samobójców zmniejszyła się” w Australii po przyjęciu ustawy z 1996 roku. Ale Australia napotyka tutaj na podobny problem jak w przypadku kontroli broni: liczba samobójstw znacznie spadła w tym samym czasie w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i w wielu krajach Europy.

Ponadto w ostatnich latach liczba samobójstw w Australii i USA ponownie wzrosła. Nie ma wątpliwości, że liczba samobójstw spadła w latach 1995-2006, z 12 na 100 000 poniżej 9 na 100 000. Jednak później wskaźniki samobójstw osiągnęły najwyższy od dziesięciu lat poziom aby w 2015 r. wzrosnąć ponownie do 12 na 100 000, czyli do poziomu porównywalnego z tym, jaki istniał przed wprowadzeniem ustawy w 1996 r. Innymi słowy, liczba samobójstw jest znowu tam, gdzie była przez zmianą prawa. Jest rok 2018 r. a my wciąż słyszymy o tym, jak to kontrola broni powoduje spadek liczby samobójstw.

Ogólnie rzecz biorąc jest to poziom dyskursu do którego przyzwyczailiśmy się w mediach i u polityków. Nawet najsłabsza korelacja związana z uchwaleniem ustawy o kontroli broni jest uznawana za główny czynnik powodującym spadek liczby zabójstw. Tymczasem sytuacja odwrotna, gdy złagodzenie przepisów dotyczących broni zbiegnie się w czasie ze spadkiem liczby zabójstw (jak to miało miejsce w USA), jest przez media i polityków ignorowana. Tak naprawdę, to w obu przypadkach sytuacja jest zawsze bardziej skomplikowana niż sugerują to dziennikarze i media.

Nie mamy co się oszukiwać, że nasza argumentacja ograniczy dążenia lewicy do wprowadzenia nowych przepisów dotyczących broni w Nowej Zelandii. W Australii w 1996 roku zaostrzono przepisy związane z dostępem do broni zaledwie 12 dni po masakrze. Posłużyła ona do uzasadnienia wprowadzenia nowych, restrykcyjnych przepisów. Wygląda na to, że nowozelandzcy politycy próbują przyjąć jeszcze bardziej niefrasobliwą postawę pomijając w ogóle dyskusję czy debatę na ten temat. Tymczasem w Norwegii, gdzie w 2011 roku Anders Brevik zamordował 77 osób, w tym 67 osób za pomocą samopowtarzalnej broni palnej, rząd nie wprowadził żadnych istotnych zmian w przepisach dotyczących kontroli broni aż do roku 2018.


Żródło: Australia’s Gun Laws and Homicide: Correlation Isn’t Causation (mises.org)

Amerykańska lewica kibicuje nowozlandzkiemu zaborowi broni

Właścicielom broni po raz kolejny przypomniano, że ostatecznym celem zwolenników kontroli broni jest wprowadzenie całkowitego zakazu jej posiadania i finalnie jej konfiskata.

Od czasu haniebnego ataku terrorystycznego w Christchurch w Nowej Zelandii amerykańscy politycy, działacze i media zapewniają o swoim pełnym poparciu dla wysiłków rządu Nowej Zelandii mających na celu wprowadzenie zakazu posiadania i konfiskatę broni palnej praworządnym posiadaczom.

Hilary Clinton i Bernie Sanders

W dniu 21 marca rząd Nowej Zelandii wydał zarządzenie, które natychmiast przeklasyfikowało część powszechnie używanych przez cywili samopowtarzalnych rodzajów broni na „wojskowe półautomatyczne” określane skrótem MSSA (Military-Style Semi-Automatic). W wydanym rozporządzeniu zmodyfikowano definicję MSSA, aby od teraz obejmowała kolejne grupy broni,

a) samopowtarzalną broń palną, która może być używana z dołączanym magazynkiem (poza magazynkami do nabojów o kalibrze 0,22 cala lub mniejszym), który jest w stanie pomieścić więcej niż 5 naboi;

b) samopowtarzalną broń palną, która jest bronią strzelecką i która może być używana z dołączanym magazynkiem o pojemności większej niż 5 nabojów.

W dodatkowym zarządzeniu zawarto przepisy wymagające od licencjonowanych dystrybutorów, aby zmienili prowadzone przez siebie ewidencje w taki sposób, by odzwierciedlały nową klasyfikację.

Posiadanie broni określanej jako MSSA w Nowej Zelandii jest już i tak mocno ograniczone. Przepisy wymagają, aby podmiot posiadający licencję na broń ubiegał się dodatkowo przed zakupem jednostki zakwalifikowanej jako MSSA o trudną do uzyskania kategorię „E”.

Okazuje się, że podjęte przez rząd działania to tylko tymczasowe rozwiązania. W oświadczeniu skierowanym do społeczeństwa premier Jacinda Ardern wyraźnie stwierdziła, że zarządzenie jest „środkiem przejściowym do czasu wejścia w życie szerszego zakazu„, a prace nad zmianą przepisów trwają.

Premier Ardern powiedziała również, że w Nowej Zelandii zostanie wprowadzony „zakaz stosowania wszelkich samopowtarzalnych karabinów szturmowych w stylu wojskowym„. Co więcej „zakazane będą również części używane do przekształcania tych karabinów w karabiny typu MSSA, a także wszystkie magazynki o dużej pojemności„.

Podobnie jak w przypadku rozwiązań wprowadzonych jakiś czas temu w Australii, nowozelandzkie działania spowodują konfiskatę posiadanej przez obywateli broni palnej. Pani Ardern powiedziała, że jej „gabinet poinstruował urzędników w celu opracowania programu wykupu broni„.

Minister policji Stuart Nash zachęcił właścicieli broni do pozbywania się jej. Pan Nash powiedział, że „policja przygotowuje się, aby umożliwić wycofanie tej broni z obiegu, co będzie wspierane przez nowozelandzkie wojsko, aby umożliwić bezpieczne przechowywanie, transport a następnie zniszczenie karabinów szturmowych i MSSA„.

Premier Ardern dodała: „Ogłoszone dziś działania są pierwszym krokiem rządu. Będziemy nadal wprowadzać bardziej restrykcyjne i skuteczne zasady wydawania licencji, zwiększać wymogi dotyczące przechowywania oraz kary za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących broni„.

Nowe środki kontroli broni w Nowej Zelandii to nic innego jak wojskowa konfiskata powszechnie posiadanej przez praworządnych Nowozelandczyków broni palnej.

Hillary Clinton poparła na Twitterze konfiskatę zapowiedzianą przez premier Ardern mówiąc: „Pod przywództwem @jacindaardern, Nowa Zelandia zakazała karabinów szturmowych i samopowtarzalnej broni wojskowej zaledwie sześć dni po atakach w meczecie w Christchurch. Urzędnicy państwowi nie poprzestali na pustych słowach, opiniach i modlitwie. Zdecydowali się działać„. W 2015 roku Clinton wyraziła swoje poparcie dla konfiskaty broni [w USA] w stylu w jakim zrobiono to kiedyś w Australii.

Kandydat na prezydenta Demokratów senator Bernie Sanders oświadczył na Twitterze: „Oto jak wygląda prawdziwe działanie mające na celu powstrzymanie przemocy z użyciem broni. Musimy pójść w ślady Nowej Zelandii, odebrać inicjatywę NRA i zakazać sprzedaży i dystrybucji broni palnej w Stanach Zjednoczonych„.

Inny Demokrata, senator Chris Murphy, opublikował na Twitterze wystąpienie premier Ardern z komentarzem: „Zobacz. To nie jest takie trudne„.

Alexandria Ocasio-Cortez, kongresmenka z partii Demokratycznej, napisała na Twitterze: „W ciągu kilku dni od zdarzenia w Christchurch Nowa Zelandia podjęła działania w celu wycofania broni wojskowej z rynku konsumenckiego. Tak wygląda prawdziwe przywództwo„.

Organizacja „Moms Demand Action”, zależna od medialnego konglomeratu Michaela Bloomberga zajmującego się kontrolą broni w ramach „Everytown for Gun Safety”, zacytowała na Twitterze wpis Nicholasa Kristoffa z New York Timesa, kibicującego działom premier Ardern, zatytułowany „Nowa Zelandia pokazuje USA, jak wygląda przywództwo„.

Również wszechobecna lewicowa działaczka i była dziennikarka Shannon Watts poparła działania premier Ardern w zakresie konfiskaty w kilku tweettach.

New York Times zamieścił artykuł wspierający działania rządu Nowej Zelandii. Powtórzył w nim praktycznie to samo co w artykule z 2015 roku, w którym redakcja gazety opowiada się za konfiskatą broni.

Konfiskata broni, a nie „zdroworozsądkowa reforma”, jest ostatecznym celem zwolenników kontroli broni. Cel ten istniał na długo przed atakiem w Christchurch. Ostatnia reakcja lewicowych polityków w USA na działania podjęte przez rząd Nowej Zelandii ujawnia ich prawdziwe zapędy.

Wszyscy zwolennicy prawa do broni powinni uświadamiać społeczeństwo co do faktycznego celu amerykańskiej lewicy i współdziałać przeciwko wszelkim pomysłom, które mogą pomóc lewicy ten cel osiągnąć.


Źródło: U.S. Politicians Cheer New Zealand Gun Confiscation


Wygląda na to, że rząd nowozelandzki tylko czekał na pretekst, żeby wprowadzić kolejne ograniczenia. Ponieważ szaleńcy i przestępcy zawsze znajdą sposób na skrzywdzenie niewinnych ludzi, to działania rządu będą miały jeden skutek: uniemożliwią zwykłym obywatelom skuteczną obronę.

Presja na pozbawienie zwykłych ludzi środków do obrony rośnie na całym świecie i nie nie wskazuje na to, żeby miała zmaleć. Szkoda, że w Polsce, której ludność tak bardzo ucierpiała w ostatnich dziesięcioleciach ze strony lewicowych ideologii świadomość narastającego zagrożenia jest znikoma.

Dopóki prawo do broni jest tylko przywilejem wynikającym z jakiejś ustawy o broni i amunicji, dopóty rząd może je odebrać w ułamku sekundy, a cały cywilny arsenał przekazać na złom.


PS. O socjalizmie w Nowej Zelandii, i historiach jakie niektórzy na pewno skojarzą z rodzimym PRL-em, można przeczytać w interesującej książce „Nowozelandzkie odrodzenie gospodarcze” autorstwa Richarda Prebble, byłego premiera tej zielonej wyspy.