Własność prywatna i Boże Narodzenie

Wpis dedykuję wszystkim zwolennikom 500+. Tekst pochodzi z grudniowego numeru „The Freeman” z 1986 roku.

Często otrzymujemy więcej niż wynika to z zapłaconej przez nas kwoty, ponieważ ludzie często dają nam więcej niż wynika to z samej ceny. Karol Dickens w „Opowieści Wigilijnej” tak właśnie przedstawił kwintesencję Bożego Narodzenia.

Znany francuski pisarz Bertrand de Jouvenel zauważył, że w życiu korzystamy z „ciepłej gościnności, pouczającej rozmowy, przyjacielskich rad, dobrowolnych przysług. Kultura i cywilizacja, a właściwie samo istnienie społeczeństwa, zależą od takich dobrowolnych, nie nagradzanych działań”. Warto zauważyć, że te działania bardzo często zależą od posiadanego przez nas czasu, pieniędzy i majątku. To właśnie swoboda korzystania z własności prywatnej pozwala ludziom dzielić się tym co mają.

Dickens skontrastował świątecznego ducha dzielenia się, hojności, przyjaźni i radości ze skąpstwem i chciwością Ebenezera Scrooge’a. Według Dickensa Scrooge reprezentował cechy typowego kapitalisty. Jednak Scrooge nie jest „typowym” kapitalistą tak jak Dickens nie był „typowym” pisarzem. Co więcej, gdy Sknerus nawrócił się dzięki Bożemu Narodzeniu, to właśnie jego prywatna własność pozwoliła mu stać się hojnym dla innych.

To ironia losu, że państwo opiekuńcze mające być systemem, w którym pieniądze nie mają znaczenia stało się systemem, w którym liczy się tylko pieniądz. Wiele usług, które dawniej świadczone były przez rodzinę, przyjaciół i wolontariuszy, bez oczekiwania nagrody pieniężnej, teraz zależą od podatków i biurokratycznych decyzji. W państwie opiekuńczym akt „dawania” został sprowadzony do pracy urzędnika państwowego pomiędzy 9:00 a 17:00.

Świąteczny duch dawania i dzielenia się trwa do dziś, ponieważ kapitalizm i własność prywatna przetrwały. Dickens nie zdawał sobie sprawy z tego, że to właśnie posiadanie własności prywatnej i swoboda korzystania z niej pozwala nam wręczać sobie świąteczne prezenty.