Liczba masowych strzelanin jest na podobnym poziomie od lat – a dowody przeczą powszechnym stereotypom na temat profilu zabójców

Komentarze, które pojawiły się na krótko po tragediach w El Paso w Teksasie i Dayton w stanie Ohio, powielają mity i stereotypy, którymi Amerykanie i świat są karmieni w następstwie każdej masowej strzelaniny.

Zdjęcie: Flickr-Maryland GovPics | Licencja CC BY 2.0

W ramach swojej pracy badawczej z zakresu psychologii zajmuję się przestępstwami oraz związanymi z nimi reakcjami społeczeństwa. W następstwie emocjonalnych wydarzeń pojawia się często wiele nieprawdziwych informacji, a rzeczowe, oparte na danych wypowiedzi gubią się wśród politycznych narracji.

W oparciu o badania, przedstawiam 4 błędne, lecz bardzo powszechne wyobrażenia dotyczące masowych zabójstw.

1. Czy brutalne gry wideo skutkują masowymi zabójstwami?

W poniedziałek rano po ostatnich strzelaninach prezydent Donald Trump wraz z innymi politykami republikańskimi połączyli w swoich wypowiedziach brutalne gry wideo z masowymi strzelaninami.

Przyznaję, że jestem tym zaskoczony, ponieważ w zeszłym roku administracja Trumpa zwołała Szkolną Komisję Bezpieczeństwa, która między innymi badała tę kwestię. Sam w niej zeznawałem, a komisja ostatecznie nie zdołała potwierdzić, że istnieją wystarczające dowody, aby powiązać gry z występowaniem przemocy.

Długoterminowe badania na 8-letnich i starszych dzieciach i młodzieży konsekwentnie pokazują, że gry z użyciem przemocy nie są czynnikiem ryzyka. Potwierdził to amerykański Sąd Najwyższy orzeczeniem w 2011 roku – badania naukowe nie łączą występowania przemocy wśród dzieci z brutalnymi grami.

W 2017 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association), a dokładnie Wydział Psychologii i Technik Medialnych oświadczył, że należy przestać łączyć brutalne gry z masowymi strzelaninami. Nadszedł czas, aby położyć kres temu mitowi.

2. Czy masowi zabójcy to zawsze biali nacjonaliści?

Pierwsze doniesienia sugerowały, że strzelec w El Paso był białym rasistą zaniepokojonym imigracją latynoską. Również innym zabójcom, takim jak sprawca mordu w Christchurch w Nowej Zelandii przypięto etykietę zwolennika supremacji białej rasy.

Jeśli jednak spojrzeć na dane, to okaże się, że przynależność etniczna masowych zabójców w USA odzwierciedla w przybliżeniu przekrój amerykańskiego społeczeństwa.

Przynależność rasowa masowych strzelców w porównaniu z ludnością ogółem

Gdy porównamy pochodzenie rasowe masowych zabójców z lat 1982-2019 z populacją amerykańską to okazuje się, że obie grupy mają podobne proporcje.

Żródło danych: Mother Jones
Żródło danych: U.S. Census Bureau

Nienawistne ideologie zazwyczaj przyciągają nienawistnych ludzi. Niektóre strzelaniny, jak na przykład atak na policjantów w Dallas w 2016 roku, były prawdopodobnie motywowane nienawiścią wobec białych. Inni, tacy jak na przykład małżeństwo, które wspólnie zaatakowało w San Bernardino w 2015 roku, popierają inne nienawistne idee, takie jak radykalny islam.

Większość sprawców masowych morderstw nie deklaruje żadnego poparcia dla jakiejkolwiek ideologii.

Mamy też przykłady masowych zabójstw w innych krajach – takich jak kilka śmiertelnych ataków przy użyciu noża w Japonii – na które nie mógł mieć wpływu podział rasowy podobny do obserwowanego w społeczeństwie amerykańskim [broń palna w Japonii jest całkowicie zabroniona – przyp.tłum].

Jeśli chodzi o płeć, to prawdą jest, że większość sprawców masowych morderstw to mężczyźni. Kobiety również mordują, ale zwykle celem są ich własne rodziny.

3. Czy można winić choroby psychiczne?

To, czy choroby psychiczne mają związek z masowymi strzelaninami oraz czy mają wpływ na przestępczość w ogóle, jest sprawą wątpliwą. Na pewno adwersarze po obu stronach mylą się przedstawiając tę kwestię jako zupełnie jasną.

Już w 2002 roku amerykański Secret Service w swoim raporcie, opartym na analizie przypadków wielu strzelanin i wywiadach z zatrzymanymi napastnikami, zauważył występowanie u sprawców chorób psychicznych – zazwyczaj psychozy lub depresji samobójczej.

Choroby psychiczne, takie jak psychoza oraz depresja połączona z cechami antyspołecznymi, są w szerokim ujęciu czynnikami ryzyka dla wystąpienia brutalnych zachowań.

Niektórzy badacze sugerują, że choroba psychiczna nie jest w żaden sposób związana z przestępczością, ale twierdzenie to opiera się na mglistych statystykach. Na przykład, spotkałem się z sugestią, że osoby z chorobami psychicznymi stanowią tylko 5% przestępstw z użyciem przemocy. Jednak twierdzenie to opiera się na badaniach, takich jak to przeprowadzone w Szwecji, które ograniczyło definicję choroby psychicznej tylko do psychozy, której doświadcza poniżej 1% ludności. Jeśli wykazać, że 1% ludzi popełnia 5% przestępstw, to oczywiście rodzi się wniosek, że psychozy zwiększają ryzyko popełnienia przestępstwa.

Należy również podkreślić, że zdecydowana większość osób cierpiących na choroby psychiczne nie popełnia żadnych ciężkich przestępstw. Na przykład jedno z badań wykazało, że około 15% osób cierpiących na schizofrenię popełniło kiedykolwiek brutalne przestępstwo. Podczas gdy popełniło je jedynie 4% osób z grupy bez schizofrenii. Chociaż wyraźnie wskazuje to na wzrost ryzyka, to pozwala również zauważyć, że większość osób cierpiących na schizofrenię w ogóle nie popełnia przestępstw z użyciem przemocy. Ważne jest, aby nie stygmatyzować osób chorych psychicznie, co może zmniejszać ich motywację do poszukiwania leczenia.

Można założyć, że lepszy dostęp do usług w zakresie zdrowia psychicznego przyniósłby korzyści całemu społeczeństwu. Kluczowe jest tu poddanie się terapii osoby, która potencjalnie może popełnić przestępstwo. Jednak skupianie się wyłącznie na zdrowiu psychicznym nie ma prawdopodobnie większego znaczenia w kwestii występowania zjawiska przemocy w ogóle.

4. Czy masowe strzelaniny są coraz częstsze?

Informacje o masowych zabójstwach pojawiające się w środkach masowego przykuwają naszą uwagę. Nie bez znaczenia jest jak często i jak długo media zajmują się tego typu wydarzeniami. Definicja co jest masową strzelaniną, a co nią nie jest, jest przez media traktowana dowolnie. Natomiast sam termin jest używany zamiennie z innymi, takimi jak aktywny strzelec (active shooter).

Używając standardowych definicji i opierając się na danych można zauważyć, że częstość występowania masowych strzelanin pozostaje na stałym poziomie przez ostanie kilkadziesiąt lat.

Masowe strzelaniny w USA w podziale na lata

Pomimo powszechnej opinii, że masowe zabójstwa zdarzają się coraz częściej, dane pokazują, że ich liczba jest stała w ciągu ostatnich kilkunastu lat. W Stanach Zjednoczonych od 2006 r. w 311 masowych strzelaninach zginęło 1714 osób.

Stan na 5 sierpnia 2019. Źródło danych: The USA TODAY/AP/Northeastern University

Stany Zjednoczone doświadczyły wielu masowych zabójstw. Sama powtarzalność tego typu mordów może być przygnębiająca, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że liczba innych brutalnych przestępstw w USA mocno spadła w ciągu ostatnich 25 lat. Warto zadać pytanie, dlaczego masowe zabójstwa są ciągle na podobnym poziomie, podczas, gdy liczba innych zabójstw spada.

Pod względem liczby strzelanin Stany Zjednoczone zajmują miejsce tuż obok Europy Zachodniej, a ich liczba jest dziś niższa niż w poprzednich dekadach sięgając wstecz do lat siedemdziesiątych.

Masowe zabójstwa są straszliwymi tragediami i społeczeństwo musi zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zrozumieć przyczyny i skutecznie im zapobiegać. Jednak należy oddzielić dane od mitów oraz społecznych, politycznych i moralnych narracji, które często narastają wokół tematu przestępczości.

Tylko dzięki chłodnej analizie twardych danych społeczeństwo może zrozumieć w jaki sposób najlepiej zapobiegać tego typu przestępstwom.


Opracowanie na podstawie „Mass shootings aren’t growing more common – and evidence contradicts common stereotypes about the killers

Mit, że australijskie przepisy dotyczące broni zmniejszyły liczbę zabójstw

Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż sugerują nam mass-media i politycy.

W następstwie strzelaniny z 15 marca w Nowej Zelandii, zwolennicy nowych restrykcji w Nowej Zelandii wskazują na Australię jako na „dowód”, że jeśli rząd wprowadzi restrykcyjną ustawę taką jak Australijska Narodowa Umowa o Broni Palnej, to nagle zmniejszy się liczba zabójstw.

Na dowód tej hipotezy wskazują fakt, że liczba zabójstw zmniejszyła się w Australii po 1996 roku, kiedy to wprowadzono tego typu zmiany w prawie.

Istnieją co najmniej dwa problemy z takim podejściem. Po pierwsze, liczba zabójstw malała w Europie Zachodniej, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych od początku lat 90. Fakt, że ta sama tendencja miała miejsce w Australii, nie świadczy o wpływie wprowadzonych zmian na cokolwiek. Po drugie, zabójstwa w Australii zdarzały się tak rzadko jeszcze przed przyjęciem przepisów z 1996 r., że z lekkich ruchów w górę lub w dół nie można wyciągać żadnych wniosków.

Zniżkujący trend

Jak zauważył prawnik Michael Tonry:

Obecnie panuje powszechna zgoda, przynajmniej co do rozwiniętych krajów anglojęzycznych i Europy Zachodniej, że wzorce zabójstw zmieniają się praktycznie równolegle od lat 50. Okresy spadków są trochę przesunięte względem siebie, ale wspólny wzorzec jest oczywisty. Wskaźniki zabójstw wzrastały znacznie w latach 60-tych, osiągnęły najwyższy poziom mniej więcej na początku lat 90-tych i od tego czasu znacznie spadły.

Tak właśnie było w Stanach Zjednoczonych. Liczba zabójstw spadała przez 51 lat, aby w 2014 r. osiągnąć poziom niespotykany od 1963 r. Było to zgodne z ogólną tendencją: szczytowe wartości na początku lat dziewięćdziesiątych, a następnie gwałtowny spadek. Nie możemy jednak wskazać żadnych nowych krajowych środków kontroli broni, które spowodowały taki spadek. Co więcej, w tym okresie znacznie wzrosła liczba broni będącej w posiadaniu przez społeczeństwo.

Wskaźnik zabójstw w USA (x per 100.000; źródło: FBI)

W Australii sytuacja rozwijała się według tego samego schematu, chociaż nie gromadzono tam danych o zabójstwach na poziomie krajowym przed początkiem lat 90-tych:

Źródło: Znormalizowane wskaźniki zabójstw na 100 000 mieszkańców, cztery kraje anglojęzyczne, w różnych latach do 2012 roku. Zobacz „Why Crime Rates are Falling Through the Western World” Michaela Tonry’ego.

Jednym z powodów, dla których gromadzenie danych o zabójstwach w Australii jest relatywnie nowym zjawiskiem jest fakt, że przestępstwa te są tam tak bardzo rzadkie. Ich agregowanie na poziomie krajowym nie było po prostu dla nikogo kwestią priorytetową.

Australia jest słabo zaludnionym krajem z zaledwie kilkoma milionami ludzi więcej niż stan Floryda. W czasie, gdy poziom zabójstw osiągnął maksimum na początku lat 90-tych XX wieku, liczba zabójstw w Australii wyniosła około 300. Oznacza to, że w najgorszym roku pod względem ilości przestępstw liczba zabójstw wzrosła tylko o 20-30. Co spowodowało jednak widoczne wahania ogólnego poziomu zabójstw.

Prowadzi nas to do innego problemu związanego z wykorzystaniem danych dotyczących zabójstw po 1996 r. jako ostatecznego dowodu czegokolwiek. Liczby te są zbyt małe, abyśmy mogli wyciągnąć z jakieś pewne wnioski. Jak napisał analityk danych Leah Libresco w 2017 roku w The Washington Post:

„Zbadałem zaostrzenie przepisów dotyczących broni w Wielkiej Brytanii i Australii, i doszedłem do wniosku, że nie dają one podstaw do twierdzenia jaka powinna być w tej sprawie polityka amerykańska. Żaden naród nie doświadczył spadku liczby strzelanin lub innych przestępstw związanych z bronią, które można by przypisać programom odkupu broni i wprowadzonym zakazom. W Australii masowe strzelaniny były zbyt rzadkie, aby ich brak po wprowadzeniu programu odkupu broni była wyraźnym dowodem postępu. Zarówno w Australii, jak i w Wielkiej Brytanii, restrykcje dotyczące broni miały niejednoznaczny wpływ na inne przestępstwa związane z bronią lub liczbę związanych z tym zgonów….”

Nie przeszkadza to wielu dziennikarzom z mainstreamu w twierdzeniu, że spadek liczby zabójstw można z całą pewnością przypisać wprowadzonym ograniczeniom w zakresie dostępu do broni.

Dziennikarze nie spieszą się też aby zauważyć, że często poluzowanie przepisów przez władzę przynosi pozytywny skutek . Na przykład w latach 90-tych wiele stanów zliberalizowało w znacznym stopniu przepisy dotyczące broni, pozwalając na noszenie broni w ukryciu i ograniczając kontrolę do minimum. Oczywiście, że taki The New York Times nie powiedział wtedy: „Liczba zabójstw w Ameryce spadła po poluzowaniu przepisów dotyczących broni”.

Nie twierdzę oczywiście, że zmiany w prawie dotyczącym broni same w sobie bezsprzecznie „dowodzą”, że wprowadzenie prawa do noszenia broni w ukryciu zmniejsza liczbę zabójstw. Ale gdyby spojrzeć na tą sprawę według tych samych standardów, które stosuje większość dziennikarzy głównego nurtu, to powinni oni na tego typu czynniki uczciwie zwrócić uwagę.

W obliczu braku dowodów na to, że zmiana prawa wprowadzona w Australii w 1996 r. zmieniła trend i był on inny niż w USA i Kanadzie, zwolennicy restrykcji zmieniają zwykle strategię. Wskazują, że wskaźniki zabójstw w Australii są niższe niż w USA. Problem z tą strategią polega oczywiście na tym, że wskaźniki zabójstw w Australii nie były porównywalne ze wskaźnikami w USA ani przed, ani po 1996 roku. Przyczyny różnic we wskaźnikach pomiędzy tymi dwoma krajami wyraźnie istniały jeszcze przed wprowadzeniem w obu krajach dodatkowych regulacji dotyczących broni. (Należy również zwrócić uwagę, że kilka stanów USA, z których niektóre mają bardzo łagodne przepisy dotyczące broni, ma bardzo niskie wskaźniki zabójstw porównywalne z australijskimi).

Podejmowano liczne próby wyjaśnienia tej sytuacji i na wiele sposobów uzasadniano politykę kontroli broni. Sprowadzało się to do niekończących się prób wykorzystania analizy regresji w celu znalezienia korelacji między polityką dotyczącą broni a wskaźnikami zabójstw. Często są one interesujące, ale ich wartość opiera się wyłącznie na znalezieniu właściwych ram teoretycznych, za pomocą których można zidentyfikować najważniejsze czynniki.

Osoby zajmujące się polityką społeczną, które nie mają dobrych podstaw w kwestiach związanych z przestępczością, zazwyczaj wskazują na wprowadzenie zakazów prawnych jako kluczowy czynnik wpływający na wskaźniki zabójstw. Jest to zupełnie odmienne podejście to prezentowanego przez te osoby, które zajmują się badaniem długoterminowych trendów.

Znany badacz kryminalistyczny Eric Monkonnen w swoim eseju „Zabójstwa: Wyjaśnienie wyjątkowości Ameryki”, zidentyfikował cztery czynniki, które jego zdaniem najprawdopodobniej wyjaśniają wyższe wskaźniki zabójstw w Stanach Zjednoczonych: mobilność ludności, zdecentralizowane egzekwowanie prawa, podziały rasowe spowodowane niewolnictwem oraz ogólnie większa tolerancja dla zabójstw.

Monkonnen podsumowuje: „Założenie, że brak broni w Stanach Zjednoczonych doprowadziłby do parytetu z Europą, jest błędem. Przez ostatnie dwa stulecia, nawet bez broni, amerykańskie wskaźniki byłyby prawdopodobnie jeszcze wyższe„.

Wnioski Monkonnena niekoniecznie czynią go leseferystą w kwestii kontroli broni. Ilustrują one jednak uznanie przez Monkonnena faktu, że czynniki powodujące różnice w odsetku zabójstw pomiędzy dwoma bardzo różnymi społeczeństwami wykraczają daleko poza związek z jednym lub dwoma aktami prawnymi. A jeśli prawo o kontroli broni ma być postrzegane jako przyczyna spadku liczby zabójstw, musi być jasno określone co miało miejsce „przed i po zmianie” prawa w danej jurysdykcji, w której zmiany te przyjęto. Porównania do innych krajów nie mają tu żadnego sensu.

Wskaźniki samobójstw są w Australii znów na poziomie sprzed 1996 r.

W obliczu faktu, że liczba zabójstw nie zmieniła się jednak bardzo po 1996 r., niektórzy zwolennicy australijskiego ustawodawstwa dotyczącego kontroli broni próbowali ratować swoją tezę twierdząc, że dodatkową korzyścią zmiany prawa był spadek liczby samobójstw. Jest to powszechnie spotykana strategia zwolenników kontroli broni, którzy często twierdzą, że kontrola broni jest środkiem zapobiegania samobójstwom.

Oczywiście nie jest trudno znaleźć nagłówki prasowe mówiące o tym, że „liczba samobójców zmniejszyła się” w Australii po przyjęciu ustawy z 1996 roku. Ale Australia napotyka tutaj na podobny problem jak w przypadku kontroli broni: liczba samobójstw znacznie spadła w tym samym czasie w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i w wielu krajach Europy.

Ponadto w ostatnich latach liczba samobójstw w Australii i USA ponownie wzrosła. Nie ma wątpliwości, że liczba samobójstw spadła w latach 1995-2006, z 12 na 100 000 poniżej 9 na 100 000. Jednak później wskaźniki samobójstw osiągnęły najwyższy od dziesięciu lat poziom aby w 2015 r. wzrosnąć ponownie do 12 na 100 000, czyli do poziomu porównywalnego z tym, jaki istniał przed wprowadzeniem ustawy w 1996 r. Innymi słowy, liczba samobójstw jest znowu tam, gdzie była przez zmianą prawa. Jest rok 2018 r. a my wciąż słyszymy o tym, jak to kontrola broni powoduje spadek liczby samobójstw.

Ogólnie rzecz biorąc jest to poziom dyskursu do którego przyzwyczailiśmy się w mediach i u polityków. Nawet najsłabsza korelacja związana z uchwaleniem ustawy o kontroli broni jest uznawana za główny czynnik powodującym spadek liczby zabójstw. Tymczasem sytuacja odwrotna, gdy złagodzenie przepisów dotyczących broni zbiegnie się w czasie ze spadkiem liczby zabójstw (jak to miało miejsce w USA), jest przez media i polityków ignorowana. Tak naprawdę, to w obu przypadkach sytuacja jest zawsze bardziej skomplikowana niż sugerują to dziennikarze i media.

Nie mamy co się oszukiwać, że nasza argumentacja ograniczy dążenia lewicy do wprowadzenia nowych przepisów dotyczących broni w Nowej Zelandii. W Australii w 1996 roku zaostrzono przepisy związane z dostępem do broni zaledwie 12 dni po masakrze. Posłużyła ona do uzasadnienia wprowadzenia nowych, restrykcyjnych przepisów. Wygląda na to, że nowozelandzcy politycy próbują przyjąć jeszcze bardziej niefrasobliwą postawę pomijając w ogóle dyskusję czy debatę na ten temat. Tymczasem w Norwegii, gdzie w 2011 roku Anders Brevik zamordował 77 osób, w tym 67 osób za pomocą samopowtarzalnej broni palnej, rząd nie wprowadził żadnych istotnych zmian w przepisach dotyczących kontroli broni aż do roku 2018.


Żródło: Australia’s Gun Laws and Homicide: Correlation Isn’t Causation (mises.org)

Zakaz stosowania broni w samoobronie – rząd chce pozwolić cię zamordować

„Zapewnienie cywilom ograniczonego dostępu do broni palnej w celu zapewnienia porządku publicznego” – Projekt zmiany ustawy o broni w RPA

Pierwotnie rozważałem użycie następujących tytułów: „Minister Policji chce, żebyś został zamordowany” oraz „Minister Policji chce, żeby kobiety były gwałcone”.

Obydwa są równie dobre i precyzyjne. Jednak żaden z nich nie dotyka sedna problemu. Zwróć uwagę, że frontalny atak mający na celu rozbrojenie ludności cywilnej jest czymś więcej niż tylko działaniem jednej osoby. Dziś rano przeczytałem projekt poprawek do FCA (Firearm Control Amendment Bill — wniosek o zmiany w ustawie o kontroli broni palnej w Republice Południowej Afryki). I są one bardzo, bardzo, bardzo złe. Zapraszam do przeanalizowania niektórych z nich.

Broń do obrony zakazana

Sekcja 13 została usunięta. Projekty wniosków całkowicie ją uchylają (wraz z sekcją 14). W projekcie stwierdza się, że „wnioskodawca nie ma uzasadnionego powodu posiadania broni palnej, jeżeli zamierza posiadać broń palną do ….(a) samoobrony lub ochrony jakiejkolwiek innej osoby„.

Ludzie, przecież taki powód istnieje. Żyjemy w kraju znajdującym się na 7 miejscu według liczby zabójstw. A rząd chce zakazać nam broni do samoobrony.

Średnio 57 osób dziennie jest mordowanych w RPA, a nasz wskaźnik zabójstw w latach 2017/18 wzrósł o 6,9%. Do tego dochodzi złe zarządzanie i korupcja, które zdziesiątkowały zdolności policji do walki z przestępczością. Od maja 2012 r. do maja 2018 r. całkowita liczba cywilnych ochotników wspierających policję zmalała o 86%.

Rezerwiści Ci są darmowym źródłem wysoce zmotywowanych wolontariuszy. Ich wkład został w haniebny sposób zmarnowany przez arogancję i nieudolność kierownictwa South African Police Service i Ministerstwa Policji. To policja robi z własnymi zasobami jest też nie mniej przerażające.

W rzeczywistości nie tylko jesteś całkowicie zdany na siebie samego, z czasem reakcji policji mierzonym w godzinach, a nie minutach, ale w dodatku rząd chce zakazać jedynych skutecznych środków dostępnych Ci, aby chronić siebie i swoich bliskich.

Niedorzeczne ograniczenia dla posiadaczy licencji S15 i S16

Oprócz tego, że wszyscy staną się bezbronnymi ofiarami, to także strzelcy sportowi i myśliwi są zaciekle atakowani. Po zmianach będziesz mógł mieć maksymalnie dwa pistolety. Dozwolone będzie posiadanie maksymalnie 8 sztuk broni palnej (jeśli posiadasz licencję DSS (Dedicated Sport Shooter).

Maksymalny limit amunicji wyniesie 25 naboi na licencję. Tak, dwadzieścia pięć. Posiadacze licencji DSS będą mogli ubiegać się o zwolnienie z tego ograniczenia w wyjątkowych okolicznościach.

Otrzymanie pozwolenia na samopowtarzalny karabin lub strzelbę (które będzie można posiadać w liczbie maksymalnie dwóch sztuk), będzie obarczone wymogiem posiadania licencji DSS przez co najmniej dwa lata.

Ponadto wszystkie licencje S15 i S16 będą ważne tylko przez 5 lat.

Proponowane limity są oczywiście czysto arbitralne. Nie są one zakotwiczone w żadnym racjonalnym argumencie, ani w żaden sposób uzasadnione. Posiadanie broni przez strzelców sportowych i myśliwych z pewnością nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa społeczeństwa. Wręcz przeciwnie. Zdrowe i tętniące życiem strzelectwo sportowe oraz myślistwo są podstawą odpowiedzialnego i bezpiecznego posiadania broni palnej przez cywilów. Nie można nie doceniać znaczenia tych instytucji, a krzywda wyrządzona tym grupom przyniesie nieskończenie więcej szkody niż pożytku.

Skąd się więc biorą te tyraniczne pomysły?

Dlaczego takie zmiany są proponowane?

Kolekcjonerzy, zawodowi myśliwi, firmy ochroniarskie, sprzedawcy broni oraz strzelcy używający broni czarnoprochowej również zostali w tym dokumencie zaatakowani. Nie miałem czasu, aby przeczytać wszystko, ale załączam link do planowanych zmian. To nic innego, jak szeroko zakrojona napaść na wszystkich właścicieli broni palnej. Propozycje nie mają na celu ulepszenia systemu lub jego ulepszenia — jest to po prostu próba rozbrojenia ludności cywilnej.

Powyższy fragment wyraźnie stwierdza, że powodem zmiany jest „zapewnienie cywilom ograniczonego dostępu do broni palnej w celu zapewnienia porządku publicznego„.

To, moi przyjaciele, jest czysta tyrania. Uwertury o „zabezpieczaniu i ochronie ludności cywilnej” brzmią zawsze tak samo złowieszczo. Nie chodzi tu o zwiększenie bezpieczeństwa publicznego, zwalczanie brutalnych przestępstw czy zmniejszenie liczby zabójstw. Chodzi tu wyłącznie o to, aby zabrać broń, ponieważ rząd jest paranoikiem w kwestii posiadania jej przez ludność cywilną. A to dlatego, że uzbrojonych obywateli jest trudniej kontrolować niż rozbrojonych.

I żaden rząd nie zawaha się użyć swoich służb mundurowych, aby przejąć broń i pozostawić cię bezbronnym wobec agresywnych przestępców. A jeśli nie zgodzisz się przestrzegać nowego prawa, to zamkną cię w więzieniu wraz z mordercami i gwałcicielami.

Jest to tak samo złe jak i szalone.

Jakie będą konsekwencje?

Stwierdzenie, że posiadanie broni do samoobrony nie jest uzasadnioną przyczyną (w RPA!) jest niewyobrażalnie głupie i całkowicie oderwane od rzeczywistości.

Odzwierciedla również totalitarne zapędy w ich najbardziej ekstremalnej formie. Policja nie jest w stanie chronić obywateli przed przemocą. Jest to niezaprzeczalny fakt. Jednak rząd i policja zamierzają pozbawić cię zdolności do ochrony samego siebie. Rezultat? Każdy stanie się bezbronną ofiarą i będzie mógł być bezkarnie okradany, gwałcony i mordowany.

Dodatkowo arbitralne i nie mające sensu restrykcje wobec posiadaczy licencji S15 i S16 spowodują nieodwracalne szkody w sporcie strzeleckim i łowiectwie. Odnawianie licencji co pięć lat zaszkodzi i tak już niewydolnemu CFR (Central Firearm Registry – Wydział Postępowań Administracyjnych policji w RPA) — który ledwo radzi sobie z wymaganiami stawianymi przed nim obecnie. Zwiększenie tych wymagań o 100% jest gwarancją załamania się funkcjonowania CFR.

O ironio, państwo, którego służby tracą 8 razy więcej broni na mieszkańca niż cywilni posiadacze broni (i które odzyskuje tylko 1/15 tego co udaje się odzyskać samym cywilom), próbuje nas rozbroić. Pomimo, że jesteśmy o wiele lepszymi strażnikami naszej broni palnej niż oni.

Gdy ostatnio ludność cywilna w RPA oddała broń policji, skorumpowany pułkownik i jego koledzy ukradli, a następnie sprzedali tysiące karabinów przestępcom. Ci następnie użyli broni, która wcześniej była bezpieczna w posiadaniu cywilów, aby zamordować tysiące niewinnych ludzi. W tym dzieci. Następnie rząd zwolnił człowieka badającego sprawę tej korupcji, tak aby ją zatuszować. Wygląda na to, że chcą taką akcję powtórzyć.

Co możesz w tej sprawie zrobić?

Zaproponowane zmiany muszą zostać zablokowane już teraz, zanim spraw się rozwinie. Właściciele broni muszą obudzić się z drzemki i zdać sobie sprawę, że wilki są znowu u drzwi. Rząd chce skonfiskować broń i upewnić się, że jesteś rozbrojoną ofiarą. Jedynym sposobem, aby to powstrzymać jest wstąpienie do organizacji zajmującej się prawem do broni palnej, takiej jak Gun Owners SA, i poświęcenie części swoich środków, czasu i wysiłków na walkę o swoją sprawę.

Powinniście pisać listy do swoich przedstawicieli politycznych i wywrzeć na nich presję, aby stanęli w obronie waszych praw. Dodatkowo powinieneś pisać listy do prasy i przytaczać przykłady dotyczące własności broni palnej. Wykorzystaj dostępną Ci przestrzeń w mediach społecznościowych i porozmawiaj z ludźmi o tym, dlaczego ta kwestia jest tak ważna dla wszystkich mieszkańców RPA.

Masz głos. Jest potężny, zwłaszcza w połączeniu z głosami innych. Użyj go.

Ponieważ mamy wybór — zaangażuj się i walcz, albo usiądź i obserwuj, jak znikają nasze prawa. Dla mnie kapitulacja nigdy nie była opcją.


Źródło: Self-Defence Gun Ban – The Government Wants You Murdered