Pliki Epsteina złamały coś we mnie

Dzisiaj chcę Wam pokazać tekst, który ukazał się na Substacku i który – moim zdaniem – dotyka czegoś bardzo głębokiego i bardzo aktualnego. Autorem jest Seth Holehouse, znany jako Man in America – patriota, mąż i ojciec, który od lat bada struktury władzy, korupcję i mechanizmy zła w systemach. Oryginał znajdziesz tutaj: https://maninamerica.substack.com/p/the-epstein-files-broke-something

To nie jest kolejny artykuł o sensacji. To osobista refleksja oparta na faktach, dokumentach i analizie, dlaczego system chroni zło – i co to oznacza dla nas wszystkich. Tekst jest długi, bo każdy fragment jest ważny. Jeśli kiedykolwiek czuliście, że coś w naszym świecie jest głęboko chore, ale nie potrafiliście tego nazwać – przeczytajcie do końca. To nie wiara w teorie. To próba zrozumienia na podstawie dowodów.


Pliki Epsteina trafiły we mnie w sposób, którego się nie spodziewałem

Ujawnienie plików Epsteina uderzyło we mnie mocniej, niż się spodziewałem. Badam te sprawy od ponad dekady, więc nie chodzi o nowe, szokujące informacje, które mnie zaskoczyły. Ale z jakiegoś powodu czytanie tych e-maili, wiadomości, oglądanie zdjęć – to wszystko sprawia, że staje się realne jak nigdy wcześniej. Wprowadziło mnie w głęboko refleksyjny stan umysłu. Może podobny do tego, co czułem w tygodniach po zamachu na Charliego Kirka. I chyba to ma sens. Bo dla mnie zarówno zamach, jak i te pliki dają to samo uczucie: przytłaczającego zła.

Zła tak realnego, że prawie można je dotknąć.

To jedno – oglądać dokumenty, czytać książki czy słuchać podcastów o złych ludziach na świecie. To zupełnie co innego, gdy czujesz, że to zło wyszło z cieni i patrzy ci prosto w twarz. Nie ukrywa się. Nie udaje. Po prostu patrzy i mówi: „Jestem tu”.

A gdy patrzysz na coś takiego, masz naprawdę tylko dwie opcje. Możesz odwrócić wzrok. Albo spróbować to zrozumieć.

Teraz wybieram zrozumienie. Bo myślę, że to jedyny sposób, by walczyć.


Nauka o złu u władzy

Więc jak mamy zrozumieć to, co ujawniły te dokumenty Epsteina? Nie chodzi tylko o to, że niektórzy politycy okazali się skorumpowani. Chodzi o to, że niemal cała globalna struktura władzy wydaje się zbudowana na korupcji, łapówkach, szantażu, morderstwach i czystym złu.

I gdy to do ciebie dociera, chcę cię zabrać w miejsce, które może pomóc zrozumieć, na co naprawdę patrzymy.

Jest książka zatytułowana Ponerologia polityczna polskiego psychologa Andrzeja Łobaczewskiego. Napisał ją, żyjąc pod rządami komunistycznymi w Polsce. Zaczął w późnych latach 60., badając, jak patologiczni ludzie wspinają się w systemach totalitarnych. Oryginalny manuskrypt został skonfiskowany i zniszczony przez tajną policję. Później przepisał całą książkę z pamięci na początku lat 80., po ucieczce z kraju. Została opublikowana po angielsku dopiero dekady później.

To, co czyni tę książkę tak niepokojącą, to traktowanie zła nie jako idei religijnej czy debaty filozoficznej, ale jako czegoś klinicznego. Coś, co można obserwować. Coś, co można badać tak samo, jak bada się chorobę.

Jego główne odkrycie brzmi: społeczeństwa nie upadają po prostu z powodu złych polityk czy skorumpowanych praw. Upadają, gdy ludzie z głęboko zaburzonymi umysłami – zwłaszcza psychopaci i ekstremalni narcyzi – cicho wspinają się na pozycje władzy i zaczynają przekształcać instytucje na obraz własnego wewnętrznego świata.

Łobaczewski wyjaśnia, że mały procent populacji, około czterech procent, nie doświadcza empatii, współczucia czy sumienia w sposób, w jaki robią to normalni ludzie. Te osoby są napędzane prawie wyłącznie własnym interesem, władzą i kontrolą, niezależnie od szkody wyrządzanej innym. I z tego powodu naturalnie przyciągają je pozycje autorytetu, gdzie mogą zyskiwać wpływ na duże liczby ludzi. Grawituują ku rolom takim jak politycy, sędziowie, prokuratorzy, oficerowie wywiadu, dyrektorzy korporacji, bankierzy, potentaci medialni i liderzy głównych instytucji. Wszędzie, gdzie władza jest skoncentrowana, znajdziesz ich próbujących się wspinać.

A oto co czyni to jeszcze bardziej niebezpiecznym. Ponieważ brakuje im normalnego moralnego ograniczenia, są gotowi robić rzeczy, o których większość ludzi nawet nie myśli. Będą kłamać bez wahania. Oszukiwać. Kraść. Manipulować. Szantażować. Niszczyć innych, by awansować. I robią to w pełni świadomi, że normalni ludzie są ograniczeni sumieniem i strachem przed konsekwencjami. To daje im ogromną przewagę w konkurencyjnych systemach. Wiedzą dokładnie, gdzie normalni ludzie się zatrzymają. Oni nigdy.

Co czyni to jeszcze bardziej niebezpiecznym, to że stają się ekspertami w wtapianiu się. Studiują normalne ludzkie zachowanie. Uczą się imitować emocje. Wielu z nich jest wysoce inteligentnych, charyzmatycznych, dobrze mówiących i na zewnątrz cnotliwych. Mogą wydawać się współczujący, patriotyczni i moralnie uczciwi, podczas gdy nie mają żadnego wewnętrznego kompasu moralnego. Są dosłownie wilkami w owczej skórze. Ukrywającymi się na widoku.


Co to jest patokracja?

A gdy wystarczająco wielu takich ludzi wspina się na przywództwo i zaczyna promować i chronić siebie nawzajem, system sam się zmienia. To jest to, co Łobaczewski nazywa patokracją – systemem, gdzie patologiczni ludzie rządzą normalnymi ludźmi.

W patokracji kłamstwo staje się normą. Okrucieństwo jest usprawiedliwiane jako polityka. Prawda staje się niebezpieczna. A ludzie z funkcjonującymi sumieniami są wypychani lub uciszani. System nie tylko staje się skorumpowany. Staje się wrogi dobroci samej w sobie. I z czasem koncentracja patologii osiąga punkt nasycenia, gdzie szkody stają się widoczne i system zaczyna pękać.

Teraz, gdy patrzysz na sprawę Epsteina przez ten pryzmat, przestaje wyglądać jak pojedynczy przestępca działający w izolacji. Skala nadużyć. Ochrona. Cisza. Zniszczone dowody. Powtarzające się instytucjonalne niepowodzenia w pełnym ujawnieniu prawdy. To wszystko wskazuje na coś głębszego. Wygląda na patokratyczny system chroniący swoich.

Epstein nie był chorobą. Był symptomem.


Jak sobie z tym poradzić?

Więc po prostu: nasz świat jest rządzony przez złych ludzi, którzy zrobią wszystko, złamią każde prawo, przekroczą każdą granicę, by utrzymać kontrolę i zwiększyć swoją władzę.

A pytanie, które zadaję sobie ciągle, brzmi: jak na ziemi mamy to zrozumieć? Dla ludzi takich jak ty i ja – ludzi, którzy chorują i płaczą na samą myśl o skrzywdzeniu niewinnego dziecka – jak mamy poradzić sobie z rzeczywistością, że jesteśmy rządzonymi przez ludzi, którzy nie chorują na myśl o krzywdzeniu dzieci? Ludzi, którzy to lubią? Którzy robią to dla sportu?

I nie zatrzymują się na tym. Dosłownie konsumują krew i ciało swoich ofiar, pełne adrenaliny. To ich narkotyk wyboru. Niektórzy mówią, że daje im haj dziesięć razy silniejszy niż heroina. I ma odwracać starzenie. Utrzymywać ich młodych. Jak to się różni od starożytnych historii i mitów o wampirach czy demonach, które konsumują dusze ludzi, by dać im moc i nieśmiertelność?


Ojcowie Założyciele ostrzegali nas

John Adams napisał kiedyś: „Nasza Konstytucja została stworzona tylko dla moralnego i religijnego Narodu. Jest całkowicie nieodpowiednia dla rządu jakiegokolwiek innego.”

Nie był jedynym Ojcem Założycielem, który trzymał ten pogląd. James Madison napisał, że nasza Konstytucja wymaga „wystarczającej cnoty wśród mężczyzn dla samorządu”, w przeciwnym razie „nic mniej niż łańcuchy despotyzmu nie może powstrzymać ich od niszczenia i pożerania siebie nawzajem”.

Czy powiedziałbyś, że nasz naród jest jeszcze moralny i religijny? Czy powiedziałbyś, że jest wystarczająca cnota wśród mężczyzn? Może dla wielu z nas tak. Ale dla naszego narodu jako całości? Naszych liderów i instytucji?

To jest dosłownie zło na poziomie Dni Noego, które widzimy. Patrzymy wokół i zastanawiamy się, jak nasz świat stał się tak zepsuty. Dzieci zdezorientowane płciowo. Śmiercionośne leki sprzedawane jako cudowne lekarstwa. Propaganda zamiast wiadomości. Miliony zaginionych dzieci. Otwarcie sataniczna branża rozrywkowa. Lista ciągnie się i ciągnie.

Może czasem patrzysz wokół i myślisz: co na ziemi stało się z tym krajem?

Cóż. Biorąc pod uwagę to, co teraz wszyscy wiemy. Co jest wyraźnie zapisane w tych milionach dokumentów. Czy to teraz ma sens?

Mówią nam, że nasz kraj jest reprezentatywną demokracją. Nie zgadzam się. To niereprezentatywna patokracja. Wariaci rządzą azylem. I wydaje się, że nie czują już potrzeby ukrywania tego przed nami.


Dlaczego teraz? Objawienie metody

A to prowadzi mnie do kolejnego pytania, które zadawałem sobie cały tydzień. Dlaczego teraz? Dlaczego ujawniać wszystkie te dokumenty teraz? Dlaczego nie zaciemnić niektórych nazwisk? Dlaczego pozwolić publiczności zobaczyć wszystkie disturbing szczegóły zawarte w tych plikach?

Nie musieli ich ujawniać. Mogli ujawnić trzy miliony stron czarnych pudełek i powiedzieć przepraszam, wszystko zaciemnione z powodów bezpieczeństwa narodowego.

Czy to jest objawienie metody?

Czy znasz ten termin? To gdy źli ludzie u władzy przestają ukrywać, co robią, i po prostu wystawiają to na widok. Bo wiedzą, że większość ludzi i tak nie zareaguje. Prawda wychodzi na jaw. Ludzie są zaniepokojeni. Może gniewni na minutę. A potem nic się nie dzieje. Życie toczy się dalej.

To zło na widoku. Prawie jakby mówili: „pokazaliśmy ci. Widziałeś to. I nic nie zrobiłeś”.

W ich umysłach ta cisza staje się pozwoleniem. Nie dlatego, że ludzie zgodzili się. Ale dlatego, że zamarzli. Zostali rozproszeni. Przekonali siebie, że to zbyt duże, by skonfrontować.

To jest sposób, w jaki ludzie są kondycjonowani. Gdy przerażające rzeczy są ujawniane powoli, przez nagłówki, dokumenty czy rozrywkę, szok się zużywa. To, co powinno wyzwalać oburzenie, zaczyna czuć się normalnie. I to jest celem. To nie jest szczerość. To dominacja. To dowód, że system może ujawnić własną korupcję i nadal funkcjonować.

Dlatego stare powiedzenie ma teraz tak duże znaczenie: „Jedyna rzecz potrzebna do triumfu zła to, by dobrzy ludzie nic nie robili”.

A teraz nic nierobienie to dokładnie to, na co oni liczą.


Co to robi z naszym społeczeństwem?

I podczas gdy wielu krzyczy o sprawiedliwość i odpowiedzialność – na co absolutnie mam nadzieję, ale zero nadziei, że faktycznie się stanie – mój umysł ciągle wraca do innego pytania. Co to zrobi z naszym społeczeństwem? Z naszą kulturą?

Jeśli dostajemy dostęp do tej informacji – potwierdzenie, że potężni ludzie, ludzie kontrolujący rządy, systemy bankowe, masywne firmy technologiczne, firmy medialne i więcej, popełniają najbardziej ohydne i złe akty wyobrażalne – i nie robimy nic z tym… to może ciężar naprawdę spada na nas.

Może nie tyle na ciebie i mnie, którzy walczymy w jakikolwiek sposób możemy. Ale na ludzi, którzy mogą zobaczyć kawałki tej koszmarnej układanki i po prostu wybrać wyłączenie jej. Powrót do ich meczu NFL. Powrót do ich gier online. Powrót do ich FOX News czy MSNBC. Powrót do ich chleba i igrzysk.

Czy to jest to, jak wygląda społeczeństwo w końcowych stadiach upadku? Gdy korupcja jest tak rampant, tak arogancka, wciskana prosto w nasze twarze, a masy są tak rozproszone i potulne, że zło może po prostu pochłonąć całe narody, a ludzie pójdą z tym?

Niedawno natknąłem się na post na Substacku rosyjskiego filozofa Aleksandra Dugina, który spróbował odpowiedzieć na to pytanie. Napisał artykuł zatytułowany „Pedofilscy Prezydenci i Pliki Epsteina”. W nim mówi:

„Cała zachodnia elita została zdyskredytowana. Epstein funkcjonował jako rodzaj ‘działu kadr’ dla rządu światowego. Kandydaci na globalną władzę przechodzili tam przez pewne rytuały i przestępstwa – w tym nadużycia nieletnich, morderstwa i kanibalizm – wszystko nagrane na film dla późniejszej kontroli. Zachodni świat upadł. Żaden zachodni lider polityczny, czy to w Stanach Zjednoczonych czy Unii Europejskiej, nie ma żadnego moralnego autorytetu. To jest coming out: praktycznie cały Globalny Zachód jawi się jako pedofilska sataniczna organizacja. To koniec jakichkolwiek roszczeń do przywództwa. Teraz ktokolwiek wchodzi w umowy z zachodnim politykiem musi rozumieć, że może siedzieć obok maniaka i mordercy. To jest Zachód. Dlatego po publikacji tych dowodów albo ludzkość zniszczy ten system, tę potworną totalitarną sektę, albo Zachód zniszczy ludzkość, przekształcając całą planetę w coś przypominającego wyspę Epsteina, która stała się już symbolem nowoczesnego Zachodu jako całości.”

Teraz, Dugin jest polaryzującą figurą. I nie musisz zgadzać się z wszystkim, co reprezentuje, by rozpoznać, że mówi głośno to, co miliony ludzi na całym świecie już czują.

Zachodnia struktura władzy została ujawniona. I pytanie teraz nie brzmi, czy system jest skorumpowany. Ta debata jest skończona. Pytanie brzmi, co dzieje się dalej.


Jak upadają patokracje

I chcę wrócić tu do Łobaczewskiego, bo on nie tylko zdiagnozował chorobę. Opisał, jak to się kończy. I to jest właściwie miejsce, gdzie jest nadzieja we wszystkim tym.

Widzisz, Łobaczewski zauważył, że każda patokracja niesie ziarna własnego zniszczenia. Te systemy wyglądają na niepokonane z zewnątrz. Kontrolują banki. Kontrolują media. Kontrolują sądy. Kontrolują agencje wywiadowcze. Ale mają fatalną słabość.

Ludzie nimi rządzący są niezdolni do zrozumienia, jak normalni ludzie naprawdę myślą i czują.

Mogą imitować empatię. Mogą udawać współczucie. Ale nie mogą tego naprawdę zrozumieć. I z tego powodu konsekwentnie przeceniają własną władzę i niedoceniają odporności zwykłych ludzi.

Opisuje proces, który nazywa „dysydencją normalnych”. To gdy wystarczająco wielu ludzi w patokratycznym systemie zaczyna cicho rozpoznawać, co się dzieje. Zaczynają widzieć przez maskę. Zauważają okrucieństwo ubrane w politykę. Zauważają kłamstwa ubrane w przywództwo. Zauważają pustkę za performansem.

A gdy to rozpoznanie osiąga masę krytyczną, system staje się nie do utrzymania. Nie z powodu jakiejś dramatycznej rewolucji. Ale dlatego, że normalni ludzie, którzy utrzymywali maszynę w ruchu, po prostu przestają współpracować. Przestają wierzyć kłamstwom. Przestają egzekwować reguły. Przestają odwracać wzrok.

I to dokładnie tam, gdzie jesteśmy teraz. To jest to, co reprezentują te pliki. Trzy miliony stron dowodu, że maska zsunęła się. I nie może być założona z powrotem. Nie tym razem.


Świadomość jest prawdziwym zwycięstwem

Teraz wiem, że niektórzy z was są oburzeni. I powinniście być. Wiem, że niektórzy chcą aresztowań. Chcą widzieć tych ludzi w kajdankach. Chcą, żeby ci wszyscy źli ludzie w końcu „trafili do Guantanamo”, gdzie spotka ich sprawiedliwość wojskowa, bez litości, bez uników, bez cywilnych sądów. I modlę się o to też.

Ale chcę być z wami dziś szczery. Nawet jeśli to się stanie – nawet jeśli garstka potężnych ludzi poniesie konsekwencje – to nie naprawia struktury. Możesz wyrwać kilka chwastów z ogrodu, ale jeśli gleba jest zatruta, nowe chwasty wyrosną z powrotem.

Prawdziwe zwycięstwo tutaj – to, na które wskazałby Łobaczewski – to świadomość. To rzecz, której zło boi się najbardziej. Nie organów ścigania. Nie śledztw. Nawet nie kary. Czego boi się najbardziej, to bycia widzianym. Bycia rozpoznanym za to, czym jest.

Bo gdy to zobaczysz, nie możesz tego odwidzieć. A gdy wystarczająco wielu ludzi to zobaczy, gra jest skończona.

Dlatego spędzili dekady ukrywając się. Dlatego budowali systemy, które znieczulają, rozpraszają i kondycjonują. Bo wiedzą: gdy maska spada i ludzie naprawdę widzą – nie ma już odwrotu.

To jest moment, w którym jesteśmy. Maska spadła. Zło jest na widoku. Teraz wybór należy do nas: odwrócić wzrok – czy zrozumieć i przestać współpracować z systemem, który na tym złu stoi.

To nie jest łatwe. Ale to jest odwracalne – jeśli wystarczająco wielu z nas przestanie odwracać wzrok.

Co o tym myślicie? Napiszcie w komentarzach. Czas przestać milczeć.

To jest NOWA pandemia

Dzisiaj chcę Wam pokazać tekst, który ukazał się na X i który – moim zdaniem – dotyka czegoś, co naprawdę nas wszystkich dotyczy. Autorem jest Darshak Rana. Oryginał znajdziesz tutaj: https://x.com/thedarshakrana/status/2024894052257370529

To nie jest zwykły felieton o „złym scrollowaniu”. To diagnoza tego, co się z nami dzieje – i to dzieje się na naszych oczach, z naszym pełnym, choć nieświadomym przyzwoleniem. Tekst jest długi. Jest niewygodny. Ale jeśli od miesięcy lub lat czujesz, że coś z Twoim umysłem, energią i sensem życia jest nie tak – przeczytaj do końca. Może właśnie to jest wyjaśnienie.


Albo mnie znienawidzicie, albo zaczniecie rozumieć. Trzeciej drogi nie ma.

Przez współczesne życie rozlewa się dziwne, ciche wyczerpanie. Nie ma nic wspólnego z tym, ile spałeś ani ile godzin przepracowałeś. Budzisz się po ośmiu godzinach i nadal chcesz leżeć. Po południu nic Cię nie cieszy, a jednocześnie nie możesz usiedzieć. W nocy pochłaniasz godziny treści – rano nie pamiętasz ani jednej myśli wartej uwagi.

Coś systematycznie wysysa kolor z samego przeżywania życia.

Widzę to od lat – u siebie i u prawie każdego, z kim rozmawiam. Permanentna, lekka mgła nad uwagą. Coraz trudniej być naprawdę obecnym w jednym miejscu i w jednej czynności. Internet ma na to swoją nazwę: gnicie mózgu.

Początkowo brzmiało to jak mem – żart z tego, co scrollujemy. Przestałem się śmiać. Im dłużej patrzę na to, co dzieje się z naszymi umysłami, relacjami, zdolnością do głębi i do poczucia sensu – tym wyraźniej widzę: to nie jest już żart. To poważna sprawa.

Przeprowadzamy na sobie największy niekontrolowany eksperyment psychologiczny w historii ludzkości. Większość z nas jest równocześnie królikami doświadczalnymi i ofiarami.

Mamy pandemię. O wiele groźniejszą od tej poprzedniej – bo rozpuszcza umysł powoli, niewidocznie i z naszą własną, cichą współpracą.


Anatomia porwanego umysłu

Zacznijmy od pytania, którego prawie nikt nie zadaje:

Po co tak naprawdę jest Ci potrzebna uwaga?

Z biologicznego punktu widzenia uwaga to mechanizm nawigacji w rzeczywistości. To filtr, który oddziela sygnał od szumu, szansę od zagrożenia, sens od chaosu. To przez nią budujesz całe swoje doświadczenie życia.

„Moje doświadczenie to dokładnie to, na co zgadzam się zwracać uwagę. Tylko to, co zauważam, kształtuje mój umysł.”

— William James
 

Twoja rzeczywistość jest budowana chwila po chwili przez to, na co kierujesz uwagę. Uwaga decyduje, co wydaje Ci się realne, pilne, ważne i Twoje.

Uwaga nie jest pasywnym oknem. Ona aktywnie wybiera, filtruje i wzmacnia. To, na co wielokrotnie zwracasz uwagę, staje się znajome. Znajome staje się przekonaniem. Przekonanie twardnieje w tożsamość. Z czasem cała Twoja osobowość formuje się wokół tego, czym karmisz swoją uwagę.

Gdzie kierujesz uwagę – tam podąża Twoja tożsamość.

A teraz problem: po raz pierwszy w historii ludzkości o każdą sekundę Twojej uwagi walczą korporacje warte biliony dolarów. Nie po to, żeby Ci pomóc. Po to, żeby przechwycić Twój umysł i sprzedać go reklamodawcom.

„Po drugiej stronie ekranu jest tysiąc osób, których jedynym zadaniem jest rozbić Twoją samokontrolę.”

— Tristan Harris, były etyk projektowania w Google
 

Kradzież dopaminy

Aby zrozumieć gnicie mózgu, trzeba zrozumieć dopaminę.

Dopamina odpowiada za:

    • chcenie,
    • oczekiwanie,
    • motywację.

To ona kiedyś kazała naszym przodkom polować, szukać pożywienia, łączyć się w pary. To silnik działania.

Ale co się dzieje, gdy możesz wywołać potężny skok dopaminy bez żadnego wysiłku – nowość, walidacja, oburzenie, śmiech, seks, poczucie przynależności – wszystko w kieszeni, 24/7, idealnie dopasowane do Ciebie?

Twoja baza dopaminowa zostaje rozregulowana. Mózg uznaje supernormalne bodźce za nową normę. Czytanie książki, rozmowa, spacer, własna praca – wszystko wydaje się płaskie i niewarte wysiłku.

To nie lenistwo. To neurochemia. Chroniczna nadstymulacja prowadzi do stanu deficytu dopaminowego. Potrzebujesz coraz więcej, żeby poczuć się normalnie. A rzeczy wymagające wysiłku stają się neurologicznie odpychające.

To jest fizjologiczny mechanizm gnicia mózgu.

Mechanizm spadku bazowego poziomu dopaminy
Mechanizm spadku bazowego poziomu dopaminy. Początkowy normalny poziom → silny skok po pierwszej supernormalnej stymulacji (Fun 1) → kolejny skok (Fun 2) → jeszcze kolejny (Fun 3) → a potem mózg dostosowuje nową, znacznie niższą bazę.

Upadek życia wewnętrznego

Dysregulacja dopaminy to dopiero początek. Na głębszym poziomie tracimy zdolność do posiadania życia wewnętrznego.

Człowiek żyje dwa razy: raz na zewnątrz, raz w swoim umyśle. To w tej wewnętrznej przestrzeni rodzi się tożsamość, sens, charakter. Ale to wymaga ciszy, nudy, samotności z samym sobą.

„Wszystkie problemy ludzkości biorą się z tego, że człowiek nie potrafi usiedzieć sam w pokoju.”

— Blaise Pascal
 

Dziś nuda została wyeliminowana. Każdą wolną sekundę – kolejka, toaleta, łóżko, metro – wypełniamy telefonem. Przestajemy ćwiczyć bycie sam na sam z własnymi myślami. W efekcie stajemy się sobie obcy.

Dlatego tak wielu ludzi czuje, że „idzie przez życie na autopilocie” albo „patrzy na swoje życie z boku”.


Młodzi toną

Najgorzej mają młodzi. Dane są miażdżące:

    • depresja u nastolatków +145% od 2010 r.,
    • samobójstwa +70%,
    • samookaleczenia u dziewcząt ×3.

2010 rok to moment masowej adopcji smartfonów i mediów społecznościowych jako głównego środowiska socjalizacji dzieci. Korelacja jest uderzająca – i nie jest przypadkowa.

Cała generacja rozwija się w środowisku ciągłej fragmentacji uwagi i supernormalnych bodźców. Nie znają świata bez presji performansu, porównywania się i algorytmicznej walidacji. Nie mają pojęcia, jak to jest mieć normalny zakres uwagi – bo nigdy go nie mieli.

To nie ich wina. To my im to daliśmy.

Nastolatki w USA, samobójstwa (wiek 10-14 lat)
Samobójstwa wśród nastolatków w USA w wieku 10–14 lat (na 100 000 mieszkańców). Chłopcy – wzrost o 109 %. Dziewczynki – wzrost o 134 %

Co robić? Protokół ratunkowy

Nazwanie problemu nic nie zmienia. Trzeba przejść do leczenia – na trzech poziomach: środowisko, zachowanie, tożsamość.

1. Chirurgia środowiska

    • Usuń wszystkie aplikacje z nieskończonym scrollowaniem (social media, newsy, YouTube w telefonie).
    • Wyłącz wszystkie powiadomienia poza połączeniami i prawdziwymi wiadomościami od ludzi.
    • Telefon nigdy nie śpi w sypialni – kup zwykły budzik.
    • Zrób tak, żeby skupienie było łatwiejsze niż scrollowanie (książki na wierzchu, blokery stron, wylogowane konta).

2. Odbudowa uwagi

    • Codziennie 1 godzina głębokiej pracy bez telefonu i internetu (zwiększaj co tydzień o 15 min).
    • Ćwicz nudę: czekaj w kolejce bez telefonu, jedz bez oglądania, spaceruj bez słuchawek.
    • Rob jedną rzecz naraz – bez przełączania.
    • Celowo czytaj książki, oglądaj długie filmy, słuchaj 3-godzinnych podcastów.

3. Przepisanie tożsamości

    • Zapisz: „Jestem osobą, która chroni swoją uwagę jak najcenniejszy majątek”.
    • Czytaj to codziennie i działaj zgodnie z tym – nawet gdy nie masz ochoty.
    • Zbieraj dowody: zapisuj każdą udaną sesję głębokiej pracy.
    • Ogłoś to publicznie – napisz o tym, powiedz bliskim. To zwiększa stawkę.

To nie jest łatwe. Ale to jest odwracalne.

Jeśli dotrwasz do końca tego tekstu i nadal myślisz „to nie o mnie” – wróć za miesiąc i zobacz, czy nadal tak myślisz.

A jeśli czujesz, że to jednak o Tobie – zacznij od jednego kroku. Najlepiej dzisiaj.

Projekt ustawy o broni RPW/31004/2025 – moje uwagi do konsultacji społecznych

⚠️ WAŻNE: Konsultacje społeczne trwają! Weź udział i wyraź swoją opinię. Poniżej znajdziesz gotowe komentarze do skopiowania.

📋 Projekt ustawy o broni RPW/31004/2025 – moje uwagi do konsultacji społecznych

Wnioskodawca: Polska 2050 Numer projektu: RPW/31004/2025 Status: Konsultacje społeczne w toku

🔍 Wprowadzenie

Trwają konsultacje społeczne dotyczące poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o broni i amunicji (numer RPW/31004/2025), zgłoszonego przez partię Polska 2050. Projekt przewiduje nałożenie na myśliwych, sportowców strzeleckich i szkoleniowców obowiązku okresowych badań lekarskich i psychologicznych:
  • Do 70. roku życia: co 5 lat
  • Po 70. roku życia: co 2 lata
  • Koszt badań: 550-600 zł (ponosi posiadacz pozwolenia)
Jako myśliwy aktywnie uczestniczyłem w konsultacjach i zdecydowanie sprzeciwiam się przyjęciu tej ustawy. Poniżej publikuję pełną treść moich odpowiedzi na pytania ankietowe. Wszystkie komentarze mieszczą się w wymaganych przez formularz 1000 znakach, dzięki czemu możecie je skopiować bezpośrednio do ankiety.

🔗 Linki do dokumentów i ankiety


ℹ️ Jak wziąć udział w konsultacjach?

  1. Kliknij w bezpośredni link do ankiety
  2. Zaloguj się profilem zaufanym
  3. Wypełnij formularz (masz maksymalnie 4 godziny od rozpoczęcia)
  4. Możesz wypełnić tylko wybrane pola – nie musisz odpowiadać na wszystko
  5. Skopiuj gotowe odpowiedzi z tego wpisu do odpowiednich pól ankiety
⏰ Uwaga: W konsultacjach dotyczących danego projektu można wziąć udział tylko raz. Od rozpoczęcia wypełniania formularza do wysłania może upłynąć maksymalnie 4 godziny.

📝 Moje komentarze i odpowiedzi – GOTOWE DO SKOPIOWANIA

Poniżej znajdziesz gotowe odpowiedzi, które możesz skopiować 1:1 do ankiety. Wszystkie teksty mieszczą się w limicie 1000 znaków.

1️⃣ Kogo Pani/Pan reprezentuje?

Odpowiedź (wybierz z listy): Siebie

💡 To jest pole wyboru w ankiecie – zaznacz opcję „Siebie”


2️⃣ Czy według Pani/Pana przyjęcie tej ustawy jest potrzebne?

Odpowiedź: 1 / 5 (zdecydowanie NIE)

3️⃣ Czy akceptuje Pani/Pan rozwiązania zawarte w projekcie ustawy?

Odpowiedź: 1 / 5 (zdecydowanie NIE)

4️⃣ Czy zgadza się Pani/Pan ze stwierdzeniem, że regulacje zawarte w projekcie ustawy dotyczą Pani/Pana bezpośrednio?

Odpowiedź: 5 / 5 (zdecydowanie TAK)

5️⃣ Komentarz do całości projektu ustawy

989 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Jako myśliwy zdecydowanie sprzeciwiam się projektowi z następujących powodów:

1. BRAK MERYTORYCZNEGO UZASADNIENIA
Autor przywołuje 13 wypadków śmiertelnych w 5 lat przy 140 113 myśliwych (0,0018% rocznie) - to nie uzasadnia tak drastycznych zmian.

2. BŁĘDNE ZAŁOŻENIA
Myśliwi działają w kontrolowanych warunkach (regulaminy, nadzór PZŁ), podczas gdy posiadacze broni do ochrony mogą jej użyć w każdej sytuacji stresowej - to właśnie tam ryzyko jest najwyższe.

3. DYSKRYMINACJA WIEKOWA
Badania co 2 lata dla osób 70+ to arbitralna dyskryminacja bez podstaw medycznych. Wielu seniorów ma pełną sprawność i dziesięciolecia doświadczenia.

4. OBECNY SYSTEM DZIAŁA
Myśliwi już podlegają: badaniom przy uzyskaniu pozwolenia, egzaminom, szkoleniom BHP, nadzorowi PZŁ, sankcjom karnym.

5. NIEPROPORCJONALNE KOSZTY
550-600 zł co 5 lat (po 70. roku życia co 2 lata) to znaczące obciążenie, szczególnie dla emerytów.

6. PROBLEM GDZIE INDZIEJ
Wypadki wynikają z nieprzestrzegania przepisów BHP, nie ze stanu zdrowia. Potrzebna jest lepsza egzekucja istniejących norm, nie nowe badania.

Wnoszę o odrzucenie projektu.

6️⃣ Czy Pani/Pana zdaniem problem mógłby zostać rozwiązany inaczej niż w drodze projektowanej ustawy?

Odpowiedź: TAK 588 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Problem bezpieczeństwa na polowaniach można skuteczniej rozwiązać bez zmiany ustawy:

1. WZMOCNIENIE EGZEKUCJI ISTNIEJĄCYCH PRZEPISÓW
- Surowsze kontrole przestrzegania regulaminów polowań przez PZŁ
- Wyższe kary za naruszenia zasad BHP
- Natychmiastowe zawieszanie pozwoleń po stwierdzeniu nieprawidłowości

2. ROZSZERZENIE SZKOLEŃ PRAKTYCZNYCH
- Obowiązkowe coroczne szkolenia z bezpieczeństwa na polowaniach
- Ćwiczenia strzeleckie z weryfikacją celności i rozpoznawania celów
- Symulacje sytuacji polowych

3. ANALIZA PRZYCZYN WYPADKÓW
- Utworzenie rejestru wypadków z analizą przyczyn
- Działania profilaktyczne oparte na faktach, nie emocjach

Te rozwiązania są tańsze, skuteczniejsze i nie dyskryminują ze względu na wiek.

7️⃣ Czy zgadza się Pani/Pan z przedstawioną w projekcie ustawy oceną skutków społecznych proponowanych zmian?

Odpowiedź: NIE 934 znaki – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Autor projektu twierdzi, że ustawa wywoła "niemierzalne pozytywne skutki" i "wzrośnie poziom zaufania do osób posiadających broń". To myślenie życzeniowe bez pokrycia w rzeczywistości.

RZECZYWISTE SKUTKI SPOŁECZNE:

1. STYGMATYZACJA MYŚLIWYCH
Projekt sugeruje, że myśliwi są zagrożeniem wymagającym wzmożonej kontroli, co pogłębi negatywny wizerunek środowiska łowieckiego w społeczeństwie.

2. DYSKRYMINACJA WIEKOWA
Osoby 70+ zostaną uznane za gorszą kategorię obywateli, co jest niesprawiedliwe i obraźliwe wobec seniorów z dziesięcioleciami bezbłędnej praktyki.

3. POGŁĘBIENIE PODZIAŁÓW
Zamiast dialogu projekt tworzy konflikt między środowiskiem myśliwskim a autorami ustawy, co nie służy budowaniu zaufania społecznego.

4. EFEKT ODWROTNY
Nałożenie kosztownych obowiązków bez rzeczywistego zwiększenia bezpieczeństwa wywoła frustrację i poczucie niesprawiedliwości, nie zaś "wzrost zaufania".

5. BRAK DOWODÓW
Autor nie przedstawia żadnych badań ani analiz potwierdzających, że okresowe badania lekarskie rzeczywiście zmniejszą liczbę wypadków.

Projekt przyniesie skutki społeczne odwrotne od zamierzonych.

8️⃣ Czy zgadza się Pani/Pan z przedstawioną w projekcie ustawy oceną skutków gospodarczych proponowanych zmian?

Odpowiedź: NIE 996 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Autor twierdzi, że "projekt nie wywoła skutków gospodarczych". To nieprawda.

RZECZYWISTE SKUTKI GOSPODARCZE:

1. OBCIĄŻENIE OBYWATELI
Koszt badań 550-600 zł co 5 lat (a dla osób 70+ co 2 lata) to realne obciążenie gospodarstw domowych. Przy 140 113 myśliwych daje to ok. 15,4-16,8 mln zł rocznie wypływających z kieszeni obywateli.

2. WPŁYW NA SEKTOR MEDYCZNY
Wzrost popytu na badania lekarskie i psychologiczne obciąży system opieki zdrowotnej - wydłużą się kolejki, wzrosną ceny usług prywatnych.

3. KOSZTY ADMINISTRACYJNE
Policja będzie musiała obsługiwać dziesiątki tysięcy dodatkowych spraw rocznie - to koszt czasu pracy funkcjonariuszy i infrastruktury.

4. SPADEK AKTYWNOŚCI ŁOWIECKIEJ
Część myśliwych, szczególnie seniorów-emerytów, zrezygnuje z pozwolenia z powodu kosztów i biurokracji, co osłabi gospodarkę łowiecką i zarządzanie populacjami zwierząt.

5. UTRATA DOCHODÓW
Mniejsza liczba myśliwych = mniejsze wpływy z opłat łowieckich, sprzedaży licencji, podatków od broni i amunicji.

Projekt ma wymierne negatywne skutki gospodarcze.

9️⃣ Czy zgadza się Pani/Pan z przedstawioną w projekcie ustawy oceną skutków finansowych proponowanych zmian?

Odpowiedź: NIE 998 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Autor bagatelizuje skutki finansowe, twierdząc że "projekt nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa". Pomija jednak kluczowe kwestie:

RZECZYWISTE SKUTKI FINANSOWE:

1. KOSZTY DLA OBYWATELI
- 550-600 zł za badania to znaczące obciążenie, szczególnie dla emerytów
- Dla osób 70+ (co 2 lata) to 275-300 zł rocznie - nieakceptowalne dla wielu seniorów żyjących z minimalnej emerytury
- Przy 140 113 myśliwych: ok. 15-17 mln zł rocznie z kieszeni obywateli

2. UKRYTE KOSZTY BUDŻETOWE
Autor pomija koszty obsługi administracyjnej przez Policję:
- Weryfikacja dziesiątek tysięcy orzeczeń rocznie
- Aktualizacja dokumentów i baz danych
- Korespondencja z obywatelami
- To setki roboczogodzin funkcjonariuszy = realny koszt budżetowy

3. KOSZTY SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA
Wzrost liczby badań obciąży NFZ i system opieki zdrowotnej - to koszt pośredni, ale realny.

4. STRATY W DOCHODACH
Część myśliwych zrezygnuje z pozwoleń = utrata wpływów z opłat i podatków.

5. BRAK ANALIZY KOSZTÓW SPOŁECZNYCH
Projekt nie uwzględnia kosztów alternatywnych - pieniądze obywateli wydane na badania to środki niewydane w lokalnej gospodarce.

Projekt ma poważne skutki finansowe dla obywateli i budżetu.

🔟 Czy zgadza się Pani/Pan z przedstawioną w projekcie ustawy oceną skutków prawnych proponowanych zmian?

Odpowiedź: NIE 998 znaków – mieści się w limicie – ten sam tekst co w punkcie 9

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Autor bagatelizuje skutki finansowe, twierdząc że "projekt nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa". Pomija jednak kluczowe kwestie:

RZECZYWISTE SKUTKI FINANSOWE:

1. KOSZTY DLA OBYWATELI
- 550-600 zł za badania to znaczące obciążenie, szczególnie dla emerytów
- Dla osób 70+ (co 2 lata) to 275-300 zł rocznie - nieakceptowalne dla wielu seniorów żyjących z minimalnej emerytury
- Przy 140 113 myśliwych: ok. 15-17 mln zł rocznie z kieszeni obywateli

2. UKRYTE KOSZTY BUDŻETOWE
Autor pomija koszty obsługi administracyjnej przez Policję:
- Weryfikacja dziesiątek tysięcy orzeczeń rocznie
- Aktualizacja dokumentów i baz danych
- Korespondencja z obywatelami
- To setki roboczogodzin funkcjonariuszy = realny koszt budżetowy

3. KOSZTY SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA
Wzrost liczby badań obciąży NFZ i system opieki zdrowotnej - to koszt pośredni, ale realny.

4. STRATY W DOCHODACH
Część myśliwych zrezygnuje z pozwoleń = utrata wpływów z opłat i podatków.

5. BRAK ANALIZY KOSZTÓW SPOŁECZNYCH
Projekt nie uwzględnia kosztów alternatywnych - pieniądze obywateli wydane na badania to środki niewydane w lokalnej gospodarce.

Projekt ma poważne skutki finansowe dla obywateli i budżetu.

1️⃣1️⃣ Czy dostrzega Pani/Pan inne skutki proponowanych zmian niż wskazane przez wnioskodawcę w projekcie ustawy?

Odpowiedź: TAK 996 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Projekt pomija szereg istotnych skutków:

1. WYKLUCZENIE SENIORÓW
Częste badania (co 2 lata) i koszty doprowadzą do rezygnacji doświadczonych myśliwych, pozbawiając ich więzi społecznych i aktywności.

2. UTRATA WIEDZY ŁOWIECKIEJ
Odejście seniorów-mentorów spowoduje spadek kultury łowieckiej i pozbawi młodych doświadczenia starszych pokoleń.

3. ZARZĄDZANIE POPULACJAMI ZWIERZĄT
Mniej myśliwych = trudności w realizacji planów łowieckich = nierównowaga ekologiczna = większe szkody rolnicze i leśne.

4. PRZECIĄŻENIE SŁUŻBY ZDROWIA
Dziesiątki tysięcy dodatkowych badań wydłużą kolejki do lekarzy i psychologów dla osób rzeczywiście potrzebujących.

5. NIEBEZPIECZNY PRECEDENS
Arbitralna dyskryminacja wiekowa otworzy drogę do podobnych ograniczeń (prawo jazdy, działalność gospodarcza).

6. ZEROWY EFEKT PREWENCYJNY
Projekt nie zapobiegnie wypadkom wynikającym z nieprzestrzegania zasad BHP - głównej przyczyny incydentów.

7. EROZJA ZAUFANIA
Represyjne przepisy bez uzasadnienia pogłębią nieufność obywateli do władzy i poczucie nadmiernej regulacji.

1️⃣2️⃣ Czy uważa Pani/Pan, że proponowana ustawa wpłynie na inne podmioty (osoby, grupy, organizacje) niż wskazane przez wnioskodawcę w projekcie ustawy?

Odpowiedź: TAK 995 znaków – mieści się w limicie

💡 Kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko (Ctrl+A lub potrójny klik), skopiuj (Ctrl+C)

📋 Pokaż tekst do skopiowania
Projekt wpłynie na znacznie szersze grono podmiotów niż wskazuje autor:

1. POLSKI ZWIĄZEK ŁOWIECKI I KOŁA ŁOWIECKIE
Spadek liczby członków, mniejsze wpływy ze składek, trudności w realizacji planów łowieckich.

2. LEŚNICTWO I ROLNICTWO
Niedobór myśliwych utrudni kontrolę populacji zwierząt = wzrost szkód łowieckich w uprawach i lasach = większe obciążenia budżetowe na rekompensaty.

3. RODZINY MYŚLIWYCH
Obciążenie budżetów domowych, konflikty związane z dodatkowymi wydatkami, utrata tradycji łowieckich przekazywanych w rodzinach.

4. SEKTOR MEDYCZNY
Lekarze i psycholodzy: presja na zwiększenie przepustowości, pokusa zawyżania cen przy zwiększonym popycie.

5. BRANŻA BRONI I AMUNICJI
Spadek sprzedaży = utrata miejsc pracy.

6. ADMINISTRACJA
Policja: wzrost obciążenia administracyjnego; samorządy: większe koszty szkód łowieckich przy niedoborze myśliwych.

7. OCHRONA PRZYRODY
Paradoks: niedobór myśliwych utrudni programy ochrony gatunków wymagających regulacji populacji.

📢 Podsumowanie

Projekt ustawy RPW/31004/2025 zgłoszony przez Polskę 2050 stanowi niepotrzebną represję wobec środowiska myśliwskiego, nie znajdującą uzasadnienia w rzeczywistych danych statystycznych. Zamiast rozwiązywać problemy, tworzy nowe:
  • 💰 Finansowe: 15-17 mln zł rocznie z kieszeni obywateli
  • 📋 Administracyjne: obciążenie Policji i służby zdrowia
  • 👥 Społeczne: dyskryminacja wiekowa, wykluczenie seniorów

✅ Co możesz zrobić?

  1. Weź udział w konsultacjachkliknij tutaj i wypełnij ankietę
  2. Wykorzystaj gotowe komentarze – kliknij „Pokaż tekst”, zaznacz wszystko, skopiuj
  3. Udostępnij ten wpis swoim znajomym myśliwym
  4. Skontaktuj się z posłami z Twojego okręgu
  5. Poinformuj zarząd Koła Łowieckiego o trwających konsultacjach

💬 Twój głos się liczy!

Demokratyczne procedury legislacyjne dają nam szansę wpływu na kształt prawa. Nie zmarnuj tej szansy! Zachęcam do podzielenia się swoimi refleksjami w komentarzach poniżej.

Niemcy umieszczą osoby łamiące obostrzenia kowidowe w „obozie detencyjnym”

Co może pójść nie tak?

Getty Images

Niemcy mają zamiar umieszczać osoby wielokrotnie łamiące kowidowe przepisy sanitarne w tak zwanym „obozie zatrzymań” znajdującym się w Dreźnie.

Tak, naprawdę.

Aby wymusić przestrzeganie przepisów, osoby łamiące prawo są informowane, że jeśli otrzymają zarówno ostrzeżenie, jak i mandat, to sąd zdecyduje, czy powinny zostać ukarane zatrzymaniem w obozie.

„Nie zakładamy, że będzie ich bardzo dużo, ale w przypadku, gdy sąd tak zadecyduje, znajdzie się miejsce dla wszystkich”, powiedział rzecznik policji.

Obóz. Dla dysydentów. W Niemczech.

Co może się nie udać?

W zeszłym roku władze Nowej Zelandii powiedziały, że wszystkie nowe osoby zarażone coronavirusem i ich bliscy członkowie rodziny zostaną umieszczeni w „miejscach kwarantanny”.

Premier Jacinda Ardern dała jasno do zrozumienia, że każdy, kto odmówi poddania się testowi na koronaawirusy, będzie przetrzymywany przez co najmniej 14 dni.

Na początku tego miesiąca ustawodawca w Nowym Jorku wprowadził również projekt ustawy, który dawałby rządowi prawo do usuwania i przetrzymywania „nosicieli chorób” w ośrodkach kwarantanny.

Żródło: https://summit.news/2021/01/15/germany-to-put-covid-rulebreakers-in-detention-camp/

Zweryfikowane przez niezależnych ekspertów badanie pokazało, że lockdowny wprowadzane w związku z COVID nie przynoszą żadnych korzyści w porównaniu z działaniami dobrowolnymi

Naukowcy ze Stanford stwierdzili „brak wyraźnego, znaczącego, korzystnego wpływu [bardziej restrykcyjnych środków] na wzrost liczby przypadków w jakimkolwiek kraju„.

Matthew Horwood via Getty Images

Nowe, poddane weryfikacji (peer review) przez naukowców ze Stanford badanie wykazało, że obowiązkowe obostrzenia nie przynoszą większych korzyści dla powstrzymania rozprzestrzeniania się COVID-19 niż środki dobrowolne, takie jak dystans społeczny.

W badaniu porównano kraje, które wprowadziły obowiązkowe blokady, takie jak Anglia, Francja, Niemcy, Iran, Włochy, Holandia, Hiszpania i USA, z tymi, które polegały na opinii publicznej w zakresie stosowania środków dobrowolnych, takimi jak Szwecja i Korea Południowa.

Badacze odjęli „sumę efektów interwencji niefarmaceutycznych (NPI) i dynamikę epidemii w krajach, które nie wprowadziły restrykcyjnych interwencji niefarmaceutycznych (mrNPI) od sumy efektów NPI i dynamiki epidemii w krajach, które to uczyniły”.

Po analizie danych badacze stwierdzili „brak wyraźnego, istotnego korzystnego wpływu [bardziej restrykcyjnych środków] na wzrost liczby przypadków w jakimkolwiek kraju„.

Autorzy dodali, że „nie kwestionują roli wszystkich interwencji w zakresie zdrowia publicznego”, ale podkreślają, że pozostawanie w domach i zamykanie firm nie miało wpływu na ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa.

Badanie jest kolejnym dowodem wyraźnie wskazującym na to, że zamknięcia są całkowicie bezcelowe i powodują jedynie więcej nieszczęść i śmierci.

Według profesora Philipa Thomasa z Uniwersytetu w Bristolu, blokada w Wielkiej Brytanii będzie kosztowała 500.000 istnień ludzkich ze względu na wpływ recesji gospodarczej na zdrowie.

Niezliczona liczba ludzi umrze również z powodu opóźnienia w pilnym leczeniu, jak również z powodu unikania szpitali.

Według badań opublikowanych przez Imperial College London i Johns Hopkins University, około 1,4 miliona ludzi na świecie umrze również z powodu nieleczonych zakażeń gruźlicą.

We wrześniu ubiegłego roku niemiecki minister współpracy gospodarczej i rozwoju, Gerd Muller, ostrzegł, że środki zapobiegawcze na całym świecie doprowadzą do śmierci większej liczby osób niż sam koronaawirus.

Źródło: https://summit.news/2021/01/15/peer-reviewed-study-shows-covid-lockdowns-have-no-benefits-compared-to-voluntary-measures/

Reakcja Tajwanu na COVID-19

Analiza danych, nowe technologie i proaktywne testy

Taipei, Tajwan. Photo by Vernon Raineil Cenzon on Unsplash

Tajwan znajduje się 81 mil od wybrzeża Chin kontynentalnych i spodziewano się, że będzie miał drugą co do wielkości liczbę zachorowań na koronawirusa (COVID-19) ze względu na bliskie położenie i duża liczbę lotów między tymi państwami. W kraju tym mieszkają 23 miliony obywateli, z czego 850 000 osób również mieszka, a 404 000 pracuje w Chinach. W 2019 r. do Tajwanu przybyło 2,71 mln osób z Chin kontynentalnych. Od czasu epidemii zespołu ostrej niewydolności oddechowej (severe acute respiratory syndrome – SARS) w 2003 r. Tajwan jest stale w pogotowiu i gotowy do podjęcia działań w związku z epidemią mogącą nadejść z Chin. Biorąc pod uwagę ciągłe rozprzestrzenianie się COVID-19 na całym świecie, zrozumienie działań, które zostały szybko wdrożone na Tajwanie i ocena skuteczności tych działań w zapobieganiu epidemii na dużą skalę, może być pouczające dla innych krajów.

COVID-19 pojawił się tuż przed księżycowym Nowym Rokiem, w czasie którego miliony Chińczyków i Tajwańczyków wyjeżdżają na ferie. Tajwan szybko wdrożył odpowiednie środki w celu rozpoznawania przypadków zachorowań, zapobieganiu rozprzestrzeniania się choroby i zapewnienia niezbędnych zasobów w celu ochrony zdrowia publicznego. Wykorzystano bazę danych ubezpieczeń zdrowotnych i zintegrowano ją z bazą danych imigracyjnych i celnych, tak aby stworzyć podstawę do dalszej analizy; w czasie wizyty danego pacjenta lekarz widział wyświetlane w czasie rzeczywistym ostrzeżenia w oparciu o historię jego podróży i podane objawy kliniczne. Ułatwiło to identyfikację osób potencjalnie chorych na COVID-19. Ponadto umożliwiono zgłaszanie przez osoby powracające do kraju ich historii podróży i ewentualnych objawów chorobowych przez internet w celu klasyfikacji ryzyka zakażeń podróżnych na podstawie historii lotów i historii podróży w ciągu ostatnich 14 dni. Osobom o niskim ryzyku (nie podróżującym do obszarów oznaczonych jako poziom 3) wysyłano na telefony SMS-y z krótką deklaracją zdrowotną, aby przyspieszyć odprawę na granicy; osoby o podwyższonym ryzyku (ostatnio podróżujące do obszarów zakwalifikowanych jako poziom 3) poddawano kwarantannie w domu i śledzono ich pobyt w domu przez telefon komórkowy (GPS), aby mieć pewność, że pozostaną w domu w okresie inkubacji.

Ponadto Tajwan zwiększył wykrywalność COVID-19, aktywnie poszukując chorych z ciężkimi objawami oddechowymi (na podstawie informacji z bazy danych NHI), którzy uzyskali wynik ujemny na obecność grypy i ponownie przebadali je na COVID-19; Znaleziono 1 na 113 zweryfikowanych przypadków. Uruchomiony bezpłatny numer 1922 służył jako infolinia dla obywateli do zgłaszania podejrzanych objawów u siebie lub innych; w miarę postępu choroby infolinia ta osiągnęła swoją pełną pojemność, dlatego też każde większe miasto zostało poproszone o stworzenie własnej infolinii jako alternatywy. Nie wiadomo, jak często ten numer interwencyjny był wykorzystywany. Rząd zajął się kwestią stygmatyzacji osób chorych, okazując im współczucie. Uruchomiono dostarczanie im [bezpłatnie] żywności oraz wprowadzono częste kontrole zdrowotne. Szybka reakcja rządu objęła setki działań (zobacz eTablę w suplemencie).

Rozpoznanie kryzysu

W 2004 r., rok po wybuchu epidemii SARS, rząd Tajwanu powołał Krajowe Centrum Dowodzenia w zakresie Zdrowia (National Health Command Center – NHCC). NHCC jest częścią centrum zarządzania kryzysowego, które koncentruje się na reagowaniu w sytuacjach kryzysowych i pełni funkcję operacyjnego punktu dowodzenia w zakresie bezpośredniej komunikacji między władzami centralnymi, regionalnymi i lokalnymi. NHCC ujednolica centralny system dowodzenia, który obejmuje Centralne Centrum Dowodzenia Epidemią (CECC), Centrum Dowodzenia Katastrofą Biologiczno-Patogeniczną, Centrum Dowodzenia Walką z Bioterroryzmem oraz Centralne Centrum Operacyjne Pogotowia Ratunkowego.

31 grudnia 2019 r., kiedy to Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) została powiadomiona o zapaleniu płuc o nieznanej przyczynie w Wuhan w Chinach, urzędnicy tajwańscy rozpoczęli ocenę stanu zdrowia pasażerów bezpośrednich lotów z Wuhan pod kątem gorączki i objawów zapalenia płuc, jeszcze zanim pasażerowie wylądowali. Już 5 stycznia 2020 r. rozszerzono weryfikację o każdą osobę, która podróżowała do Wuhan w ciągu ostatnich 14 dni i miała gorączkę lub objawy infekcji górnych dróg oddechowych na granicy; podejrzane przypadki zostały przebadane pod kątem 26 wirusów, w tym SARS i Middle East Respiratory Syndrome (MERS). Pasażerowie z objawami gorączki i kaszlu zostali poddani kwarantannie w domach i ocenie, czy konieczna jest pomoc lekarska w szpitalu. 20 stycznia, podczas gdy w Chinach sporadycznie zgłaszano przypadki zachorowań, tajwańskie Centrum Zwalczania Chorób (CDC) oficjalnie uruchomiło Centralne Centrum Dowodzenia Epidemią w ramach NHCC, z ministrem zdrowia i opieki społecznej jako wyznaczonym na jego dowódcę. Centrum to koordynowało wysiłki różnych ministerstw, w tym Ministerstwa Transportu, Gospodarki, Pracy i Edukacji oraz Ochrony Środowiska, między innymi, w ramach kompleksowych działań mających na celu przeciwdziałanie kryzysowi w obszarze zdrowia publicznego.

Zarządzanie kryzysem

W ciągu pięciu tygodni (pomiędzy 20 stycznia a 24 lutego) Centrum szybko opracowało i wdrożyło wykaz co najmniej 124 działań (zobacz eTablę w suplemencie), obejmujących kontrolę graniczną (powietrzną i morską), identyfikację przypadków (z wykorzystaniem zbieranych danych i nowych technologii), kwarantannę podejrzanych przypadków, aktywne wyszukiwanie osób chorych, rozdział zasobów, zapewnienie i edukowanie społeczeństwa przy jednoczesnym zwalczaniu nieprawdziwych informacji, dialog z innymi krajami, sformułowanie polityki wobec szkół i ośrodków opieki nad dziećmi oraz pomoc dla przedsiębiorstw.

Kontrola graniczna, identyfikacja przypadków i ograniczenie rozprzestrzeniania się

27 stycznia Narodowy Zarząd Ubezpieczeń Zdrowotnych (NHIA) i Krajowa Agencja Imigracyjna połączyły dane historyczne o podróżach z ostatnich 14-dni z danymi ubezpieczonych pacjentów; dokonano tego w ciągu 1 dnia. Baza danych gospodarstw domowych obywateli Tajwanu oraz karty wjazdu wystawiane cudzoziemcom pozwoliły rządowi na śledzenie osób z wysokim ryzykiem ze względu na niedawną historię podróży do dotkniętych chorobą obszarów. Pacjenci zidentyfikowani jako osoby wysokiego ryzyka (objęte kwarantanną domową) były monitorowane elektronicznie za pośrednictwem swoich telefonów komórkowych. W dniu 30 stycznia baza danych NHIA została rozszerzona, tak aby obejmowała również 14-dniową historię podróży pacjentów powracających z Chin, Hongkongu i Makau. 14 lutego uruchomiono system kwarantanny wjazdowej, dzięki któremu podróżni mogli wypełnić formularz oświadczenia zdrowotnego poprzez zeskanowanie kodu QR, który prowadził do formularza on-line wypełnianego przed odlotem z lub po przylocie na lotnisko na Tajwanie. Następnie w odpowiedzi na przesłane oświadczenie zdrowotne za pośrednictwem SMS-a wysłano mobilną przepustkę, co pozwoliło na szybszą odprawę imigracyjną dla osób z najmniejszym ryzykiem. System ten został stworzony w ciągu 72 godzin. 18 lutego rząd ogłosił, że wszystkie szpitale, kliniki i apteki na Tajwanie będą miały dostęp do historii podróży pacjentów.

Zapewnienie zasobów: logistyka i działalność operacyjna

Centrym Kryzysowe odegrało ważną rolę w przydzielaniu środków, w tym w ustalaniu cen maseczek oraz wykorzystywaniu funduszy rządowych i personelu wojskowego do zwiększenia ich produkcji. W dniu 20 stycznia Centrum ogłosiło, że rząd Tajwanu ma pod swoją kontrolą zapas 44 mln masek chirurgicznych, 1,9 mln masek N95 oraz 1100 izolatek podciśnieniowych.

Polityka i komunikacja ze społeczeństwem

Uspokajanie i edukowanie społeczeństwa, walka z dezinformacją

Oprócz codziennych briefingów prasowych Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej CECC, wiceprezydent Tajwanu, znany epidemiolog, przekazywał regularne komunikaty służbie publicznej nadawane z biura prezydenta i udostępniane przez internet. Komunikaty te zawierały informacje o tym, kiedy i gdzie nosić maskę, o tym, jak ważne jest mycie rąk oraz o niebezpieczeństwie kupowania masek na zapas, ponieważ może ich zabraknąć dla pracowników służby zdrowia z pierwszej linii frontu. CECC zaplanowała również pomoc dla szkół, przedsiębiorstw i samozatrudnionych (zobacz eTablę w suplemencie).

Dotychczasowe wyniki Tajwanu (stan na 24 lutego 2020)

Wyniki przejściowe

CECC informowała opinię publiczną w sposób jasny wyrażając jednocześnie współczucie z powodu zaistniałej sytuacji. Na podstawie badania przeprowadzonego na losowo wybranych 1079 osobach przez Taiwan Public Opinion Foundation w dniach 17 i 18 lutego, Minister Zdrowia i Opieki Społecznej uzyskał ponad 80% głosów poparcia dla sposobu, w jaki poradził sobie z kryzysem, a prezydent i premier otrzymali ogólną ocenę poparcia na poziomie blisko 70%. Na dzień 24 lutego 2020 Tajwan ma 30 przypadków z COVID-19. Przypadki te stanowią dziesiątą co do wielkości liczbę przypadków wśród krajów dotkniętych dotychczas kryzysem, jednak o wiele mniejszą niż początkowo zakładały modele przewidujące, że Tajwan znajdzie się na drugim miejscu z powodu ryzyka zawleczenia choroby.

Wyzwania

Po pierwsze, publiczna komunikacja na bieżąco odbywała się głównie w języku mandaryńskim, chińskim i języku migowym. Poza stroną internetową CDC na Tajwanie, nie było wystarczającej komunikacji w różnych językach dla obywateli spoza Tajwanu podróżujących lub przebywających w tym kraju. Po drugie, podczas gdy uwaga skupiała się na podróżach lotniczych, Tajwan zezwolił na dokowanie statku wycieczkowego Diamond Princess i zezwolił pasażerom na zejście z pokładu w Keelung, w pobliżu Nowego Taipei City, 31 stycznia, zanim statek wyruszył do Japonii. Następnie stwierdzono, że na pokładzie statku znajdują się liczne potwierdzone infekcje. Wywołało to tymczasową publiczną panikę z obawą o rozprzestrzenienie się wirusa wśród społeczności Tajwanu. Rząd opublikował listę 50 miejsc, w których mogli przebywać podróżni statku wycieczkowego i zwrócił się do obywateli, którzy mogli mieć kontakt z grupą wycieczkową, o monitorowanie swoich objawów i w razie potrzeby o przeprowadzenie samokwarantanny. Po upływie 14 dni nie potwierdzono żadnego przypadku COVID-19 z tym związanego. Po trzecie, niejasne jest, czy zastosowana intensywna polityka informacyjna zostanie utrzymana do końca epidemii i czy nadal będzie dobrze przyjmowana przez społeczeństwo.

Wnioski

Rząd Tajwanu wyciągnął wnioski ze swoich doświadczeń w zakresie SARS z 2003 r. i ustanowił mechanizm reagowania w zakresie zdrowia publicznego w celu umożliwienia szybkich działań na wypadek kolejnego kryzysu. Dobrze wyszkolone i doświadczone zespoły urzędników szybko rozpoznały sytuację kryzysową i uruchomiły struktury zarządzania kryzysowego w celu zajęcia się powstającą epidemią.

W sytuacji kryzysowej rządy często podejmują trudne decyzje w warunkach niepewności i ograniczeń czasowych. Decyzje te muszą być zarówno właściwe z kulturowego punktu widzenia, jak i uwzględniać potrzeby ludności. Dzięki wczesnemu rozpoznaniu kryzysu, codziennemu informowaniu społeczeństwa i przekazywaniu informacji zdrowotnych w sposób jasny, rząd był w stanie uspokoić społeczeństwo, dostarczając na czas dokładne i przejrzyste informacje na temat rozwijającej się epidemii. Tajwan jest przykładem na to, jak społeczeństwo może szybko zareagować na kryzys, a rząd chronić interesy swoich obywateli.


Opracowanie na podstawie Response to COVID-19 in Taiwan

Zobacz również krótkie podsumowanie w wideo (jęz. angielski):

Czas zakończyć to zamknięcie

Photo by Tim Mossholder on Unsplash

Zatrzymanie amerykańskiej gospodarki dekretem rządowym powinno się jak najszybciej zakończyć. Trwałe i daleko idące szkody spowodowane przez ten autorytarny precedens znacznie przewyższają szkody spowodowane wirusem COVID-19. Amerykanie – osoby fizyczne, rodziny, przedsiębiorstwa – muszą sami decydować, jak i kiedy ponownie uruchomić swoje życie społeczne i powrócić do codziennego życia.

Ani administracja Trumpa, ani Kongres nie są prawnie upoważnione do zatrzymywania życia gospodarczego w Ameryce, bez przynajmniej rzetelnego przedstawienia sprawy przed wyborcami. Jak napisał niedawno sędzia Andrew Napolitano, zamykanie przedsiębiorstw, ograniczenia w zgromadzeniach i przemieszczaniu się oraz kwarantanny nie są konstytucyjnie dozwolone w ramach jakiejś magicznej doktryny „kryzysowej”. Rząd federalny musi co najmniej wykazać, że istnieje potencjalne zagrożenie wystąpienia konkretnych szkód u zarażonych osób w ramach jakiejś formy przesłuchania lub procesu.

Wymagania te nie zostały w żaden sposób zawieszone i obowiązują rząd nadal.

Urzędnicy państwowi i samorządowi mogą żądać, a nawet posiadać zgodne z prawem uprawnienia do zamknięcia życia swoich społeczności. Nie prowadzimy analizy takich uprawnień ani roszczeń wynikających z niezliczonej ilości konstytucji stanowych i aktów normatywnych. Powinni oni jednak powstrzymywać się od korzystania z tych uprawnień. Szczególnie gubernator Wirginii zasługuje na naganę za odgórne narzucenie długiego okresu przymusowego aresztu domowego dla wszystkich.

Nie wiemy, i ciągle trudno to przewidzieć, ilu Amerykanów zachoruje lub umrze z powodu tego wirusa. Wiemy, że prognozy dotyczące infekcji i śmiertelności są wysoce niewiarygodne. Nawet rzeczywiste zgony związane z COVID-19 nie są łatwe do policzenia, co odkryły już Włochy. Wiek, ogólny stan zdrowia i współwystępowanie innych chorób są trudnymi do oceny zmiennymi. Ludzie mogą umierać „z” wirusem, ale nie „z” jego powodu. Bardzo trudno jest również ocenić śmiertelność wirusa w stosunku do znanych wcześniej rodzajów grypy i przeziębień.

Do chwili obecnej liczba zgonów COVID-19 w USA jest o wiele mniejsza niż liczba zgonów w normalnych sezonach grypowych lub z powodu wcześniejszych pandemii, takich jak wirus H1N1. Zrozumienie tego faktu jest niezwykle ważne, aby umieścić wirusa i reakcję rządu w odpowiedniej perspektywie. Nawet podczas poprzednich pandemii, depresji i wojen światowych Amerykanie chodzili do pracy.

W 1850 roku francuski ekonomista Frédéric Bastiat wytłumaczył w swoim eseju „widzialne i niewidzialne koszty” polityki państwa. Łatwo zauważyć, jak kwarantanny i zamknięcia spowalniają rozprzestrzenianie się COVID-19. Krytyczne, ale nie tak proste, jest dostrzeżenie kosztów i szkód spowodowanych zamknięciem gospodarki.

Tylko wówczas możemy racjonalnie ocenić związane z nimi kompromisy.

Ilu Amerykanów cierpiących na inne choroby nie może teraz zobaczyć się z lekarzem? Ilu Amerykanów straci pracę, oszczędności życiowe, emerytury i poczucie własnej wartości? Ilu z nich podda się depresji, narkomanii, nadużywaniu alkoholu i popełni samobójstwo? Ilu z nich straci domy, rozwiedzie się z małżonkami lub doświadczy przemocy? Ilu z nich kariery i rozwój legną w gruzach? Ile małych firm, w tym niezbędnych nam lekarzy, dentystów i weterynarzy, zniknie z naszej okolicy? Ilu młodych ludzi będzie miało utrudniony start w dorosłe życie?

Co gorsza, czy na pewno sklepy spożywcze i stacje benzynowe pozostaną otwarte i dobrze zaopatrzone? Czy wzrośnie przestępczość? Czy cienka tkanka społeczna amerykańskiego społeczeństwa nie ulegnie rozerwaniu na strzępy?

To nie są pytania retoryczne. Z podobnymi problemami mieliśmy już do czynienia w pewnym stopniu po Wielkiej Recesji 2008 roku. Problemy te powrócą – i to bardzo szybko – jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań. Od początku kolejnego miesiąca miliony Amerykanów nie będą w stanie zapłacić czynszu ani spłacić raty kredytu hipotecznego. Miliony małych firm będą miały kłopoty z płynnością, podobnie jak wielu dużych pracodawców, takich jak Macy’s, Kohl’s, linie lotnicze i hotele. Miliony pracowników sektora usług już straciło pracę, ale o wiele więcej miejsc pracy zniknie wkrótce. Skutki będą się pogłębiać kaskadowo.

Nie ma konfliktu między względami humanitarnymi i ekonomicznymi; w rzeczywistości są to dwie strony tej samej monety. Biedna Ameryka będzie znacznie mniej zdrowa, bardziej podatna na przyszłe choroby i schorzenia. Firmy technologiczne, nowoczesna medycyna i inni uczestnicy rynku mogą skutecznie pomóc w walce z wirusem; już teraz widzimy przedsiębiorców produkujących tańsze respiratory i lekarzy stosujących z bardzo obiecującymi wynikami tanie leki generyczne.

To lokalne, oddolne podejście jest jedynym skutecznym i racjonalnym sposobem walki z wirusem. Rząd federalny, jak widzimy to obecnie i jak miało to miejsce w przeszłości, jest komicznie wręcz niezdolny do skutecznego działania w czasach kryzysu.

Co więcej, fundament wolności jest naprawdę ważniejszy od poczucia bezpieczeństwa – czy też, w tym przypadku, iluzji bezpieczeństwa. Codziennie wszyscy demonstrujemy to w naszym życiu osobistym, od wyboru preferowanego środka transportu, po spożywanie niezdrowego jedzenia i picia tylko dlatego, że to lubimy. Bezpieczeństwo nigdy nie było wyłącznym, ani nawet głównym celem kraju powstałego w wyniku buntu.

Rząd nie może decydować, jakie aspekty naszego życia są istotne lub nieistotne. Amerykanie nie mogą po prostu siedzieć w domu i czekać na wypisanie przez rząd kolejnego czeku bez pokrycia ze środków, których rząd nie posiada, bo jedynie co może zrobić to tylko dodrukować pusty pieniądz.

Czas zakończyć to zamknięcie.

Autorzy: redakcja Mises Institute

Opracowanie na podstawie End the Shutdown

Dlaczego Tajwan nie zamknął swojej gospodarki

Dzięki odpowiedzialnej i przejrzystej polityce rząd Tajwanu uniknął wielu problemów.

Image Credit: Flickr-Official Photo by Makoto Lin, CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/)

Jak wykazała austriacka szkoła ekonomiczna w zakresie teorii socjalizmu, żaden centralny organ planistyczny nie jest w stanie zorganizować społeczeństwa w oparciu o przymusowe nakazy. Główną tego przyczyną jest fakt, że centralny planista którym jest rząd, nie jest w stanie zdobyć wszystkich niezbędnych informacji do sprawnego zorganizowania społeczeństwa. Dzieję się tak ponieważ informacje w społeczeństwie są subiektywne, mają charakter twórczy (kreatywność przedsiębiorców), rozproszony i nieformalny. Zasada ta sprawdza się w pełni w przypadku próby przeciwdziałaniu pandemii. Odpowiedzialność indywidualna wraz z przejrzystością informacji mają kluczowe znaczenie dla jej powstrzymania. Tajwan jest bardzo dobrym przykładem na to, że dobrowolna współpraca skutecznie przeciwdziała pandemii koronawirusa.

Blisko Chin, mało zarażeń

Rozprzestrzenianie się choroby na Tajwanie zostało całkowicie opanowane, mimo że jest to jeden z krajów o największym ryzyku wystąpienia pandemii. Tajwan znajduje się bardzo blisko stałego lądu Chin. Do stycznia odbywały się loty między stolicą Tajwanu, a epicentrum zarażeń w Wuhan. Jednak na dzień 21 marca tylko 153 osoby zostały zarażone. Podczas gdy w tym samym czasie w Europie, z dala od Chin, zostało zarażonych koronawirusem ponad dziesięć tysięcy osób. Na Tajwanie i w innych częściach Azji, w tym w Singapurze i Hongkongu, nie zastosowano jak dotąd żadnej masowej obowiązkowej kwarantanny ani nie wyłączono gospodarek.

Jak udało się to Tajwanowi osiągnąć?

Transparentność

Podstawową przyczyną sukcesu Tajwanu jest przejrzystość informacyjna, która powstrzymała gwałtowny wzrost zachorowań. Izolację na Tajwanie przeprowadzono przy dużej transparentności informacji i działań rządu. Już 31 grudnia ubiegłego roku tajwańskie Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej zaczęło poważnie podchodzić do potencjalnego zagrożenia, jakim jest wirus z Wuhan, informując każdego dnia obywateli o rozwoju zarażeń. Informacje przekazywane przez tajwańskie władze uwzględniają m.in, czy dana osoba zaraziła się w kraju czy też zetknęła się z chorobą zagranicą. Pomogło to w zastosowaniu skutecznych środków ochrony w odpowiednim czasie. Podczas ciągłych konferencji prasowych rząd Tajwanu przedstawia różne opcje i zalecenia, które ludzie stosują dobrowolnie i które nie są narzucane pod przymusem. Rzetelnie dostarczane informacje pozwalają obywatelom na podejmowanie własnych, świadomych i wyważonych decyzji w warunkach ogólnej niepewności. Natomiast rządy państw Unii Europejskiej reagowały powoli i jeszcze w lutym nie dostarczały wystarczających informacji na temat potencjalnej pandemii, co uniemożliwiło zapobieżeniu problemom.

Dobrowolność w podejmowaniu decyzji i współpraca w sektorze prywatnym

Rodzaj kwarantanny wprowadzony przez rząd Tajwanu to przede wszystkim kwarantanna dobrowolna. Rząd tajwański uznał, że dla przeciwstawienia się pandemii kluczowe znaczenie ma poleganie na dobrowolnych działaniach ludzi. Jak zauważyliśmy wyżej, większość przypadków zarażenia na Tajwanie pochodzi z zewnątrz i prawie zawsze jest wykrywana na granicy. Dobrowolna samoobrona Tajwańczyków skutecznie hamuje rozprzestrzenianie się koronawirusa w ich kraju, a wymuszona kwarantanna dotyczy tylko najpoważniejszych przypadków, na przykład zainfekowanych Tajwańczyków ewakuowanych z Chin kontynentalnych.

Jednym z problemów związanych z koronawirusem jest utrzymanie równowagi między działalnością gospodarczą a powstrzymaniem infekcji. W tym względzie, w odróżnieniu od tego, co robią kraje Europy Południowej, takie jak Włochy i Hiszpania, polityka rządu tajwańskiego nie polega na podejmowaniu środków zapobiegawczych w celu powstrzymania wybuchu epidemii poprzez utrudnianie działalności gospodarczej. Weźmy za przykład szkoły. Początek zajęć został początkowo opóźniony o dwa tygodnie. Obecnie polityka szkół polega na mierzeniu temperatury uczniom, nauczycielom i pracownikom uczelni. W przypadku wykrycia gorączki, lekcje w danej szkole są zawieszane, ale nie dochodzi do masowych zawieszeń zajęć. Jednocześnie zachęca się do nauczania przez Internet, lecz nie jest to wymuszane przez rząd. Na wielu tajwańskich uniwersytetach promuje się nauczanie przez Internet, aby umożliwić udział w zajęciach tym, którzy nie są w stanie osobiście na nie uczęszczać. Nauczanie przez Internet jako sposób na uniknięcie zarażenia zostało już przyjęte w innych krajach, jednak specyfika Tajwanu polega na tym, że nie zostało ono narzucone przez rząd. Nie wymaga się nauki przez Internet lub telepracy od każdego. Pojawiła się jedynie silna motywacja, aby robić tak w miarę możliwości. Rządowa przejrzystość informacyjna dała tajwańskim przedsiębiorstwom czas, którego potrzebowali, aby dobrowolnie przygotowywać się i stopniowo wprowadzać telepracę. Inne kraje zamiast tego nagle zamknęły wiele przedsiębiorstw na podstawie obowiązkowych nakazów rządowych. Zrobiła tak Hiszpania 13 marca nie dając przedsiębiorstwom i ich pracownikom czasu na przygotowanie się do okresu kwarantanny.

Rząd Tajwanu kontroluje rozprzestrzenianie się wirusa za pomocą elastycznej polityki, która pozostawia miejsce na własną inicjatywę obywateli i podejmowanie własnych decyzji. Każdy może podjąć środki najbardziej odpowiednie w jego sytuacji, mając na uwadze własne powody do zachowania ostrożności. Fakt, że obywatele Tajwanu byli ostrzegani od początku wystąpienia zagrożenia, stworzył powszechną świadomość konieczności podjęcia niezbędnych przygotowań i dał obywatelom wystarczająco dużo czasu na uświadomienie sobie, że muszą dokonać pewnych zmian w swoim życiu.

Przyjęta elastyczność w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się choroby COVID-19 i polityka pełnej przejrzystości doprowadziła do wysokiego stopnia indywidualnej odpowiedzialności. Dowodem na to jest nie tylko powszechne noszenie masek przez ludność Tajwanu, co można zaobserwować w każdym środku komunikacji, ale także przyjmowanie nowych sposobów kontynuowania codziennej aktywności, w sposób pozwalający uniknąć choroby. Również sektor prywatny podjął szybkie działania w celu ochrony swoich klientów. W większości budynków mieszkalnych pojawiły się dozowniki alkoholu etylowego, dzięki czemu każdy, kto do nich wchodzi, może zdezynfekować swoje ręce. W samochodach Uber od kilku tygodni dostępny jest płyn do dezynfekcji.

Podsumowując. Przy zachowaniu pełnej przejrzystości i należytej staranności rząd Tajwanu uniknął wielu problemów, które pojawiły się w Europie. Kluczem było to, że zarówno rząd tajwański jak i obywatele Tajwanu zrozumieli na czas, że dla stłumienia pandemii koronawirusa niezbędne są odpowiedzialne działania jednostek, a nie obowiązkowe, przymusowe zatrzymanie gospodarki. To właśnie Polska i reszta świata musi zrozumieć.

Opracowanie na podstawie Why Taiwan Hasn’t Shut Down Its Economy


Własność prywatna i Boże Narodzenie

Wpis dedykuję wszystkim zwolennikom 500+. Tekst pochodzi z grudniowego numeru „The Freeman” z 1986 roku.

Często otrzymujemy więcej niż wynika to z zapłaconej przez nas kwoty, ponieważ ludzie często dają nam więcej niż wynika to z samej ceny. Karol Dickens w „Opowieści Wigilijnej” tak właśnie przedstawił kwintesencję Bożego Narodzenia.

Znany francuski pisarz Bertrand de Jouvenel zauważył, że w życiu korzystamy z „ciepłej gościnności, pouczającej rozmowy, przyjacielskich rad, dobrowolnych przysług. Kultura i cywilizacja, a właściwie samo istnienie społeczeństwa, zależą od takich dobrowolnych, nie nagradzanych działań”. Warto zauważyć, że te działania bardzo często zależą od posiadanego przez nas czasu, pieniędzy i majątku. To właśnie swoboda korzystania z własności prywatnej pozwala ludziom dzielić się tym co mają.

Dickens skontrastował świątecznego ducha dzielenia się, hojności, przyjaźni i radości ze skąpstwem i chciwością Ebenezera Scrooge’a. Według Dickensa Scrooge reprezentował cechy typowego kapitalisty. Jednak Scrooge nie jest „typowym” kapitalistą tak jak Dickens nie był „typowym” pisarzem. Co więcej, gdy Sknerus nawrócił się dzięki Bożemu Narodzeniu, to właśnie jego prywatna własność pozwoliła mu stać się hojnym dla innych.

To ironia losu, że państwo opiekuńcze mające być systemem, w którym pieniądze nie mają znaczenia stało się systemem, w którym liczy się tylko pieniądz. Wiele usług, które dawniej świadczone były przez rodzinę, przyjaciół i wolontariuszy, bez oczekiwania nagrody pieniężnej, teraz zależą od podatków i biurokratycznych decyzji. W państwie opiekuńczym akt „dawania” został sprowadzony do pracy urzędnika państwowego pomiędzy 9:00 a 17:00.

Świąteczny duch dawania i dzielenia się trwa do dziś, ponieważ kapitalizm i własność prywatna przetrwały. Dickens nie zdawał sobie sprawy z tego, że to właśnie posiadanie własności prywatnej i swoboda korzystania z niej pozwala nam wręczać sobie świąteczne prezenty.

Liczba masowych strzelanin jest na podobnym poziomie od lat – a dowody przeczą powszechnym stereotypom na temat profilu zabójców

Komentarze, które pojawiły się na krótko po tragediach w El Paso w Teksasie i Dayton w stanie Ohio, powielają mity i stereotypy, którymi Amerykanie i świat są karmieni w następstwie każdej masowej strzelaniny.

Zdjęcie: Flickr-Maryland GovPics | Licencja CC BY 2.0

W ramach swojej pracy badawczej z zakresu psychologii zajmuję się przestępstwami oraz związanymi z nimi reakcjami społeczeństwa. W następstwie emocjonalnych wydarzeń pojawia się często wiele nieprawdziwych informacji, a rzeczowe, oparte na danych wypowiedzi gubią się wśród politycznych narracji.

W oparciu o badania, przedstawiam 4 błędne, lecz bardzo powszechne wyobrażenia dotyczące masowych zabójstw.

1. Czy brutalne gry wideo skutkują masowymi zabójstwami?

W poniedziałek rano po ostatnich strzelaninach prezydent Donald Trump wraz z innymi politykami republikańskimi połączyli w swoich wypowiedziach brutalne gry wideo z masowymi strzelaninami.

Przyznaję, że jestem tym zaskoczony, ponieważ w zeszłym roku administracja Trumpa zwołała Szkolną Komisję Bezpieczeństwa, która między innymi badała tę kwestię. Sam w niej zeznawałem, a komisja ostatecznie nie zdołała potwierdzić, że istnieją wystarczające dowody, aby powiązać gry z występowaniem przemocy.

Długoterminowe badania na 8-letnich i starszych dzieciach i młodzieży konsekwentnie pokazują, że gry z użyciem przemocy nie są czynnikiem ryzyka. Potwierdził to amerykański Sąd Najwyższy orzeczeniem w 2011 roku – badania naukowe nie łączą występowania przemocy wśród dzieci z brutalnymi grami.

W 2017 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association), a dokładnie Wydział Psychologii i Technik Medialnych oświadczył, że należy przestać łączyć brutalne gry z masowymi strzelaninami. Nadszedł czas, aby położyć kres temu mitowi.

2. Czy masowi zabójcy to zawsze biali nacjonaliści?

Pierwsze doniesienia sugerowały, że strzelec w El Paso był białym rasistą zaniepokojonym imigracją latynoską. Również innym zabójcom, takim jak sprawca mordu w Christchurch w Nowej Zelandii przypięto etykietę zwolennika supremacji białej rasy.

Jeśli jednak spojrzeć na dane, to okaże się, że przynależność etniczna masowych zabójców w USA odzwierciedla w przybliżeniu przekrój amerykańskiego społeczeństwa.

Przynależność rasowa masowych strzelców w porównaniu z ludnością ogółem

Gdy porównamy pochodzenie rasowe masowych zabójców z lat 1982-2019 z populacją amerykańską to okazuje się, że obie grupy mają podobne proporcje.

Żródło danych: Mother Jones
Żródło danych: U.S. Census Bureau

Nienawistne ideologie zazwyczaj przyciągają nienawistnych ludzi. Niektóre strzelaniny, jak na przykład atak na policjantów w Dallas w 2016 roku, były prawdopodobnie motywowane nienawiścią wobec białych. Inni, tacy jak na przykład małżeństwo, które wspólnie zaatakowało w San Bernardino w 2015 roku, popierają inne nienawistne idee, takie jak radykalny islam.

Większość sprawców masowych morderstw nie deklaruje żadnego poparcia dla jakiejkolwiek ideologii.

Mamy też przykłady masowych zabójstw w innych krajach – takich jak kilka śmiertelnych ataków przy użyciu noża w Japonii – na które nie mógł mieć wpływu podział rasowy podobny do obserwowanego w społeczeństwie amerykańskim [broń palna w Japonii jest całkowicie zabroniona – przyp.tłum].

Jeśli chodzi o płeć, to prawdą jest, że większość sprawców masowych morderstw to mężczyźni. Kobiety również mordują, ale zwykle celem są ich własne rodziny.

3. Czy można winić choroby psychiczne?

To, czy choroby psychiczne mają związek z masowymi strzelaninami oraz czy mają wpływ na przestępczość w ogóle, jest sprawą wątpliwą. Na pewno adwersarze po obu stronach mylą się przedstawiając tę kwestię jako zupełnie jasną.

Już w 2002 roku amerykański Secret Service w swoim raporcie, opartym na analizie przypadków wielu strzelanin i wywiadach z zatrzymanymi napastnikami, zauważył występowanie u sprawców chorób psychicznych – zazwyczaj psychozy lub depresji samobójczej.

Choroby psychiczne, takie jak psychoza oraz depresja połączona z cechami antyspołecznymi, są w szerokim ujęciu czynnikami ryzyka dla wystąpienia brutalnych zachowań.

Niektórzy badacze sugerują, że choroba psychiczna nie jest w żaden sposób związana z przestępczością, ale twierdzenie to opiera się na mglistych statystykach. Na przykład, spotkałem się z sugestią, że osoby z chorobami psychicznymi stanowią tylko 5% przestępstw z użyciem przemocy. Jednak twierdzenie to opiera się na badaniach, takich jak to przeprowadzone w Szwecji, które ograniczyło definicję choroby psychicznej tylko do psychozy, której doświadcza poniżej 1% ludności. Jeśli wykazać, że 1% ludzi popełnia 5% przestępstw, to oczywiście rodzi się wniosek, że psychozy zwiększają ryzyko popełnienia przestępstwa.

Należy również podkreślić, że zdecydowana większość osób cierpiących na choroby psychiczne nie popełnia żadnych ciężkich przestępstw. Na przykład jedno z badań wykazało, że około 15% osób cierpiących na schizofrenię popełniło kiedykolwiek brutalne przestępstwo. Podczas gdy popełniło je jedynie 4% osób z grupy bez schizofrenii. Chociaż wyraźnie wskazuje to na wzrost ryzyka, to pozwala również zauważyć, że większość osób cierpiących na schizofrenię w ogóle nie popełnia przestępstw z użyciem przemocy. Ważne jest, aby nie stygmatyzować osób chorych psychicznie, co może zmniejszać ich motywację do poszukiwania leczenia.

Można założyć, że lepszy dostęp do usług w zakresie zdrowia psychicznego przyniósłby korzyści całemu społeczeństwu. Kluczowe jest tu poddanie się terapii osoby, która potencjalnie może popełnić przestępstwo. Jednak skupianie się wyłącznie na zdrowiu psychicznym nie ma prawdopodobnie większego znaczenia w kwestii występowania zjawiska przemocy w ogóle.

4. Czy masowe strzelaniny są coraz częstsze?

Informacje o masowych zabójstwach pojawiające się w środkach masowego przykuwają naszą uwagę. Nie bez znaczenia jest jak często i jak długo media zajmują się tego typu wydarzeniami. Definicja co jest masową strzelaniną, a co nią nie jest, jest przez media traktowana dowolnie. Natomiast sam termin jest używany zamiennie z innymi, takimi jak aktywny strzelec (active shooter).

Używając standardowych definicji i opierając się na danych można zauważyć, że częstość występowania masowych strzelanin pozostaje na stałym poziomie przez ostanie kilkadziesiąt lat.

Masowe strzelaniny w USA w podziale na lata

Pomimo powszechnej opinii, że masowe zabójstwa zdarzają się coraz częściej, dane pokazują, że ich liczba jest stała w ciągu ostatnich kilkunastu lat. W Stanach Zjednoczonych od 2006 r. w 311 masowych strzelaninach zginęło 1714 osób.

Stan na 5 sierpnia 2019. Źródło danych: The USA TODAY/AP/Northeastern University

Stany Zjednoczone doświadczyły wielu masowych zabójstw. Sama powtarzalność tego typu mordów może być przygnębiająca, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że liczba innych brutalnych przestępstw w USA mocno spadła w ciągu ostatnich 25 lat. Warto zadać pytanie, dlaczego masowe zabójstwa są ciągle na podobnym poziomie, podczas, gdy liczba innych zabójstw spada.

Pod względem liczby strzelanin Stany Zjednoczone zajmują miejsce tuż obok Europy Zachodniej, a ich liczba jest dziś niższa niż w poprzednich dekadach sięgając wstecz do lat siedemdziesiątych.

Masowe zabójstwa są straszliwymi tragediami i społeczeństwo musi zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zrozumieć przyczyny i skutecznie im zapobiegać. Jednak należy oddzielić dane od mitów oraz społecznych, politycznych i moralnych narracji, które często narastają wokół tematu przestępczości.

Tylko dzięki chłodnej analizie twardych danych społeczeństwo może zrozumieć w jaki sposób najlepiej zapobiegać tego typu przestępstwom.


Opracowanie na podstawie „Mass shootings aren’t growing more common – and evidence contradicts common stereotypes about the killers