To nie jest wojna prawicy z lewicą. To jest walka między etatyzmem a indywidualizmem

Jak wielkie żniwo musi jeszcze zebrać śmierć, żeby ludzie zdali sobie sobie sprawę z zatrważającego zła jakim jest komunizm i bliźniacza ideologia nazistowska?

https://pxhere.com/en/photo/12419

Pisałem o tym, że ideologie totalitarne, takie jak komunizm i nazizm, mają wiele wspólnego. Obie podporządkowują jednostkę państwu i obie dają państwu władzę nad gospodarką.

I obie wymordowały miliony ludzi.

Matt Kibbe zrobił świetne nagranie na ten temat.

Nie muszę chyba mówić, że zgadzam się z Mattem.

To nie jest walka lewicy z prawicą. To walka etatyzmuindywidualizmem.

Na początek kilka tekstów na ten temat.

Zaczniemy od artykułu Bradleya Birzera, opublikowanego przez Intellectual Takeout. Autor obawia się, że totalitaryzm lewej strony powraca.

W 1936 roku miałeś trzy drogi do wyboru: narodowy socjalizm, międzynarodowy socjalizm i zachowanie godności. W 2018 roku znajdujemy się w podobnych okolicznościach…. Dlaczego tak dzieje się również dzisiaj…? Po pierwsze wykładowcom i nauczycielom nie udało się przekonać opinii publicznej co do tego, jak nikczemne były i są wszystkie formy komunizmu. …Prawie wszyscy historycy ignorują najistotniejszy fakt XX wieku: że to rządy wymordowały ponad 200 milionów niewinnych ludzi i stoją za największą masakrą w historii świata.

Terror panował w miejscach straceń, w obozach koncentracyjnych i w gułagach. …Po drugie, dorosło całe pokolenie, które nigdy nie doświadczyło sowieckich gułagów czy chociaż widziało mur berliński. ….większość młodych wyznawców komunizmu powtarza najstarszą mantrę propagandową lewicy — że prawdziwy komunizm nigdy nie istniał.

Wyjaśnia, że faszyzm i socjalizm to dwie strony tej samej monety.

Narodowi Socjaliści wprowadzili w życie socjalizm. …znacjonalizowali przemysł niemiecki zastraszając, a nie działając zgodnie z prawem. W swoich pamiętnikach Joseph Goebbels napisał pod koniec 1925 roku: „Lepiej byłoby dla nas gdybyśmy skończyli pod rządami bolszewizmu, niż musieli znosić niewolnictwo pod rządami kapitalizmu. A kilka miesięcy później dodał: „Myślę, że to straszne, że my i komuniści bijemy się wzajemnie po głowach”.

Niezależnie od stanu rywalizacji między tymi dwoma obozami, Goebbels twierdził, że obie siły powinny być sojusznikami i wspólnie podbijać świat. ….Włoscy faszyści byli bardziej niż naziści związani z marksistami. Mussolini rozpoczął swoją karierę jako marksistowski publicysta i pisarz (podobnie jak Angela Merkel, która w młodości należała do komunistycznej organizacji Wolna Młodzież Niemiecka — przyp. tłum.). Kilku włoskich faszystów należało nawet do Kominternu.

Richard Mason wymienia podobne punkty w artykule, który napisał dla Fundacji Edukacji Ekonomicznej (Foundation for Economic Education).

…jak reagujemy na młot i sierp? Nie muszę chyba wyjaśniać, że reżimy komunistyczne doprowadziły do śmierci milionów ofiar; podobnie jak nie trzeba wyjaśniać czym był holokaust, gułagi Związku Radzieckiego i masakry ludności w Kambodży. Jednak dziennikarze w Wielkiej Brytanii otwarcie i z dumą opowiadają się za komunizmem. Wzniesiono pomniki Karola Marksa. …w żaden sposób faszysta nie może twierdzić, że „to nie był prawdziwy nazizm”. To samo jednak nie dotyczy komunizmu. ….Ponieważ Karol Marks nigdy sam nie wdrożył komunizmu, przywódcy państw komunistycznych zawsze grają tą kartą.

Nieważne do jakiej tragedii czy kryzysu doprowadzi reżim komunistyczny, zawsze można winić za to niewłaściwe wdrożenie wytycznych Marksa…. Ideologia komunistyczna w najczystszej formie jest oddzielana od jej praktycznej realizacji. Co musi się stać, żeby jej okropieństwa zdyskredytowały wszelkie próby jej popierania? ….Historia komunizmu jest tak samo krwawa jak historia nazizmu; a w rzeczywistości dużo bardziej. Nadszedł czas, abyśmy właściwie ją oceniali.

Amen. Wypowiadałem się już w tej kwestii. Zdecydowanie polecam to, co napisał w tej sprawie Jeff Jacoby.

Również Sheldon Richman napisał na ten temat.

…faszyzm to socjalizm z kapitalistyczną otoczką. Słowo to wywodzi się z 'fasces', rzymskiego symbolu kolektywizmu i władzy: wiązka rózg z wystającym z niej toporem… Tam, gdzie socjalizm stosował totalitarną kontrolę procesów gospodarczych w społeczeństwie poprzez upaństwowienie środków produkcji, faszyzm stosował kontrolę pośrednio, poprzez dominację nad prywatnymi właścicielami tych środków. …Tam, gdzie socjalizm całkowicie zniósł wszelkie stosunki rynkowe, faszyzm zostawił relacje rynkowe przy jednoczesnym planowaniu wszelkich działań gospodarczych. Tam, gdzie socjalizm zniósł pieniądz i ceny, faszyzm kontrolował politycznie system monetarny i ustalał wszystkie ceny i płace.

Richman wyjaśnia przepaść między kapitalizmem a faszystowską ekonomią.

…przedsiębiorczość została wymazana. To państwowe ministerstwa, a nie konsumenci, decydowały o tym co miało zostać wyprodukowane i na jakich warunkach. …Faszyzm należy odróżnić od interwencjonizmu, czyli gospodarki mieszanej. Interwencjonizm stara się kierować procesem rynkowym, a nie go eliminować, jak to uczynił faszyzm. …Faszystowskie państwo poprzez utworzone oficjalne kartele kontrolowało wszystkie aspekty produkcji, handlu, finansów i rolnictwa.

Produkty powstawały najpierw na biurkach planistów. Planowano centralnie poziomy produkcji, ceny, płace, określano warunki pracy i wielkość firm. Koncesjonowanie było wszechobecne; żadna działalność gospodarcza nie mogła być podjęta bez zgody rządu. …. „nadwyżka” dochodów musiała być przekazywana w formie podatków lub „pożyczek”. ….Ponieważ polityka rządu zmierzała do autarkii, czyli narodowej samowystarczalności, konieczny był protekcjonizm: import był zabroniony lub ściśle kontrolowany…faszystowskie rządy podejmowały również projekty masowych robót publicznych finansowanych z wysokich podatków, pożyczek i kreacji pieniądza fiducjarnego.

To wcale nie są nowe spostrzeżenia. Oto co Ludwig von Mises napisał na ten temat już w latach czterdziestych ubiegłego wieku.

Marksiści uciekali się do polilogizmu, ponieważ nie mogli obalić logicznymi metodami teorii opracowanych przez ekonomię „burżuazyjną”, ani wniosków wyciągniętych z tych teorii pokazujących niepraktyczność socjalizmu. Ponieważ nie byli w stanie racjonalnie wykazać zasadności swoich własnych idei lub braku zasadności idei swoich przeciwników, potępili przyjęte metody logiczne. ….Niemieccy nacjonaliści musieli zmierzyć się dokładnie z tym samym problemem co marksiści.

Nie potrafili też ani wykazać poprawności własnych stwierdzeń, ani obalić teorii ekonomii i prakseologii. W ten sposób schronili się pod dachem polilogizmu, przygotowanego dla nich przez marksistów. Oczywiście wymyślili własną markę polilogizmu. …Ani marksistowski, ani nazistowski polilogizm nigdy nie posunął się jednak dalej niż poza stwierdzenie, że logiczna struktura umysłu człowieka różni się w zależności od klasy czy rasy. …Polilogizm nie jest filozofią ani teorią epistemologiczną. Jest to postawa fanatyków o wąskim umyśle.

Fanatycy Ci są motywowani nienawiścią. Naziści nienawidzą ludzi różnych ras i religii, podczas gdy marksiści nienawidzą ludzi o różnych dochodach i pochodzeniu społecznym.

Biorąc pod uwagę powyższe artykuły poniższy mem z Matriksa pasuje tu jak ulał.

„A gdybym ci powiedział, że faszyzm, nazizm, socjalizm i komunizm to różne warianty tego samego kolektywizmu”

Wiemy nawet co się dzieje, gdy ktoś dowiaduje się o wspólnych cechach ideologii etatystycznych. Daily Caller zamieścił informację o studentce, która bardzo się zdenerwowała po tym jak powiedziano jej, że Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza była… tak, socjalistyczna.

Shelby Shoup, działaczka „sprawiedliwości społecznej” i studentka historii na Uniwersytecie Stanowym na Florydzie, została aresztowana za rzucenie napojem mlecznym w koleżankę ze studiów. Wypowiedziała przy tym słowa : „Naziści nie byli socjalistami”. Została skazana za fizyczną napaść.

A jak już mamy uśmiech na twarzy, to myślę, że warto podzielić się z wami tą satyrą od mądrych gości z Babylon Bee.

Na konferencji prasowej w czwartek lider amerykańskiej partii nazistowskiej Emmett Scoggins powiedział dziennikarzom, że jego grupa nie próbuje zaszczepić nazizmu, ale znacznie lepszy system zwany „demokratycznym nazizmem”. ….Scoggins został zapytany o powód użycia słowa „demokratyczny” i o to, jak demokratyczny nazizm różni się od zwykłego nazizmu. Główna różnica polega na tym, że dodajemy słowo „demokratyczny”, ponieważ ludzie lubią to słowo o wiele bardziej niż słowo „nazizm”, powiedział Scoggins. …Konferencja zakończyła się długim przemówieniem Scogginsa na temat….jak to „prawdziwy” nazizm nigdy nie był jeszcze w praktyce wypróbowany.

Podsumuję teraz moją amatorską próbę sklasyfikowania różnych ideologii.

W powyższym filmie Matt użył koła.

Zastanawiam się, czy trójkąt ma może większy sens, z wolnością na górze i totalitaryzmem na dole.

Oto kilka uwag na temat tego trójkąta.

  • W 2017 r. rozróżniłem socjalizm liberalny i marksistowski. To samo dotyczy wszystkich innych. Moglibyśmy dodać linię tuż nad autorytaryzmem, kolektywizmem i socjalizmem i stwierdzić, że ideologie powyżej tej linii są demokratyczne, a ideologie poniżej tej linii są dyktatorskie.
  • Biorąc pod uwagę różnicę między techniczną definicją socjalizmu (własność rządu, planowanie centralne, kontrola cen) a codzienną definicją (duża redystrybucja), zastanawiam się, czy nie powinienem raczej używać określenia „państwo opiekuńcze” niż „demokratyczny socjalizm”? Rezultat końcowy i tak nie jest ciekawy, niezależnie od tego jak to opiszemy.
  • Jeśli skupimy się tylko na polityce gospodarczej, to moim zdaniem zaproponowane przeze mnie „spektrum etatyzmu” wystarczy.
  • Jeśli skupimy się tylko na lewicy, to mój zainspirowany przez Berniego Sandersa system klasyfikacji też wygląda dobrze.

P.S. Lubię myśleć, że na świecie nie ma cywilizowanych ludzi gotowych tolerować ideologię nazistowską. Ale martwi mnie, że tego samego nie można powiedzieć o komunizmie. Szef Komisji Europejskiej wziął udział w obchodach urodzin Karola Marksa. Firmy takie jak Mercedes-Benz gloryfikują w swoich reklamach rasistowskich morderców (podobnie jak śmierć Che). Nawet symfonie używają symboli komunistycznych to reklamowania swoich występów.

Jak wielkie żniwo musi jeszcze zebrać śmierć, żeby ludzie zdali sobie sobie sprawę z zatrważającego zła jakim jest komunizm i bliźniacza ideologia nazistowska?


Opracowanie na podstawie The Battle Isn’t Right vs. Left. It’s Statism vs. Individualism

Kiedy dysydenci stają się wrogami państwa: od Jezusa Chrystusa do Juliana Assange’a

Pionierami ludzkiej, akademickiej, naukowej i religijnej wolności zawsze byli nonkonformiści.

Źródło: zdjęcie Assange’a z New Media Days / Peter Erichsen [CC BY 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], pozostałe z domeny publicznej

„W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym.” — George Orwell

Kiedy ujawnienie przestępstwa jest traktowane jako popełnienie przestępstwa, to znaczy, że jesteś rządzony przez przestępców.

Wróg państwa

W czasach, gdy rząd w tajemnicy tworzy przepisy sprzeczne z konstytucją i wprowadza je w życie bez publicznej debaty dzięki tajnym sądom działającym za zamkniętymi drzwiami, to w takich czasach głosząc prawdę stajesz się „wrogiem państwa”.

A lista tak zwanych „wrogów państwa” rośnie.

Założyciel Wikileaks Julian Assange jest jedną z ofiar ataku państwa policyjnego na dysydentów i demaskatorów.

11 kwietnia 2019 roku policja aresztowała Assange’a za odwagę zdobycia i ujawnienia dokumentów wojskowych, które przedstawiają rząd USA i jego niekończące się wojny za granicą jako lekkomyślne, nieodpowiedzialne, niemoralne i odpowiedzialne za tysiące ofiar wśród ludności cywilnej.

Wśród wyciekłych materiałów znalazło się wideo z nalotu z dwóch amerykańskich helikopterów AH-64 Apache zaangażowanych w serię ataków powietrze-ziemia, podczas których amerykańska załoga śmiała się z ofiar. Ofiarami byli między innymi dwaj korespondenci Reutersa, którzy zostali zastrzeleni po tym, jak ich kamery pomylono z bronią. Zginał również kierowca, który zatrzymał się, aby pomóc jednemu z dziennikarzy. Dwoje dzieci kierowcy, które przebywały w furgonetce w czasie gdy została ostrzelana przez siły amerykańskie, doznało poważnych obrażeń.

Nic nie tłumaczy przestępstw popełnianych przez rządy.

Kiedy rząd staje się taki sam jak wróg z którym walczy

Kiedy działania rządu stają się niemal identyczne z tymi, które są zwalczane — takimi jak terroryzm, tortury, handel narkotykami, handel ludźmi, morderstwa, przemoc, kradzież, pornografia, eksperymenty naukowe lub inne diaboliczne sposoby zadawania bólu, cierpienia i zniewolenia człowieka — to taki rząd automatycznie traci prawo do legitymizacji swoich działań.

Są to trudne słowa, ale żyjemy w czasach, które wymagają mówienia wprost.

Zachować milczenie w obliczu zła jest łatwo.

Trudniejsze jest to — czego nam brak i czego tak bardzo potrzebujemy — co robią ci, którzy mają odwagę moralną, którzy ryzykują swoją wolnością i życiem, aby wypowiedzieć się przeciwko złu.

Wiemy z historii, że jednostki i całe grupy stawiały czoła niesprawiedliwościom swoich czasów. Nazistowskie Niemcy miały Dietricha Bonhoeffera. Gułagi Związku Radzieckiego zostały opisane przez Aleksandra Sołżenicyna. Ameryka miała swój system segregacji rasowej z rażącą dyskryminacją przeciwko której wystąpił Martin Luter King Jr.

Jezus zapłacił najwyższą cenę

Był też Jezus Chrystus, wędrowny kaznodzieja i działacz rewolucyjny, który nie tylko zginął kwestionując ówczesne państwo policyjne, czyli Imperium Rzymskie, ale także dostarczył ludziom planu dla obywatelskiego nieposłuszeństwa, za którym mogli podążyć inni, nie tylko osoby religijne.

Pamiętajmy, że Jezus Chrystus — postać religijna czczona przez chrześcijan za jego śmierć na krzyżu i późniejsze zmartwychwstanie — zapłacił najwyższą cenę za wypowiadanie się przeciwko ówczesnemu państwu policyjnemu.

Jezus był radykalnym nonkonformistą, który podważał autorytety na każdym kroku. Daleko mu było do dzisiejszego zmyślonego, uproszczonego, zdziecinniałego wizerunku łagodnego pasterza trzymającego owieczkę, który rozpowszechnia dziś wiele kościołów. W rzeczywistości całe swoje dorosłe życie mówił władzy prawdę w oczy, kwestionował status quo swoich czasów i sprzeciwiał się nadużyciom Imperium Rzymskiego.

Podobnie jak dzisiejsze Imperium Amerykańskie, współczesne Jezusowi Imperium Rzymskie miało wszystkie cechy państwa policyjnego: tajemnica, nadzór, wszechobecna policja, wszyscy obywatele traktowani jako potencjalni podejrzani, nieustanne prowadzone działania wojenne, wszechobecne imperium wojskowe i związany z tym stan ciągłego zagrożenia, oraz represje wobec tych, którzy mają odwagę zakwestionować niekontrolowaną władzę państwa.

Pomimo, że są one uderzające, to niewiele mówi się o surowych realiach państwa policyjnego, w których żył Jezus oraz o podobieństwach tamtych czasów do życia we współczesnym świecie.

Tajemnice, elektroniczny nadzór i rządy elity

W miarę jak rosła przepaść między bogatymi i biednymi w Imperium Rzymskim, okazywało się, że klasa rządząca i klasa bogaczy to Ci sami ludzie. Niższe warstwy społeczne pozbawione wolności politycznych stawały się obojętne na politykę, a ich uwaga skupiała się na „chlebie i igrzyskach”.

Podobnie jak dzisiejsza Ameryka z jej brakiem transparentności w działaniach rządu, powszechnym nadzorem elektronicznym i rządami bogatych, wewnętrzne funkcjonowanie Imperium Rzymskiego było owiane tajemnicą, podczas gdy jego przywódcy stale obserwowali wszelkie potencjalne zagrożenia dla swojej władzy. Powstały w ten sposób ogólnopaństwowy nadzór sprawowało przede wszystkim wojsko, które pełniło rolę śledczych, egzekutorów, oprawców, policjantów, katów i nadzorców więziennych. Dziś rolę tę pełnią NSA, FBI, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz coraz bardziej zmilitaryzowane siły policyjne.

Wszechobecna policja

Imperium Rzymskie wykorzystywało swoje siły wojskowe do utrzymania „pokoju”, ustanawiając tym samym państwo policyjne, które obejmowało wszystkie aspekty życia obywatela. W ten sposób oficerowie wojskowi rozwiązywali szereg problemów i konfliktów, wymuszając wolę państwa. Dziś zespoły SWAT, składające się z lokalnej policji i agentów federalnych, przeprowadzają rutynowo przeszukania podczas aresztowań za drobne przestępstwa, takie jak posiadanie marihuany czy oszustwa związane z kartami kredytowymi.

Obywatel bez możliwości przeciwstawienia się państwu policyjnemu

Wraz z rozszerzaniem się Imperium Rzymskiego, wolność osobista i niepodległość prawie zniknęły, podobnie jak wszelkie realne możliwości samostanowienia i świadomość narodowa (jakże bardzo przypomina to transformację Uni Europejskiej w imperium zarządzane z Brukseli przez niewybieralnych demokratycznie komisarzy). Podobnie w dzisiejszej Ameryce obywatele w dużej mierze czują się bezsilni, bez prawa głosu i bez faktycznej reprezentacji przed ciągle poszerzającym swoją władzę rządem federalnym. Poszczególne stany są bezpośrednio kontrolowane przez agencje federalne i regulacje rządu, które powodują poczucie bezradności wśród obywateli.

Nieustanne wojny i imperium wojskowe

Imperium Rzymskie poprzez prowadzone wojny i wojskowy dyktat, podobnie jak dziś czyni to Ameryka ze swoją praktyką pilnowania świata, rozciągało się od Półwyspu Apenińskiego po całą Europę Południową, Zachodnią i Wschodnią, obejmując również Afrykę Północną i Azję Zachodnią. Oprócz działań zagranicznych, wojny toczyły się przeciwko wrogom społecznym.

Stan wojenny

Ostatecznie Rzym ustanowił stałą dyktaturę wojskową, która pozostawiła obywateli na łasce niedostępnego i opresyjnego reżimu totalitarnego. Wobec braku możliwości utworzenia sił policji obywatelskiej, Rzymianie w coraz większym stopniu polegali na wojsku, aby interweniować we wszystkich sprawach związane z konfliktami lub przewrotami w prowincjach: od małych rewolt po protesty na dużą skalę (jakże bardzo przypomina to postępowanie rządu Francji względem protestujących Żółtych Kamizelek). Dzisiejsze siły policyjne, które odbywają ćwiczenia przygotowawcze do ewentualnego stanu wojennego na amerykańskiej ziemi, są uzbrojone w broń typu wojskowego i szkolone według doktryny „najpierw strzelaj, potem zadawaj pytania”. Rzymski żołnierz mógł zaś „wykorzystywać swoją śmiercionośną siłę” niosąc spustoszenie w normalnym życiu obywateli.

Naród podejrzanych

Tak jak dziś Imperium Amerykańskie postrzega swoich obywateli jako podejrzanych, których należy śledzić, monitorować i kontrolować, tak Imperium Rzymskie postrzegało wszystkich swoich poddanych, od zwykłego złodzieja po rebelianta, jako zagrożenie dla władzy. Buntowników postrzegano jako bezpośrednie zagrożenie dla samego Cesarza.

Takiego „bandytę”, czyli rewolucjonistę, uważano za zdolnego do obalenia imperium, więc zawsze skazywano na najbardziej okrutne kary, w tym karę śmierci. Bandyci byli zazwyczaj karani publicznie i okrutnie jako środek odstraszający innych przed kwestionowaniem władzy państwa. Egzekucja Jezusa była jedną z takich publicznie wymierzonych kar.

Akty nieposłuszeństwa obywatelskiego

Podobnie jak Imperium Rzymskie, Imperium Amerykańskie wykazuje zerową tolerancję dla dysydentów, takich jak Julian Assange, Edward Snowden i Chelsea Manning, którzy ujawnili zakulisowe działania państwa policyjnego. Jezus nazwał siebie rewolucjonistą politycznym, poczynając od aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa w świątyni żydowskiej, w miejscu administracyjnej siedziby Sanhedrynu, najwyższej rady żydowskiej. Kiedy Jezus „z pomocą swoich uczniów zablokował wejście na dziedziniec i zabronił każdemu, kto wiezie towary na sprzedaż wejścia do świątyni”, popełnił przestępstwo i czyn podżegania. Czyn „który niewątpliwie przyspieszył jego aresztowanie i egzekucję”.

Ponieważ handel odbywał się pod egidą hierarchii religijnej, która z kolei zarządzała z namaszczenia rządu rzymskiego, to atak Jezusa na kupców i handlarzy był postrzegany jako atak na sam Rzym. Był jednoznaczną deklaracją politycznego i społecznego sprzeciwu przeciwko rzymskiemu uciskowi.

Aresztowanie w środku nocy

Sposób aresztowania Jezusa przez Rzymian świadczy o tym, że postrzegali Go jako rewolucjonistę. Podobnie jak w przypadku dzisiejszych nalotów zespołów SWAT, Jezus został aresztowany w środku nocy, w tajemnicy, przez duży, silnie uzbrojony oddział żołnierzy. Zamiast po prostu wezwać Jezusa do wyjścia, jego prześladowcy przed przyjściem współpracowali wcześniej z Judaszem. Działając jako informator rządowy, Judasz wymyślił pocałunek jako tajny znak. Oszustwo i podstęp musiało być użyte do aresztowania „niebezpiecznego rewolucjonisty”.

Tortury i kara śmierci

W czasach Jezusa kaznodzieje religijni, samozwańczy prorocy czy zwykli protestujący nie byli aresztowani i zabijani. W rzeczywistości arcykapłani i rzymscy gubernatorzy zazwyczaj pozwalali na protesty na małą skalę. Jednak władze rządowe szybko pozbywały się przywódców i ruchów, które stwarzały zagrożenie dla Imperium. Oskarżenia wysuwane przeciwko Jezusowi — że był on zagrożeniem dla stabilności państwa, sprzeciwiał się płaceniu podatków dla Rzymu i twierdził, że jest prawowitym królem — były czysto polityczne, a nie religijne. Dla Rzymian każdy z tych zarzutów wystarczał, by skazać na śmierć przez ukrzyżowanie, które było zarezerwowane dla niewolników, obcych spoza imperium, radykałów, rewolucjonistów i najgorszych przestępców.

Jezus został przedstawiony Poncjuszowi Piłatowi „jako zakłócający spokój polityczny”, przywódca buntu, zagrożenie polityczne i co najważniejsze — „król typu rewolucyjnego”. Jezus formalnie potępiony przez Piłata, został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie, które było „rzymskim środkiem egzekucji przestępców skazanych za zdradę stanu”.

Celem ukrzyżowania było nie tyle zabicie przestępcy, co publiczne przesłanie mające na celu wyraźne ostrzeżenie wszystkich tych, którzy podważaliby władzę Imperium Rzymskiego. W związku z tym kara taka była zarezerwowana wyłącznie dla najgorszych przestępstw politycznych: zdrady, buntu, podburzania i rozboju. Po bezlitosnym pobiciu i wyśmianiu, Jezus został przybity do krzyża.

Jak zauważył profesor Mark Lewis Taylor:

Krzyż w rzymskiej polityce i kulturze był znakiem wstydu uznania za przestępcę. Jeśli zostałeś ukrzyżowany, byłeś zhańbionym przestępcą, ale przede wszystkim byłeś uznany za wywrotowca. Tysiące ludzi zostało ukrzyżowanych. Krzyże znajdowały się na wielu skrzyżowaniach dróg i stanowiły swego rodzaju ogłoszenie rządu, które mówiło: „Działaj tak jak ta osoba to tak samo skończysz”.

Jezus – rewolucjonista, dysydent polityczny i pokojowy działacz, który żył i umarł w państwie policyjnym

Refleksja nad życiem i śmiercią Jezusa w państwie policyjnym musi uwzględniać kilka czynników: Jezus wypowiadał się zdecydowanie przeciwko totalitarnym imperiom, kontroli ludzi, przemocy państwa i związanej z nią polityce ówczesnej władzy. Jezus zakwestionował systemy przekonań politycznych i religijnych swoich czasów. Rząd obawiał się Jezusa, nie dlatego, że chciał przejąć tron i władzę, ale dlatego, że zakwestionował władzę rządzących, odważył się mówić prawdę o władzy w czasach, kiedy mogło i często kosztowało to życie.

Niestety taki radykalny obraz Jezusa jako politycznego dysydenta, który piętnuje niesprawiedliwość i ucisk, został dziś w dużej mierze zapomniany. Został zastąpiony przez Jezusa uśmiechającego się do nas w święta religijne. Ale nieobecnego, gdy poruszane są sprawy wojny, władzy i polityki.

Ci jednak, którzy studiują życie i nauki Jezusa, jego sprzeciw wobec wojen, materializmowi i władzy imperiów jest dobrze znany.

Wyraźnie widać tu kontrast względem rad udzielanych przez przywódców kościelnych, aby wierni „podporządkowali się przywódcom i osobom sprawującym władzę”. W warunkach amerykańskiego państwa policyjnego oznacza to podporządkowanie się, dostosowanie i poddanie się rozkazom władzy, oraz na bezkrytycznym wykonywaniu poleceń urzędników państwowych.

Wmawianie Amerykanom, by ślepo słuchali rządu lub pokładali wiarę w polityków jest zaprzeczeniem wszystkiego dla czego żył i umarł Jezus.

Jeśli radykalny Jezus — ten, który stanął przeciw Imperium Rzymskiemu, został ukrzyżowany jako ostrzeżenie dla innych, aby nie kwestionowali władzy rządów — ma być przykładem dla naszych czasów, to podejście to musi się zmienić.

Martin Luther King Jr. 

Jak jasno wynika z mojej książki „Battlefield America: Wojna z narodem amerykańskim„, musimy zdecydować, czy pójdziemy drogą najmniejszego oporu — przymykając oko na to, co Martin Luther King Jr. nazywał „złem segregacji i okaleczającymi skutkami dyskryminacji, moralnym zwyrodnieniem bigoterii religijnej i korodującymi skutkami wąskiego sekciarstwa, warunkami ekonomicznymi, które pozbawiają ludzi pracy i żywności, oraz szaleństwami militaryzmu i auto-destrukcyjnymi skutkami przemocy fizycznej” — czy przekształcimy się w nonkonformistów „oddanych sprawiedliwości, pokojowi i braterstwu”.

W kazaniu wygłoszonym w 1954 r. King powiedział, „Ten nakaz, aby nie ulegać, pochodzi [….] od Jezusa Chrystusa, największego nonkonformisty na świecie, którego postawa etyczna stanowi ciągłe wyzwanie dla sumienia ludzkości”.

Musimy odzyskać blask ewangelii pierwszych chrześcijan, którzy byli nonkonformistami w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu i odmówili dostosowania swojego świadectwa do przyziemnych wzorców świata. Poświęcili sławę, majątek i samo życie w imieniu sprawy, którą uważali za słuszną. Było ich liczebnie mało, ale jakościowo byli gigantami. Ich ewangelia położyła kres takim barbarzyńskim praktykom jak dzieciobójstwo i krwawe walki gladiatorów.

W końcu podbili Imperium Rzymskie dla Jezusa Chrystusa…. Nadzieja na bezpieczny i przyjazny dla życia świat ma swój początek w zdyscyplinowanych działaniach nonkonformistów, którzy są oddani sprawiedliwości, pokojowi i braterstwu. Pionierzy przecierający szlaki w ludzkiej, akademickiej, naukowej i religijnej wolności zawsze trzymali się swojego systemu wartości. W każdej sprawie, która dotyczy postępu ludzkości wierzcie w nonkonformistów!

…Uczciwość skłania mnie do przyznania, że niezgoda, która zawsze jest kosztowna i nigdy nie jest wygodna, może oznaczać chodzenie ciemną doliną, utratę pracy lub pytaniem zadanym przez sześcioletnią córkę: „Tatusiu, dlaczego musisz iść do więzienia?” Mylilibyśmy się uważając, że chrześcijaństwo chroni nas przed bólem śmiertelnej egzystencji. Chrześcijaństwo zawsze oznaczało krzyż, który poprzedzał włożenie korony. Aby być chrześcijaninem, trzeba wziąć na siebie swój krzyż, ze wszystkimi jego trudnościami i nieść go, aż ten krzyż zostawi na nas swoje ślady i nas odkupi właśnie przez cierpienie.

Istnieje pilna potrzeba, aby mężczyźni i kobiety odważnie walczyli o prawdę. Musimy dokonać wyboru jakimi ludźmi chcemy być.


Opracowanie na podstawie „From Jesus Christ to Julian Assange: When Dissidents Become Enemies of the State

Nazizm i komunizm to dwie strony tej samej monety

W 2016 roku odwiedziłem Muzeum Ludobójstwa Tuol Sleng w Kambodży, które upamiętnia ofiary komunistycznej rzezi w tym kraju.

Wcześniej miałem okazję zwiedzić Dom Terroru, muzeum w Budapeszcie, które upamiętnia okropności, które Węgry przeżyły zarówno w czasie okupacji hitlerowskiej jak i sowieckiej.

Niektóre wystawiane tam eksponaty takie jak na przykład zdjęcie z powstania 1956 r. przedstawiające obalony posąg Stalina podnoszą na duchu.

Pozostałe są wręcz przygnębiające.

W przypadku narzędzi tortur niektóre eksponaty są naprawdę przerażające (można użyć wyobraźni, aby zgadnąć, co komuniści robili ze szklanymi rurkami).

Jeśli pojedziecie kiedyś na Węgry, to Dom Terroru powinien znaleźć się na liście miejsc do zwiedzenia.

Ucieszyła mnie wiadomość, że jest to najczęściej odwiedzane muzeum w Budapeszcie. Nie tylko dlatego, że jest można zobaczyć tam wiele interesujących rzeczy, ale również dlatego, że pomaga ludziom zrozumieć jak bardzo złe są wszelkie formy etatyzmu.

Dom Terroru pokazuje brutalność rządów nazistowskich i brutalność rządów marksistowskich.

Dlatego chciałbym podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat wspólnego wątku faszyzmu i socjalizmu.

W listopadzie 2017 roku Brittany Hunter na łamach „Foundation for Economic Education” przedstawiła analizę filozoficznego związku między narodowym socjalizmem a międzynarodowym socjalizmem autorstwa Friedricha Hayeka:

Hayek podkreśla bardzo ważny związek między intelektualistami socjalistycznymi i nazistowskimi, analizując postacie niemieckich zwolenników marksizmu. Hayek wskazuje, że wbrew powszechnej opinii, nazizm nie pojawił się po prostu znikąd i nie zainfekował umysłów posłusznych Niemców. Istniały pewne akademickie korzenie, które wyrosły na glebie myśli socjalistycznej, przekształciły się w filozofię, która wychwalała niemiecką wyższość, a ostatecznie doprowadziły do wojny i pogardy dla jednostki.

Na początku listy wpływowych myślicieli sprzed II wojny światowej, Hayek umieszcza Wernera Sombarta (1863-1941). Oddanego marksistę, który później wychwalał nacjonalizm i dyktaturę. Sombart krytykował Anglików twierdząc, żę stracili wojenne instynkty. Krytykował kulturę angielską za nacisk jaki położyła na niezależność jednostki. Według Sombarta indywidualne szczęście utrudniało społeczeństwom stanie się naprawdę wielkimi. Profesor Johann Plenge (1874-1963) był kolejnym wiodącym autorytetem intelektualnym w dziedzinie myśli marksistowskiej w tamtych czasach. Wojnę z Anglią postrzegał jako konieczną walkę pomiędzy dwiema przeciwstawnymi zasadami: podkreślaniem roli jednostki oraz socjalizmem.

Co ciekawe, wielu filozofów socjalistycznych ostatecznie porzuciło marksizm na rzecz narodowego socjalizmu. Podczas gdy pruski militaryzm był postrzegany jako wróg socjalizmu, Spengler pomógł wypełnić tę lukę. Obie szkoły myślenia wymagają porzucenia indywidualnej tożsamości. Ich światopogląd zbudowany jest na nienawiści i strachu przed jednostką. Jest on również obecny u współczesnych nam ludzi, którzy twierdzą, że są socjalistami. Bo stan do którego dążą można uzyskać jedynie przez całkowite wyeliminowanie indywidualizmu.

Na początku 2017 roku Byron Chiado potwierdził analizę Hayka przedstawioną w książce Droga do zniewolenia, wskazując, że wszystkie formy socjalizmu odrzucają klasyczny liberalizm.

Większa część książki dotyczy argumentacji, że centralne planowanie i interwencjonizm nieuchronnie prowadzą do autorytaryzmu. Autor przytacza na koniec przykłady despotów i tyranów tamtych czasów oraz ukazuje ruch narodowosocjalistyczny jako zbudowany na pogardzie dla liberalizmu.

Sombart, podobnie jak wielu Niemców na początku XX wieku, został zmuszony do opowiedzenia się za wojną pomiędzy Brytyjczykami i Niemcami, ponieważ Brytyjczycy dążyli do osiągnięcia indywidualnego szczęścia, które postrzegał jako chorobę społeczeństwa zbudowanego na komercjalizmie. Laissez-faire był dla niego nienaturalnym anarchicznym porządkiem, który doprowadził do powstania klasy pasożytów i nieuczciwych kupców. Inny marksista, socjolog Johann Plenge również stał się zwolennikiem totalitaryzmu. Totalitaryzmu który pociągał tak wielu marksistowskich przywódców.

Hayek ostrzegał Anglię, że modny wówczas „konserwatywny socjalizm” jest niemieckim towarem eksportowym i nieuchronnie przekształci się w totalitaryzm. Nie była to żadna próba nadania sensacji swojej tezie. Hayek jedynie spokojnie wskazywał, że taki właśnie rodzaj rządów zapanuje w społeczeństwie, które odrzuca liberalizm na rzecz centralnego planowania.

Amen. Przerośnięty rząd jest rządem przymusu, bez względu na to jaką etykietę mu przypniemy.

Dlatego jeśli cenimy prawa jednostki i społeczeństwo obywatelskie powinniśmy popierać libertarianizm (który Hayek nazwałby klasycznym liberalizmem) jako właściwą filozofię rządzenia.

P.S. Kilka lat temu odwiedziłem również Muzeum Solidarności w Polsce. Może przygotuję kiedyś przewodnik po okropnościach totalitaryzmu.

Źródło: Nazism and Communism Are Two Sides of the Collectivist Coin