Zrozum, rząd nie ma obowiązku cię chronić

Po strzelaninie w USA nikt już w Polsce nie dochodzi prawdy, co tam się naprawdę stało. Mediów nie interesują fakty. Liczy się krzykliwy nagłówek w gazecie i hasło na pasku na dole ekranu telewizora. Broń. Strzelanina. Masakra. To ma zostać w głowie widza.

Warto podsumować to co wiemy już o tej sprawie. Wiadomo, że czterech uzbrojonych zastępców szeryfa, w tym oficer dedykowany do ochrony szkoły, nie podjęło żadnej akcji w celu ratowania dzieci. Czekali na zewnątrz. Zrobili zupełnie inaczej niż zostali wyszkoleni. Oficer kierujący akcją nie zezwolił na natychmiastową pomoc rannym nawet służbom medycznym. Anonimowy rozmówca, członek ekipy ratunkowej, powiedział: „Prosiliśmy by pozwolono nam wejść. Prosiliśmy osobę dowodzącą na miejscu. Dlaczego wszyscy czekamy na zewnątrz? Dlaczego nie pomagamy rannym? Dlaczego nie wchodzimy do środka, żeby zabrać stamtąd dzieci? Odpowiedź była jedna: służby nie uprzątnęły jeszcze miejsca zbrodni i dlatego personel medyczny nie zostanie wpuszczony.” Ratownik medyczny skomentował całą sprawę krótko: „Wyszkolono mnie żeby podczas wypadków z udziałem dużej liczby rannych działać zupełnie inaczej. Ci oficerowie zrobili wszystko źle.”

Myślę, że nie ma się czemu dziwić. Scott Israel, szeryf na Florydzie w Hrabstwie Broward, jest lewicowym Demokratą i przeciwnikiem posiadania broni przez uczciwych obywateli. Wiedział, że im więcej ofiar masakry, tym większego momentum dostanie cała sprawa. Myślicie, że przesadzam? A czego uczy nas historia o działaniach lewicy? Że szanują ludzkie życie? Czego można się spodziewać ze strony szeryfa, który zamiast prowadzić śledztwo w sprawie mordu na uczniach szkoły, bierze udział w programie CNN Town Hall poświęconemu wydarzeniom w Parkland na Florydzie? Co więcej, szeryf ten uważa, że za masakrę odpowiada tylko i wyłącznie jej 19-letni sprawca. Nawołuje w nim do odebrania broni osobom poniżej 21 roku życia. Budowania szkół, które będą bardziej bezpieczne. Ale całkowicie pomija najważniejszy wątek. Na Florydzie zawiodły bowiem wszystkie instytucje rządowe. Zarówno FBI jak i Biuro Szeryfa. Wiedzieli, że coś się może stać, ale nie zareagowali. Pomimo to, Szeryf Israeli jest dumny ze swojej pracy. Nie widzi problemu w tym, że nie zrobił nic, żeby nie dopuścić do masakry: „Mogę wziąć odpowiedzialność tylko za to o czym wiedziałem. Wykonałem swoją pracę z należytą starannością. Wspaniale kieruję biurem jako jego szef.” Kieruje pan biurem „Wspaniale?” zapytał dziennikarz CNN. Na co szeryf odparł „Od zawsze dumnie sprawuję władzę w tym hrabstwie. Zastępcy popełniają błędy, policja popełnia błędy, wszyscy popełniamy błędy, ale nie można winić generała — czy prezydenta — za to, że mamy w swoich szeregach dezertera.” (mowa o zastępcy szeryfa, który będąc na miejscu w szkole w czasie masakry nie podjął żadnych działań w celu ratowania dzieci)

Ze zdaniem szeryfa nie zgadza się zapewne większość szeryfów, która inaczej rozumie wypełnianie swoich obowiązków. Sheriff Tracy Murphree z Texasu z Hrabstwa Denton wystosował do swoich zastępców notatkę służbową, w której napisał, że podczas wydarzeń takich jakie miały miejsce na Florydzie “Nie chowamy się na parkingu”. Pełna notatka brzmi tak:

„W nawiązaniu do ostatniej tragedii na Florydzie chcę żeby moje stanowisko w temacie odparcia podobnego ataku było jasne. Moi Zastępcy — jeśli zdarzy się podobna strzelanina to macie reagować natychmiast. Nie stoimy i nie czekamy aż przyjedzie SWAT, nie chowamy się za samochodami na parkingu, nie czekamy na pomoc jakiejś innej agencji. Wchodzimy i czynimy naszą powinność. Wchodzimy w interakcję z napastnikiem w celu zastopowania masakry i ratowania życia. Jeśli ktoś z Was z jakichś powodów uważa, że nie będzie w stanie tak zareagować, to proszę, aby skontaktował się ze swoim zwierzchnikiem. Zostanie przydzielony do innych zadań.”

Jako przeciwwagę do protestów uczniów warto wspomnieć o wypowiedzi ojca jednej z ofiar. W wywiadzie telewizyjnym powiedział: „Przestańcie polaryzować społeczeństwo. Nie chcemy rozmawiać teraz o Gun Control tylko o bezpieczeństwie naszych dzieci w szkołach.” Ojciec ofiary prezentuje więc zupełnie odmienne stanowisko niż Szeryf Israeli, który jak już wiemy, zawiódł na całej linii. Porażka w wypełnianiu obowiązków nie przeszkadza szeryfowi forsować tezę o konieczności konfiskaty broni. Czy to w ogóle ma sens, żeby szeryf wypowiadał się w mediach zaraz po masakrze za którą współodpowiada?

W reakcji na tragedię jeden z szeryfów z Florydy z Hrabstwa Polk powiedział, że „trzeba uzbroić nauczycieli i zezwolić im na ukryte noszenie broni w szkołach.” Lewica oczywiście w tym momencie zawyje <<Jak to więcej broni? Broni ma być mniej!>>. Nie rozumieją, że szeryf z Polk ma rację. I że wprowadzenie w szkołach stref wolnych od broni tylko ośmieliło złych ludzi. „Wskaźnik ofiar śmiertelnych szkolnych masakr w USA wzrósł ponad czterokrotnie od czasu proklamowania Gun Free School Zone Act oraz Gun Free School Act (restrykcje dotyczyły szkolnictwa K-12). Do roku 1990 nie obowiązywały w Ameryce na szczeblu federalnym żadne zakazy regulujące kwestię posiadania broni palnej na terenie placówek edukacyjnych. Dla uczniów było czymś najzupełniej normalnym przynoszenie broni do szkoły i trzymanie jej w szafce pod kluczem albo w bagażniku w samochodzie, żeby później po zajęciach wybrać się na strzelnicę bądź polowanie.”

W dopiero co wydanej książce Dana Bauma „Wolność i spluwa” czytamy:

„W 1987 roku Floryda utworzyła agencję stanową wydającą pozwolenia na broń każdemu dorosłemu, który chciał ją mieć, o ile tylko nie istniał wyraźny powód, żeby mu odmówić. Później to florydzkie prawo nazwano shall-issue wyda – w tym sensie, że władza stanowa wyda pozwolenie, nie odwołując się do własnej oceny. Mieszkałem wtedy w Atlancie i drwiłem z kmiotów na południe ode mnie. „Świetny pomysł – stwierdziłem. – Wpuśćmy do obiegu jeszcze więcej broni. Na pewno dzięki temu ludzie przestaną się zabijać”. Decyzja Florydy pachniała maczyzmem rodem z Dzikiego Zachodu: to trochę jak rozdawanie broni ochotnikom z oddziału pościgowego. Przewidywałem, że teraz każda samochodowa stłuczka skończy się tam strzelaniną. Większość Amerykanów uważała jednak inaczej. Albo dokładniej: większość Amerykanów, która w ogóle miała na ten temat jakieś zdanie, uważała inaczej i narobiła rabanu. Od Arizony do Maine ludzie domagali się prawa do samoobrony. Albo może okazji do życia z bronią w ręku, obcowania z nią na co dzień. Bez względu na przyczyny, gdy tylko pasjonaci broni usłyszeli o rozwiązaniu wprowadzonym na Florydzie, zwrócili się do lokalnych władz ustawodawczych, żeby postąpiły tak samo. A te, jedna po drugiej, to właśnie zrobiły.”

i dalej:

„przez dwadzieścia kilka lat, odkąd Floryda podniosła głowę, pozwolenie na broń otrzymało prawie siedem milionów ludzi, a po podliczeniu danych okazało się, że legalni właściciele broni palnej popełniają zabójstwa cztery razy rzadziej niż ogół ludności.”

Amerykanie to ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Nie liczą na fart, że w momencie napadu akurat będzie przejeżdżał obok szeryf, który wybawi ich z opresji. Co więcej, wiedzą, że szeryf i jego zastępcy mogą w ogóle nie mieć obowiązku stawać w ich obronie. Sądy w Stanach, włączając w to Sąd Najwyższy, wielokrotnie podkreślały w swoich wyrokach, że „14-ta Poprawka nie nakłada na państwo obowiązku ochrony jednostki przed przemocą ze strony osób.„. Jakże inaczej wygląda z perspektywy takiego oświadczenia sprawa dostępu do broni dla praworządnych obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Constitution USA

Polsat News — Dyskusja o dostępie do broni po masakrze w liceum na Florydzie

15 lutego 2018 razem z dr hab. Wojciechem Kuleszą byłem gościem Tematu Dnia w Polsat News. Temat był niezwykle smutny, bo dotyczył zabójstwa z premedytacją 17 uczniów liceum na Florydzie.
Były uczeń liceum, wydalony ze szkoły za złe zachowanie, groźby względem dyrekcji i uporczywe aktywowanie alarmu przeciwpożarowego dzień po dniu, zastrzelił z karabinu AR15 z zimną krwią swoich kolegów.
Wiadomo, że leczył się psychiatrycznie, wiadomo, że znęcał się nad zwierzętami, wiadomo, że od dawna były z nim problemy. Świadomie zamordował rówieśników i mam nadzieję, że spotka go kara adekwatna do tego co zrobił.

2018-02-15 Polsat News - Tomasz Trocki

Podczas rozmowy poruszyliśmy kilka tematów. Do 4 z nich chciałbym wrócić z krótkim komentarzem:

1) Zamachowiec leczył się psychiatrycznie. Interesował się bronią palną. Fascynowały go noże. Broni można użyć w dobrym lub złym celu. Decyduje o tym człowiek, w którego posiadaniu się ona znajduje. Broń to tylko narzędzie. Tak jak motocykl czy samochód. Na stronie SWPS znalazłem wpis doktora Kuleszy, który powiedział tak:

„Walczymy z powszechnym przekonaniem, że motocykl to droga do kalectwa. Chcemy pokazać, że może służyć również do niesienia pomocy i zabezpieczenia miejsca wypadku. Absolwenci naszych szkoleń zachowują się bezpieczniej na drodze, minimalizują ryzyko wypadku i zarażają innych bezpieczeństwem. Kiedy interweniują, pokazują wszystkim dookoła, jak wielu jest porządnych motocyklistów stosujących się do przepisów, i że każdy może nieść pomoc.”

Wystarczy zamiast „motocykl” wpisać „broń” a zamiast „motocyklista” — „praworządny obywatel” — dlatego możemy się domyślać, że niechęć doktora Kuleszy do przedmiotów typu broń wynika z wyznawanego światopoglądu. Logiki bowiem w tym nie ma. Motocykliści spowodowali w 2016 roku w 995 wypadkach w Polsce śmierć 148 osób. Kolejne 986 osób zostało rannych. I mój interlekutor w ogóle się tym nie przejmuje. Straszy natomiast bronią palną, której w Polsce jest prawdopodobnie ponad milion egzemplarzy (ponad 460 tys na pozwolenie i kilkaset tysięcy broni czarnoprochowej sprzedanej legalnie w naszym kraju bez rejestracji, na dowód osobisty), a której użycie w celu odebrania życia jest sporadyczne, jeśli nie zerowe (policja wlicza tu usiłowania).

2) Amerykanie bronią Drugiej Poprawki, bo jest to gwarancja ich wolności i niepodległości. O historii jej powstania można przeczytać we wpisach „Trzy lekcje o twoim prawie do posiadania i noszenia broni” oraz „Historia Drugiej Poprawki„. Są to podstawy, które należy poznać, żeby zrozumieć czym jest prawo do broni i dlaczego, pomimo licznych ofiar masakr, Amerykanie nie chcą z niego zrezygnować. Podobnie jak my nie chcemy zrezygnować z użytkowania samochodów, pomimo że co roku ginie na polskich drogach 3000 osób. Amerykanie rozumieją, że ofiary masakr jest to koszt gwarancji wolności całego społeczeństwa i w żaden sposób nie da się ich porównać do ponad 100 mln ludzi, ofiar reżimów totalitarnych, wymordowanych przez komunistów i faszystów.

3) Podany przez doktora Kuleszę przykład konfiskaty broni w Australii został opisany na blogu Hoplofobia.info w dwóch miejscach: Broń palna w Austalii i Strzelaniny w Australii. Są one dobrym przykładem tego jak przeciwnicy wolności manipulują faktami w celu udowodnienia z góry założonej tezy.

4) Podczas programu wspomniałem o działaniach George’a Sorosa oraz Michaela Bloomberga, którzy wydają dziesiątki milionów dolarów w celu odebrania Amerykanom prawa do broni wpisanego w Konstytucję. Warto nadmienić, że Soros z racji sponsorowania lewicowych bojówek jest uznawany przez wielu Amerykanów za terrorystę.

Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje w studiu i co słychać w tle, gdy wymieniam te dwa nazwiska oraz Fundację Batorego, przez którą wpływają do Polski pieniądze Sorosa. Co do samej fundacji, to niedawno Instytut Ordo Iuris domagał się ujawnienia sposobu w jaki rozdzielane są przez nią środki z tzw. Funduszy Norweskich.

Wolność traci się powoli, każdego dnia po kawałku. Gdy się zorientujemy, że nam ją całkowicie odebrano, to będzie już za późno.

Nagranie ze spotkania w studiu można obejrzeć klikając na ten link.

2018-02-24 Szokujące fakty po kilku dniach śledztwa.