Monopol PZŁ

Polski Związek Łowiecki przegrał batalię o zmiany Prawa łowieckiego na własne życzenie. PZŁ i KRS to dwa ostatnie, widoczne gołym okiem, bastiony komunizmu w Polsce. PZŁ jest idealnym przykładem jak kończy demokracja. Na górze mamy od lat ten sam skład, którego zmienić nie ma jak. System kolesiowski. System taki zawdzięczamy Bolesławowi Bierutowi, który dekretem z 1952 roku zlikwidował dotychczasowy Polski Związek Łowiecki powołał nowy — socjalistyczny — któremu przekazał cały majątek i nazwę jako likwidatora poprzedniego ustanawiając powołany przez siebie związek o tej samej nazwie. Ustawa z 17 czerwca 1959 roku „O hodowli, ochronie zwierząt łownych i prawie łowieckim” nakazała obligatoryjną przynależność myśliwych do tej organizacji (zlikwidowała dobrowolność przynależności wprowadzając monopol). W aktach tych ustalono, że zwierzęta łowne stanowią własność państwa, obwody łowieckie mają powierzchnię nie mniejszą niż 3000 ha, a uprawnienia do polowania posiadają wyłącznie myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim.

jelen-na-rykowisku-831x560

Brak działań PZŁ wynika z jego monopolistycznej pozycji. Nie ma konkurencji, nie ma się o co martwić. Będzie jak jest, tylko nic nie róbmy i siedźmy cicho, bo każda zmiana zagraża naszej pozycji — myśli beton.

Każdy kandydat na myśliwego musi zostać członkiem Zrzeszenia, żeby dostać pozwolenie na broń i móc polować. Składka co roku 320zł plus obowiązkowe ubezpieczenie 37zł. Chcesz zostać selekcjonerem zwierzyny płowej? — Kolejny kurs i kolejne 850zł. Chcesz pomagać w odstrzale redukcyjnym bobrów? — wystarczy wpłacić 70zł za kilkugodzinny kurs. Co z tego, że prawo ukończenia takiego kursu nie wymaga. Kto weźmie w obronę myśliwego?

PZŁ może doić myśliwych, bo jest monopolistą. Z kolei państwo uzależniło się od PZŁ, bo prawo mówi, że zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa. Państwo musi coś z tą zwierzyną zrobić. W naszych warunkach przyrost zrealizowany dzików wynosi od 50 do 200% stanu wiosennego populacji. Chętnie zobaczyłbym jak sobie z plagą dzików żerujących na polach kukurydzy poradzi jakaś organizacja „eko”, której członkowie dostali by w zarząd obwód łowiecki. Przykuwanie się do drzew już by im nie pomogło. Lokalna ludność, a zwłaszcza rolnicy, którym dziki wchodzą w szkodę, bardzo szybko wywiozła by ich na taczkach.

Nie zawsze w Polsce był taki układ. Kiedyś istniało wiele niezależnych organizacji łowieckich. Ochroną zwierzyny zajmowali się od zarania dziejów właśnie myśliwi. Pierwsze prawa ochronne wprowadził na ziemiach polskich nie kto inny jak myśliwy — Bolesław Chrobry. Wiele się od tego czasu zmieniło. Dziś z jednej stony mamy komunistyczny beton, z drugiej lewicowe organizacje, które z nim walczą. Moim zdaniem obie strony szkodzą przede wszystkim pasjonatom łowiectwa. Takim, którzy codziennie są w obwodzie. Znają swoje łowisko. Dbają o przyrodę i ją kochają. Kochają i rozumieją zasady, którymi się ona rządzi. Wiedzą, że śmierć jest jej nieodłączną częścią. Ale śmierć dzisiaj jest passé. Większe poparcie mają organizacje, które promują infantylne podejście do przyrody. Nie przeszkadza im spożywanie mięsa zwierząt faszerowanych antybiotykami, ubijanych prądem w rzeźni i obdzieranych na żywca ze skóry. Piją mleko, które jest produktem cierpienia krów. Krowom tym wstrzykuje się hormony, żeby produkowały mleko non-stop. Długość życia krów skróciła się z 15-17 do 3-4 lat. Karmi się je paszą z kukurydzy żeby produkowały hektolitry mleka. Kukurydzy tej jeszcze 20 lat temu w Polsce nie było. Tam, gdzie dziś rośnie kukurydza mamy klęskę ekologiczną. Uprawa kukurydzy to śmierć milionów stworzeń, które kiedyś zasiedlały te tereny. Potrzeba więcej kukurydzy? — UE chętnie da rolnikowi dotacje!

Vege i non-vege przeciwnicy łowiectwa widzą tylko to co jest im wygodne widzieć: myśliwego, który strzela do jelonka Bambi. Do czego doprowadzi dalsza bambinizacja społeczeństwa? Na razie doprowadziła do wprowadzenia zakazu polowań w obecności dzieci i młodzieży do lat 18. To, że te same dzieci mogą od 16 roku życia pracować w rzeźni nie ma przecież żadnego znaczenia. Kolejny rok, kolejne ubezwłasnowolnienie społeczeństwa. Na drodze do całkowitego zniewolenia.

Działania myśliwych-leśników, takie jak restauracja od zera do ponad 1400 osobników populacji żubrów — dokonana bez żadnej dotacji państwa, czy Program Restytucji Sokoła Wędrownego prowadzony przez myśliwych-sokolników, przechodzą bez echa. Głośno jest za to o akcji WWF „Adoptuj rysia„, której skutkiem jest sprowadzenie z Estonii jednego osobnika tego gatunku.

WWF to w ogóle „ciekawa” organizacja. Dość powiedzieć, że została założona przez te same osoby co Grupa Bilderberg — nieformalne międzynarodowe stowarzyszenie wpływowych osób ze świata polityki i gospodarki, takich jak Prince Bernhard of Lippe-Biesterfeld. Z historią polski łączy je osoba Jana Retingera i zamach na Generała Sikorskiego.

Wielka szkoda, że osoby, którym zależy na dobrostanie zwierząt, tak łatwo dają się zmanipulować organizacjom „eko”. Wielka szkoda, że członkowie PZŁ muszą wstydzić się Zarządu swojej organizacji.

Zrozum, rząd nie ma obowiązku cię chronić

Po strzelaninie w USA nikt już w Polsce nie dochodzi prawdy, co tam się naprawdę stało. Mediów nie interesują fakty. Liczy się krzykliwy nagłówek w gazecie i hasło na pasku na dole ekranu telewizora. Broń. Strzelanina. Masakra. To ma zostać w głowie widza.

Warto podsumować to co wiemy już o tej sprawie. Wiadomo, że czterech uzbrojonych zastępców szeryfa, w tym oficer dedykowany do ochrony szkoły, nie podjęło żadnej akcji w celu ratowania dzieci. Czekali na zewnątrz. Zrobili zupełnie inaczej niż zostali wyszkoleni. Oficer kierujący akcją nie zezwolił na natychmiastową pomoc rannym nawet służbom medycznym. Anonimowy rozmówca, członek ekipy ratunkowej, powiedział: „Prosiliśmy by pozwolono nam wejść. Prosiliśmy osobę dowodzącą na miejscu. Dlaczego wszyscy czekamy na zewnątrz? Dlaczego nie pomagamy rannym? Dlaczego nie wchodzimy do środka, żeby zabrać stamtąd dzieci? Odpowiedź była jedna: służby nie uprzątnęły jeszcze miejsca zbrodni i dlatego personel medyczny nie zostanie wpuszczony.” Ratownik medyczny skomentował całą sprawę krótko: „Wyszkolono mnie żeby podczas wypadków z udziałem dużej liczby rannych działać zupełnie inaczej. Ci oficerowie zrobili wszystko źle.”

Myślę, że nie ma się czemu dziwić. Scott Israel, szeryf na Florydzie w Hrabstwie Broward, jest lewicowym Demokratą i przeciwnikiem posiadania broni przez uczciwych obywateli. Wiedział, że im więcej ofiar masakry, tym większego momentum dostanie cała sprawa. Myślicie, że przesadzam? A czego uczy nas historia o działaniach lewicy? Że szanują ludzkie życie? Czego można się spodziewać ze strony szeryfa, który zamiast prowadzić śledztwo w sprawie mordu na uczniach szkoły, bierze udział w programie CNN Town Hall poświęconemu wydarzeniom w Parkland na Florydzie? Co więcej, szeryf ten uważa, że za masakrę odpowiada tylko i wyłącznie jej 19-letni sprawca. Nawołuje w nim do odebrania broni osobom poniżej 21 roku życia. Budowania szkół, które będą bardziej bezpieczne. Ale całkowicie pomija najważniejszy wątek. Na Florydzie zawiodły bowiem wszystkie instytucje rządowe. Zarówno FBI jak i Biuro Szeryfa. Wiedzieli, że coś się może stać, ale nie zareagowali. Pomimo to, Szeryf Israeli jest dumny ze swojej pracy. Nie widzi problemu w tym, że nie zrobił nic, żeby nie dopuścić do masakry: „Mogę wziąć odpowiedzialność tylko za to o czym wiedziałem. Wykonałem swoją pracę z należytą starannością. Wspaniale kieruję biurem jako jego szef.” Kieruje pan biurem „Wspaniale?” zapytał dziennikarz CNN. Na co szeryf odparł „Od zawsze dumnie sprawuję władzę w tym hrabstwie. Zastępcy popełniają błędy, policja popełnia błędy, wszyscy popełniamy błędy, ale nie można winić generała — czy prezydenta — za to, że mamy w swoich szeregach dezertera.” (mowa o zastępcy szeryfa, który będąc na miejscu w szkole w czasie masakry nie podjął żadnych działań w celu ratowania dzieci)

Ze zdaniem szeryfa nie zgadza się zapewne większość szeryfów, która inaczej rozumie wypełnianie swoich obowiązków. Sheriff Tracy Murphree z Texasu z Hrabstwa Denton wystosował do swoich zastępców notatkę służbową, w której napisał, że podczas wydarzeń takich jakie miały miejsce na Florydzie “Nie chowamy się na parkingu”. Pełna notatka brzmi tak:

„W nawiązaniu do ostatniej tragedii na Florydzie chcę żeby moje stanowisko w temacie odparcia podobnego ataku było jasne. Moi Zastępcy — jeśli zdarzy się podobna strzelanina to macie reagować natychmiast. Nie stoimy i nie czekamy aż przyjedzie SWAT, nie chowamy się za samochodami na parkingu, nie czekamy na pomoc jakiejś innej agencji. Wchodzimy i czynimy naszą powinność. Wchodzimy w interakcję z napastnikiem w celu zastopowania masakry i ratowania życia. Jeśli ktoś z Was z jakichś powodów uważa, że nie będzie w stanie tak zareagować, to proszę, aby skontaktował się ze swoim zwierzchnikiem. Zostanie przydzielony do innych zadań.”

Jako przeciwwagę do protestów uczniów warto wspomnieć o wypowiedzi ojca jednej z ofiar. W wywiadzie telewizyjnym powiedział: „Przestańcie polaryzować społeczeństwo. Nie chcemy rozmawiać teraz o Gun Control tylko o bezpieczeństwie naszych dzieci w szkołach.” Ojciec ofiary prezentuje więc zupełnie odmienne stanowisko niż Szeryf Israeli, który jak już wiemy, zawiódł na całej linii. Porażka w wypełnianiu obowiązków nie przeszkadza szeryfowi forsować tezę o konieczności konfiskaty broni. Czy to w ogóle ma sens, żeby szeryf wypowiadał się w mediach zaraz po masakrze za którą współodpowiada?

W reakcji na tragedię jeden z szeryfów z Florydy z Hrabstwa Polk powiedział, że „trzeba uzbroić nauczycieli i zezwolić im na ukryte noszenie broni w szkołach.” Lewica oczywiście w tym momencie zawyje <<Jak to więcej broni? Broni ma być mniej!>>. Nie rozumieją, że szeryf z Polk ma rację. I że wprowadzenie w szkołach stref wolnych od broni tylko ośmieliło złych ludzi. „Wskaźnik ofiar śmiertelnych szkolnych masakr w USA wzrósł ponad czterokrotnie od czasu proklamowania Gun Free School Zone Act oraz Gun Free School Act (restrykcje dotyczyły szkolnictwa K-12). Do roku 1990 nie obowiązywały w Ameryce na szczeblu federalnym żadne zakazy regulujące kwestię posiadania broni palnej na terenie placówek edukacyjnych. Dla uczniów było czymś najzupełniej normalnym przynoszenie broni do szkoły i trzymanie jej w szafce pod kluczem albo w bagażniku w samochodzie, żeby później po zajęciach wybrać się na strzelnicę bądź polowanie.”

W dopiero co wydanej książce Dana Bauma „Wolność i spluwa” czytamy:

„W 1987 roku Floryda utworzyła agencję stanową wydającą pozwolenia na broń każdemu dorosłemu, który chciał ją mieć, o ile tylko nie istniał wyraźny powód, żeby mu odmówić. Później to florydzkie prawo nazwano shall-issue wyda – w tym sensie, że władza stanowa wyda pozwolenie, nie odwołując się do własnej oceny. Mieszkałem wtedy w Atlancie i drwiłem z kmiotów na południe ode mnie. „Świetny pomysł – stwierdziłem. – Wpuśćmy do obiegu jeszcze więcej broni. Na pewno dzięki temu ludzie przestaną się zabijać”. Decyzja Florydy pachniała maczyzmem rodem z Dzikiego Zachodu: to trochę jak rozdawanie broni ochotnikom z oddziału pościgowego. Przewidywałem, że teraz każda samochodowa stłuczka skończy się tam strzelaniną. Większość Amerykanów uważała jednak inaczej. Albo dokładniej: większość Amerykanów, która w ogóle miała na ten temat jakieś zdanie, uważała inaczej i narobiła rabanu. Od Arizony do Maine ludzie domagali się prawa do samoobrony. Albo może okazji do życia z bronią w ręku, obcowania z nią na co dzień. Bez względu na przyczyny, gdy tylko pasjonaci broni usłyszeli o rozwiązaniu wprowadzonym na Florydzie, zwrócili się do lokalnych władz ustawodawczych, żeby postąpiły tak samo. A te, jedna po drugiej, to właśnie zrobiły.”

i dalej:

„przez dwadzieścia kilka lat, odkąd Floryda podniosła głowę, pozwolenie na broń otrzymało prawie siedem milionów ludzi, a po podliczeniu danych okazało się, że legalni właściciele broni palnej popełniają zabójstwa cztery razy rzadziej niż ogół ludności.”

Amerykanie to ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Nie liczą na fart, że w momencie napadu akurat będzie przejeżdżał obok szeryf, który wybawi ich z opresji. Co więcej, wiedzą, że szeryf i jego zastępcy mogą w ogóle nie mieć obowiązku stawać w ich obronie. Sądy w Stanach, włączając w to Sąd Najwyższy, wielokrotnie podkreślały w swoich wyrokach, że „14-ta Poprawka nie nakłada na państwo obowiązku ochrony jednostki przed przemocą ze strony osób.„. Jakże inaczej wygląda z perspektywy takiego oświadczenia sprawa dostępu do broni dla praworządnych obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Constitution USA

Polsat News — Dyskusja o dostępie do broni po masakrze w liceum na Florydzie

15 lutego 2018 razem z dr hab. Wojciechem Kuleszą byłem gościem Tematu Dnia w Polsat News. Temat był niezwykle smutny, bo dotyczył zabójstwa z premedytacją 17 uczniów liceum na Florydzie.
Były uczeń liceum, wydalony ze szkoły za złe zachowanie, groźby względem dyrekcji i uporczywe aktywowanie alarmu przeciwpożarowego dzień po dniu, zastrzelił z karabinu AR15 z zimną krwią swoich kolegów.
Wiadomo, że leczył się psychiatrycznie, wiadomo, że znęcał się nad zwierzętami, wiadomo, że od dawna były z nim problemy. Świadomie zamordował rówieśników i mam nadzieję, że spotka go kara adekwatna do tego co zrobił.

2018-02-15 Polsat News - Tomasz Trocki

Podczas rozmowy poruszyliśmy kilka tematów. Do 4 z nich chciałbym wrócić z krótkim komentarzem:

1) Zamachowiec leczył się psychiatrycznie. Interesował się bronią palną. Fascynowały go noże. Broni można użyć w dobrym lub złym celu. Decyduje o tym człowiek, w którego posiadaniu się ona znajduje. Broń to tylko narzędzie. Tak jak motocykl czy samochód. Na stronie SWPS znalazłem wpis doktora Kuleszy, który powiedział tak:

„Walczymy z powszechnym przekonaniem, że motocykl to droga do kalectwa. Chcemy pokazać, że może służyć również do niesienia pomocy i zabezpieczenia miejsca wypadku. Absolwenci naszych szkoleń zachowują się bezpieczniej na drodze, minimalizują ryzyko wypadku i zarażają innych bezpieczeństwem. Kiedy interweniują, pokazują wszystkim dookoła, jak wielu jest porządnych motocyklistów stosujących się do przepisów, i że każdy może nieść pomoc.”

Wystarczy zamiast „motocykl” wpisać „broń” a zamiast „motocyklista” — „praworządny obywatel” — dlatego możemy się domyślać, że niechęć doktora Kuleszy do przedmiotów typu broń wynika z wyznawanego światopoglądu. Logiki bowiem w tym nie ma. Motocykliści spowodowali w 2016 roku w 995 wypadkach w Polsce śmierć 148 osób. Kolejne 986 osób zostało rannych. I mój interlekutor w ogóle się tym nie przejmuje. Straszy natomiast bronią palną, której w Polsce jest prawdopodobnie ponad milion egzemplarzy (ponad 460 tys na pozwolenie i kilkaset tysięcy broni czarnoprochowej sprzedanej legalnie w naszym kraju bez rejestracji, na dowód osobisty), a której użycie w celu odebrania życia jest sporadyczne, jeśli nie zerowe (policja wlicza tu usiłowania).

2) Amerykanie bronią Drugiej Poprawki, bo jest to gwarancja ich wolności i niepodległości. O historii jej powstania można przeczytać we wpisach „Trzy lekcje o twoim prawie do posiadania i noszenia broni” oraz „Historia Drugiej Poprawki„. Są to podstawy, które należy poznać, żeby zrozumieć czym jest prawo do broni i dlaczego, pomimo licznych ofiar masakr, Amerykanie nie chcą z niego zrezygnować. Podobnie jak my nie chcemy zrezygnować z użytkowania samochodów, pomimo że co roku ginie na polskich drogach 3000 osób. Amerykanie rozumieją, że ofiary masakr jest to koszt gwarancji wolności całego społeczeństwa i w żaden sposób nie da się ich porównać do ponad 100 mln ludzi, ofiar reżimów totalitarnych, wymordowanych przez komunistów i faszystów.

3) Podany przez doktora Kuleszę przykład konfiskaty broni w Australii został opisany na blogu Hoplofobia.info w dwóch miejscach: Broń palna w Austalii i Strzelaniny w Australii. Są one dobrym przykładem tego jak przeciwnicy wolności manipulują faktami w celu udowodnienia z góry założonej tezy.

4) Podczas programu wspomniałem o działaniach George’a Sorosa oraz Michaela Bloomberga, którzy wydają dziesiątki milionów dolarów w celu odebrania Amerykanom prawa do broni wpisanego w Konstytucję. Warto nadmienić, że Soros z racji sponsorowania lewicowych bojówek jest uznawany przez wielu Amerykanów za terrorystę.

Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje w studiu i co słychać w tle, gdy wymieniam te dwa nazwiska oraz Fundację Batorego, przez którą wpływają do Polski pieniądze Sorosa. Co do samej fundacji, to niedawno Instytut Ordo Iuris domagał się ujawnienia sposobu w jaki rozdzielane są przez nią środki z tzw. Funduszy Norweskich.

Wolność traci się powoli, każdego dnia po kawałku. Gdy się zorientujemy, że nam ją całkowicie odebrano, to będzie już za późno.

Nagranie ze spotkania w studiu można obejrzeć klikając na ten link.

2018-02-24 Szokujące fakty po kilku dniach śledztwa.

BBC zastanawia się dlaczego przed Świętami Bożego Narodzenia wzrosła sprzedaż broni

Dziennikarzy BBC (British Broadcasting Company) zaciekawiło dlaczego przed Świętami rośnie w USA sprzedaż broni. Zgaduję, że dla Brytyjczyków rzeczywiście może to być zaskakujące. Możliwe, że słowa „pokój ludziom dobrej woli” dają im większe poczucie bezpieczeństwa niż Glock, Ruger czy Remington.

W każdym razie byli ciekawi. Oto czego dowiedzieli się, gdy zapytali dwóch Amerykanów:

Dla Marka Warnera, sprzedawcy, powód jest prosty. „Mamy sezon na prezenty,” powiedział.
— Podarowanie komuś broni na Święta może wydawać się dziwne ludziom mieszkającym poza Ameryką. Ale w Ameryce można to porównać do…?
— „Diamentów,” dopowiada Mark. „Jedni z moich klientów wyznają prostą zasadę: ona dostaje torebkę Louis Vuitton, a on broń. Wymieniają się tego typu prezentami”.

Patrick Hudgens planuje kupić swojemu 16-letniemu synowi pod choinkę broń myśliwską. Zastanawia się nad sztucerem za 525 dolarów w kalibrze 357. Jeśli podejmie decyzję o zakupie, „to będzie czwarty lub piąty raz” kiedy jego syn dostanie od niego w prezencie broń.
Patrick uczył syna strzelać z wiatrówki, gdy ten miał 6 lat. Wpajając zasady bezpieczeństwa stopniowo nauczył go posługiwania się prawdziwą bronią. „Trzeba to robić krok po kroku”, powiedział. Teraz jego syn towarzyszy mu we wszystkich wypadach na strzelnicę, gdzie trenują IDPA, i podczas polowań.

Wielu z nas otrzymało broń w prezencie. Pamiętam dzień, kiedy rozpakowałem pudełko, a w środku był karabin. Mój pierwszy z którym polowałem na jelenie. Otrzymałem narzędzie przy pomocy którego byłem zdolny zdobyć pożywienie na rodzinny stół. Podarunek sprawił, że poczułem się prawdziwym mężczyzną. Podobnie jak w jedne z moich pierwszych urodzin, gdy dostałem wiatrówkę.

Ludzie obdarowują się bronią w Święta. Coż w tym dziwnego? Brytyjczykom nie jest to dane, bo już dawno utracili prawo do posiadania broni. W rezultacie są zaskoczeni, gdy słyszą o takich prezentach.

Jednak to właśnie w wolnym kraju, w wolnym społeczeństwie takie podarunki mają miejsce. Ludzie mogą kupować broń i przekazywać ja tym, na których bezpieczeństwie najbardziej im zależy. Jest to całkowicie legalne, bo jesteśmy wolnymi ludźmi, a nie poddanymi monarchy czy rządu.

Nie powinno nikogo dziwić, że Amerykanie dają swoim bliskim broń w prezencie. Powinno raczej nas dziwić, że są kraje w których nie jest to normą. Wiemy dlaczego tak jest i jest to smutne.

Oto jesteśmy jednym z ostatnich bastionów wolności na świecie, bo bez broni nie ma wolności. Dlatego właśnie dajemy broń w prezencie. Prezencie, który reprezentuje i gwarantuje wolność.

Może to wydawać się dziwne Brytyjczykom, ale nie będziemy za to przepraszać. Jestem uzbrojonym w AR-15 Amerykaninem i jestem z tego dumny. Ludzie umierali za wolność i prawo do posiadania broni. Nie zamierzam przepraszać, że myślę tak jak oni.

Opracowanie na podstawie wpisu Toma Knightona pt. BBC Curious As To Why Guns Sales Spike At Christmas

Konferencja „Sokół – Strzelnica w powiecie”

W dniach 9 – 10 grudnia 2017 w Warszawie odbyła się Konferencja „Sokół – Strzelnica w powiecie” zorganizowana przez Obronę Narodową a sfinansowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Krótka refleksja na szybko —  projekt MONu jest w bardzo wczesnej fazie. Mam wrażenie, że na razie więcej jest szumu w mediach niż działań ministerstwa. Nie zauważyłem na konferencji jakiejś szczególnej aktywności ze strony pracowników MON. Pan Minister Dworczyk był obecny jedynie na otwarciu.

Samo wydarzenie zgromadziło przedstawicieli organizacji proobronnych, patriotycznych oraz stowarzyszeń związanych ze sportem strzeleckim. Prelekcje i dyskusje panelowe wzbudzały duże zainteresowanie uczestników. MON ma do dyspozycji ogromną wiedzę i potencjał środowiska strzeleckiego. Oby tego nie zaprzepaszczono. Czasu do kolejnych wyborów jest mało, a nie wiadomo jakie decyzje podejmie w tej ważnej dla obronności Polski kwestii kolejna rządząca ekipa.

Sala Konferencyjna

Przed rządem stoi kilka wyzwań, z którymi powinien uporać się zanim gotowe strzelnice zostaną przekazane do eksploatacji. Przede wszystkim należy pamiętać, że samorządy mogą, ale nie muszą budować strzelnic. Wszystko zależy od nastawienia lokalnej społeczności, obecności w gminie klubu sportowego lub jakiejś innej jednostki typu Obrona Narodowa, które będą lokalnie lobbować za powstaniem takiego obiektu.

Można podejrzewać, że w gminach, w których burmistrz lub większość samorządu ma lewicowe poglądy, lub w których zwyczajnie nie znajdzie się osoba, która miała już styczność ze strzelectwem, Sokoły mogą w ogóle nie powstać.

Rząd powinien najpierw uregulować i załatwić kilka kwestii, takich jak:

  1. Ustawowo zwolnić z podatków grunty na których powstaną Sokoły. Przy podatkach gruntowych, sięgających w niektórych gminach 4zł/m2, prowadzenie strzelnicy o powierzchni kilkudziesięciu tysięcy metrów kwadratowych będzie ekonomicznie nieopłacalne.
  2. Umożliwić gminom nieodpłatne przejęcie terenów należących do Skarbu Państwa z przeznaczeniem pod strzelnicę w przypadku, gdy dany powiat nie ma aktualnie we władaniu terenu nadającego się pod taki obiekt.
  3. Stworzyć wytyczne dla samorządów gdzie i jak należy budować strzelnice, jakie wymagania muszą być spełnione, kto i za co bierze odpowiedzialność. Samorządowcy boją się odpowiedzialności za ewentualne wypadki i brak jasnych regulacji może zniechęcić ich do zainteresowania się tematem.
  4. Pomocne będzie utworzenie spisu aktów prawnych, które są związane z budową. Sprawujący władzę powinni usunąć luki prawne, które mogą utrudnić powstanie lub eksploatację strzelnic (np. w dzisiejszym prawie budowlanym nie funkcjonuje taki obiekt jak „strzelnica”). Zmiany powinny wykluczyć możliwość zamknięcia prawidłowo wybudowanej i eksploatowanej strzelnicy na wniosek właścicieli gruntów, którzy nabyli je z pełną świadomością funkcjonowania w okolicy takiego obiektu.
  5. Zmienić należy przepisy, które umożliwią szybkie procedowanie zmian w warunkach zagospodarowanie przestrzennego. Inaczej wiele powiatów będzie musiało czekać po kilkanaście miesięcy na ich wprowadzenie (dziś jest praktycznie niemożliwa zmiana warunków zabudowy w czasie krótszym niż 21 miesięcy).
  6. Stworzyć listę minimalnego, a najlepiej zestandaryzowanego wyposażenia strzelnicy, które zapewni powtarzalność i porównywalność szkoleń przeprowadzanych na różnych obiektach.
  7. Powinien również powstać jednolity plan treningowy dla formacji proobronnych, które mają z założenia nabywać i doskonalić swoje umiejętności strzeleckie.
  8. Równocześnie z powyższym rząd powinien wprowadzić zmiany w Ustawie o Broni i Amunicji, które obniżą koszty uzyskania pozwoleń na broń zarówno członkom organizacji proobronnych jak i innym zainteresowanym odpłatnym uprawieniem sportów strzeleckich na nowo wybudowanych strzelnicach.

Aktualizacja 2018-10-27: MON rozstrzygnęło przetarg na budowę strzelnic

Rozmowa o broni na antenie Radia Plus

Wraz z Andrzejem Turczynem z ROMBu i Andrzejem Leszczyńskim z GUN TV miałem przyjemność wziąć udział w audycji Radia Plus „Człowiek z bliska” dotyczącej dostępu Polaków do broni.  Całą 45 minutową rozmowę prowadzoną przez Panią Małgorzatę Steckiewicz można odsłuchać poniżej.

Linki do stron wymienionych podczas spotkania:

Blog Andrzeja Turczyna – Trybuna Broni Palnej
Grupa Broń Palna na Facebook’u

GUN TV na Facebook’u
GUN TV na YouTube

Blog Hoplofobia.info
Hoplofobia.info na Facebook’u

„Myślałam, że zakaz posiadania broni jest dobrym rozwiązaniem. Moje badania uświadomiły mi, że jest inaczej.”

Narracja przeciwników broni jest zupełnie nietrafiona. Jeśli chcemy przeciwdziałać zabójstwom, to musimy ukierunkować swoje działania na potencjalnych sprawców a nie przedmiot którego mogą użyć.

Leah Libresco jest statystykiem. Pracowała jako dziennikarka dla portalu FiveThirtyEight zajmującego się tematyką analizy danych. Jest autorką książki „Arriving at Amen„.

Zanim zaczęłam badać przyczyny śmierci spowodowane użyciem broni palnej polityka związana z dostępem do broni frustrowała mnie. Chciałam, żeby NRA (Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki) przestało blokować zdroworozsądkowe zabiegi mające na celu ograniczenie dostępu do broni szturmowej, zakazujących stosowania tłumików, zakazujące sprzedaży magazynków do broni o dużej pojemności i wszystkich innych restrykcji, które mogłyby uczynić broń mniej zabójczą.

Było tak do czasu, gdy wraz z moim kolegą z FiveThirtyEight spędziliśmy 3 miesiące na analizie 33.000 przypadków śmierci spowodowanej użyciem broni w Stanach Zjednoczonych. Moja frustracja przerodziła się wtedy w zupełnie inną. Zastanawialiśmy się jakie interwencje mogły by uratować życie tych ludzi. Dowody jakie znaleźliśmy zmieniły całkowicie moje wcześniejsze przekonania. Wynikało z nich, że proponowane przez przeciwników broni restrykcje rzeczywiście mogą w pewnych specyficznych warunkach ograniczyć obrażenia potencjalnych ofiar, ale w żaden sposób nie ograniczą śmiertelnej skuteczności broni.

Po zbadaniu zakazów wprowadzonych w Wielkiej Brytanii i Australii uważam, że nie taka powinna być polityka w Stanach. Żaden z krajów, które wprowadził restrykcje nie odnotował spadku liczby masowych strzelanin czy innego rodzaju przestępstw z użyciem broni, które można by łączyć z ich wprowadzeniem. Strzelaniny w Australii były zbyt rzadkie zarówno przed jak i po wprowadzeniu ograniczeń, żeby można było wyciągnąć jakieś sensowne wnioski. Zarówno w przypadku Australii jak i Wielkiej Brytanii miały one niejasny wpływ na przestępczość i śmiertelność badaną pod kątem użycia broni.

Gdy przyjrzałam się innym wychwalanym często pomysłom okazało się, że nikt nie idzie do sklepu, żeby kupić coś takiego jak „broń szturmowa” („assault weapon”). Jest to jakaś zmyślona klasyfikacja, która obejmuje każdą broń pół-automatyczną posiadającą dwie lub więcej cech takich jak uchwyt na bagnet czy granatnik, składaną kolbę lub składany uchwyt. Należy pamiętać, że dzisiejsza broń składa się z modułów i każdy hobbysta może łatwo przerobić broń w domu wymieniając moduły na takie jakie są mu potrzebne. Zupełnie jak w zabawie z klockami Lego.

Jeśli chodzi o tłumiki, to zasługują na swoją nazwę tylko w filmach akcji, gdy ograniczają dźwięk wystrzału do cichego pyk-pyk. W rzeczywistości tłumik ogranicza wpływ fali dźwiękowej na strzelca, ale nie czyni broni niebezpiecznie cichą. Przykładowo karabin typu AR-15 z tłumikiem jest tak samo głośny jak wiertarka udarowa.
Sprawa z ograniczeniem pojemności magazynków wydawała mi się z początku bardziej obiecująca, dopóki nie zadałam sobie sprawy, że sprawny strzelec potrafi wymienić magazynki tak szybko, że ich pojemność również nie ma żadnego znaczenia.

Im dłużej analizowaliśmy dane, tym mniej jasne stawało się jak proponowane ograniczenia mają faktycznie wpłynąć na cokolwiek. Dwie-trzecie przypadków śmiertelnego użycia broni to samobójstwa. Żadna z proponowanych restrykcji nie stanie na przeszkodzie w odebraniu sobie życia osobie która chce to zrobić. Trudno jest nawet odpowiedzieć na pytanie czy gdybym miała przyjaciela, który próbował już odebrać sobie życie z użyciem broni, to czy mogę cokolwiek zrobić, żeby uniemożliwić mu kolejną próbę samobójczą?

Co piątą śmierć spowodowana bronią palną to zastrzeleni młodzi mężczyźni w wieku pomiędzy 15 a 34 rokiem życia. Są to jednak osoby, które zginęły w wyniku porachunków gangów i podobnego rodzaju przemocy, z rąk podobnych sobie ludzi. Kolejna duża grupa to 1700 kobiet ginących co roku w wyniku przemocy domowej. Dużo więcej ludzi ginie więc w taki sposób niż w wypadku masowych strzelanin. I nikt nie proponuje restrykcji, które by takie przypadki ograniczyły.

W momencie publikowania naszego raportu nie wierzyłam w rozwiązania proponowane przez polityków. Wciąż byłam przeciwna broni, przynajmniej w takim zakresie jak rozumie to większość jej posiadaczy. Nie planuję posiadania broni w domu, ponieważ moim zdaniem ryzyko z tym związane jest większe niż potencjalne korzyści. Nie mogę jednak zachwalać pomysłów których jedyną „zaletą” jest to, że oponują przeciwko nim posiadacze broni. Pomysłów, które wydają się być wymyślone przez ludzi, którzy broni nigdy nie mieli w ręku i znają ją tylko z rysunków w książce czy zdjęć w gazecie.

Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem jest skierowanie bezpośredniej pomocy do osób, które jej mogą potrzebować. Potencjalni samobójcy, kobiety narażone na ataki partnera, dzieciaki ginące w wendetach gangów mogą ucierpieć z powodu broni, ale pomoc im należy zapewnić w inny sposób.

Ludzie starsi, którzy są w grupie osób najczęściej odbierających sobie życie, potrzebują wsparcia ze strony znajomych, którzy mogą im pomóc. Kobiety nękane przez swoich partnerów powinny mieć lepsze wsparcie policji, która powinna uniemożliwić legalny zakup i posiadanie broni przez osoby agresywne. Młodzież narażona na przemoc powinna mieć dostęp do osób, które nauczą ją jak pokojowo rozwiązywać konflikty.

Praktyki wprowadzone w oparciu o analizę statystyczną przypadków aresztowania i odebrania broni przywódcom gangów, takie jak wprowadzone w Nowym Orleanie, się lepsze w skutkach niż zakazy proponowane przez zwolenników różnych ograniczeń związanych z bronią. Młodzi ludzie zidentyfikowani przez algorytm jako osoby stanowiące zagrożenie muszą być rozbrajane jeden po drugim. Jest to kwestia indywidualnego podejścia do nich, a nie wprowadzenia ograniczeń, które zakażą czegokolwiek, tak jakby to wszyscy stanowili zagrożenie. Ograniczenie zabójstw dokonanych przy użyciu broni można uzyskać małymi krokami, rozszerzając skuteczne działania na coraz większym obszarze. Ratujmy życie stosując różne taktyki w celu ochrony potencjalnych ofiar i wpływając na potencjalnych zabójców, a nie wprowadzając zakazy dotyczące broni jako przedmiotu.

Opracowanie na podstawie „I used to think gun control was the answer. My research told me otherwise.

Minister Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych wydał rozporządzenie rozszerzające możliwości organizowania polowań i wędkowania na terenach należących do państwa

Ryan Zinke, republikanin, Minister Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych, wydał 15 września rozporządzenie rozszerzające możliwości uprawiania łowiectwa i wędkarstwa na terenach należących do państwa.

92d0e6408ab23129630f6a706700770d_s878x584-640x480

Rozporządzenie uruchamia procedurę sprawdzenia na ile polowania i łowienie ryb można rozszerzyć na obecnych terenach federalnych. Upoważnia Ministerstwo do opracowania raportów i wydawania zaleceń w tej sprawie przez Sekretarza do Rady ds. Ochrony Dziedzictwa Dzikiej Przyrody i Łowiectwa oraz Radę Partnerstwa na rzecz Rybołówstwa Sportowego i Sportów Wodnych. Instruuje również Ministerstwo do „opracowania w ciągu 30 dni konkretnych działań dotyczących polowań rekreacyjnych i połowów na gruntach i wodach użyteczności publicznej, poprawy stanu siedlisk, zarządzania populacjami drapieżników oraz dostępu do gruntów i wód publicznych”.

Minister zacytował przy tym prezydenta Roosevelta: „w cywilizowanym i rozwiniętym kraju dzikie zwierzęta mogą przetrwać i egzystować tylko dzięki działaniom myśliwych i wędkarzy”. Przez całe pokolenia niezliczone rzesze Amerykanów polowały i łowiły ryby korzystając z naturalnych zasobów w całym kraju. Działania takie są ugruntowane w naszej tradycji. Stanowią integralną część zaspokojenia potrzeb związanych z przetrwaniem i zdobywaniem pokarmu jednocześnie dostarczając efektywnych sposobów na zrównoważony rozwój populacji gatunków dziko żyjących.
Odniesienie do słów Roosevelta pokazuje świadomość Ministra, że łowiectwo i wędkarstwo są kluczowymi elementami dbałości o środowisko. Myśliwi i wędkarze utrzymują populacje na poziomach zapewniających ich przetrwanie dla następnych pokoleń.

3 marca 2017 Breitbart News napisało, że jednym z pierwszych decyzji Ministra Zinke było uchylenie rozporządzenia administracji Obamy nakładającej szereg obostrzeń. Decyzja taka była podjęta w ostatnich dniach prezydentury Obamy. Po zniesieniu zakazów kolejne kroki ministerstwa poszły w kierunku poszerzenia możliwości polowań dla myśliwych i wędkarzy. Ostatnie rozporządzenie republikańskiego ministra jest tego najlepszym przykładem.

Opracowanie na podstawie Sec. Zinke Issues Order to Expand Hunting, Fishing on Federal Lands

TV Republika Polska Na Dzień Dobry Weekend – O akcji strzelnica w każdym powiecie!

2017-09-10_TV_Republika

Z bloga Andrzeja Turczyna, prezesa ROMB’u, który napisał o programie w którym brałem udział:

„W jednej telewizji da się mówić o broni rzeczowo i spokojnie, w innej to nie do pomyślenia. Kiedyś, ale to było już dawno temu, stawiałem sobie pytanie: dlaczego tak jest. Dzisiaj wiem z całą pewnością, że dyskusja o broni nie toczy się wcale na argumenty. Argumentów przeciwników nie da się zważyć i zmierzyć, oceniając je jako rozsądne. Przeciwnicy dostępu do broni posługują się wyłącznie argumentacją emocjonalną. Są złe obrazy, są złe emocje, wszystko to co można nazwać złe, jest przyklejone do broni. Z czasem, gdy takie zjawisko staje się powszechne, żaden argument racjonalny tego nie odkłamie.

Odmiana nastawienia Polaków do broni może nastąpić poprzez demontaż tej trującej emocje propagandy. Poniżej przykład, program w TV Republika, bardzo spokojnego, z rzeczowymi argumentami. Można było przedstawić co kto chce powiedzieć, bez emocji, bez sporu. Taki program przekonuje, taki program wywołuje skutek. Wyobraźcie sobie gdyby w miejsce spokojnej prezentacji myśli była debata – “spór na argumenty” – przeciwników ze zwolennikami posiadania broni. Taki spór nie przyniósłby kompletnie niczego. Były jazgot i próba wyprowadzenia przeciwnika z równowagi.

Wspominam o tym, bo uważam, że wszelkie debaty z ludźmi, którzy złorzeczą na posiadanie broni, jest stratą czasu. Traci się też emocje, a efektu nie ma żadnego. Nikogo się nie przekona, można tylko skompromitować przeciwnika, zyskując poklask u przekonanych zwolenników i miano chama u przeciwników. Wątpliwa to przyjemność.

Zachęcam zatem do wysłuchania programu Polska Na Dzień Dobry Weekend – O akcji strzelnica w każdym powiecie! Program naprawdę sympatyczny i rzeczowa rozmowa, rozumne argumenty. Krok po kroku, argument za argumentem, widz jest zachęcony  i gotowy zainteresować się bronią. Właśnie o to chodzi, odkłamujemy Polskę!

Na tym kończę, obejrzyjcie i koniecznie podawajcie dalej.”